Spełnione marzenie Griszy

Piotr Bednarczyk
Grigorij Łaguta z kilku propozycji wybrał tę z Klubu Sportowego Toruń
Grigorij Łaguta z kilku propozycji wybrał tę z Klubu Sportowego Toruń Sławomir Kowalski
Udostępnij:
Rozmowa z Grigorijem Łagutą, nowym zawodnikiem Klubu Sportowego Toruń

Ile miał Pan propozycji z innych klubów przed nadchodzącym sezonem?
[break]
Całkiem sporo. Rozmawiałem z klubem z Zielonej Góry, z Marmą Rzeszów, pierwszoligowcami z Daugavpils i Ostrowa. Wybrałem jednak Toruń. Jak w 2003 roku przyjechałem tu na treningi z ekipą z Władywostoku, jeszcze na stary stadion, pomyślałem sobie, że chciałbym tu jeździć. Teraz mi się to udało, jestem z tego bardzo zadowolony. Osiągnęliśmy kompromis.

W pewnym momencie wydawało się, że jest już przesądzone, iż będzie Pan jeździł w ekipie z Rzeszowa. Dlaczego tak się ostatecznie nie stało?
Po memoriale Eugeniusza Nazimka rozmawiałem z panią Martą Półtorak, później do siebie dzwoniliśmy, ale pojawiła się konkretna oferta z Torunia i... kto szybszy, ten wygrywa. Podpisałem umowę z KS Toruń.

Wspomniał Pan o starym torze, ale na Motoarenie też chyba czuje się Pan świetnie?
Tak, to tor podobny do poprzedniego. On zawsze był dobrze przygotowany i służył walce.

Właściwie chyba powinien Pan podziękować Emilowi Sajfutdinowowi, bo to dzięki jego odejściu znalazł się Pan w Toruniu.

Tak, ale byłbym jeszcze bardziej zadowolony, gdyby Emil tu został i jeździlibyśmy razem. Może jeszcze kiedyś się uda.

To będzie dopiero drugi polski klub w Pana karierze. Często więc Pan barw nie zmienia...

Tak, to drugi polski klub, ale trzeci w polskiej lidze. Pięć lat bowiem jeździłem w Lokomotivie Daugavpils. Potem na cztery lata wylądowałem w Częstochowie. Teraz rozpoczynam przygodę z Toruniem.

Logistycznie będzie to dobry wybór, bo bazę ma Pan w Bydgoszczy.

Mieszkam tam w trakcie sezonu. Wynajmuję tam dom od przyjaciółki, od czterech lat, od kiedy jeżdżę w ekstralidze.

Myślał Pan o tym, żeby ściągnąć do Torunia brata Artioma?
Jeszcze jest czas, więc kto wie? Jakoś do tej pory nie mieliśmy szczęścia do wspólnego jeżdżenia w jednym klubie. A byłoby fajnie, bo moglibyśmy sobie rodzinnie pomagać podczas zawodów.

Co najbardziej zapamiętał Pan z rywalizacji z Unibaksem? Dramatyczne półfinały z 2013 roku?

Tak, jest co pamiętać. Walka była bardzo mocna, na trybunach komplety widzów, mnóstwo nerwów. Defekt motocykla Rune Holty zadecydował, że to Unibax, a nie Włókniarz awansował do finału.

Którego z zawodników z Torunia zna Pan najlepiej?
Wszystkich dobrze znam. Rozmawiałem ze wszystkimi, na przykład przy okazji spotkań. Zresztą żużlowcy to taka grupa, w której każdy zna każdego.

Co teraz będzie Pan robił? Wakacje, a potem przygotowania?

Nie mam czasu na wakacje. Ja się zawsze przygotowuję. Dla mnie na przykład jazda na motocrossie to są fajne wakacje.

Lepiej może z tą jazdą na motocrossie uważać, bo ostatnio przed sezonem doznał Pan przez to kontuzji.

Co zrobić - takich rzeczy się nie przewidzi. A przecież trzeba się jakoś przygotowywać.

Jak to jest z Pana jazdą w Grand Prix? To Pan nie chce, czy BSI Pana nie chce?

Chciałem teraz jeździć w cyklu. Prosiłem najpierw prezesa Lokomotivu, a potem menedżera Tomasza Golloba, żeby porozmawiali w moim imieniu z BSI, ale widać, że mnie nie chcą. Nie wiem, dlaczego.

Często lata Pan do Władywostoku?
Rzadko. Poza Bydgoszczą mieszkam z żoną i rodzinką też na Łotwie. Cała reszta - tata, mama, siostry, bracia są we Władywostoku. Godzinę lotu do Japonii, 110 km od Chin.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie