Sosnowski padł na deski

Janusz Bąkowski Korespondencja z Hamburga
Na ten pojedynek o tytuł mistrza Europy w wadze ciężkiej nasz Albert Sosnowski, pseudonim bokserski Dragon, czekał stosunkowo długo.

Na ten pojedynek o tytuł mistrza Europy w wadze ciężkiej nasz Albert Sosnowski, pseudonim bokserski Dragon, czekał stosunkowo długo.

<!** Image 3 align=none alt="Image 169188" sub="Albert Sosnowski (z lewej) wytrzymał w walce z Aleksandrem Dimitrienką niecałe 12 rund, po czym padł na deski Fot. Janusz Bąkowski">Pierwotnie miał się on odbyć 4 grudnia w niemieckim Schwerinie. Wówczas jednak dość nieoczekiwanie obrońca tytułu, 29-letni Ukrainiec Aleksander Dimitrienko nagle zasłabł w szatni tuż przed walką i został przewieziony do szpitala. Od tej chwili zarówno termin jak i miejsce stoczenia tej walki przekładano aż trzykrotnie. W końcu pod naciskiem EBU (European Boxing Union), o pas której walka się miała toczyć, promotor Dimitrienki, znana hamburska grupa Universum Box Promotion pod wodzą Klausa-Petera Kohla wyznaczyła termin na 26 marca.

<!** reklama>W jaskini lwa

Na miejsce pojedynku wybrano Hamburg, a dokładnie jaskinię lwa czyli halę treningową tej grupy - Universum Gym. To w niej właśnie trenuje na co dzień Dimitrienko. Należy przypomnieć, że Albert Sosnowski był już posiadaczem pasa EBU. Zdobył go w grudniu 2009 roku w Londynie, pokonując Włocha Paolo Vidoza. Z obrony tytułu mistrza Europy jednak zrezygnował, po to, aby móc stanąć oko w oko z samym, wielce utytułowanym Witalijem Kliczką. Ten najważniejszy pojedynek w swojej całej karierze stoczył w maju 2009 roku. Na piłkarskim stadionie Schalke 04 w niemieckim Gelsenkirchen, przy udziale 50 tysięcy widzów, został znokautowany w 9 rundzie.

Słynny „Doktor Eisenfaust” (Doktor żelazna ręka - Kliczko ma tytuł doktora z zakresu nauk sportowych) miał jednak przy tym sporo ciężkiej pracy. Nasz Smok przegrał po dobrej walce.

<!** Image 2 align=none alt="Image 169188" sub="Fot. Janusz Bąkowski">Dlatego też EBU postanowiła dać mu ponowną szansę walki o tytuł mistrza Europy. Obrońca tytułu, Aleksander Dimitrienko nie walczył od lipca 2010 roku. Z kolei Polak, nie chcąc wypaść z rytmu treningowego, zrezygnował z urlopowego wyjazdu do ciepłego kraju i nadal wytrwale trenował, przygotowując się do tego przełożonego pojedynku z Dimitrienką. Wieść o tym, że walka ta odbędzie się w stosunkowo małej treningowej hali i bez udziału kamer telewizyjnych nieco rozczarowała Sosnowskiego. Niemiecka strona ripostowała, że to właśnie Polacy mogli wykupić dla siebie prawa do transmisji telewizyjnej. Jednakże wbrew wszelkim sceptykom biletów wstępu (w cenie 25 euro) zabrakło już dzień przed pojedynkiem.

Przykry koniec

Nie dla wszystkich starczyło też miejsc akredytowanych. Transmisję z walki przeprowadzono drogą internetową, na portalu znanej codziennej gazety „Bild”. Była ona walką wieczoru. Przed nią rozegrano jeszcze dwie inne, mniejszej rangi. Na bardzo szczelnie wypełnionych trybunach zasiadło około 400 widzów.

<!** Image 4 align=none alt="Image 169188" sub="Fot. Janusz Bąkowski">Polscy fani doznali dużego zawodu. W 12 rundzie Sosnowski został ciężko znokautowany po tym, jak Dimitrienko trafił go prawym podbródkowym.

Polak padł na deski i przez kilka minut był nieprzytomny. Ocucili go dopiero sekundanci.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie