Stawiam sobie nowe cele

Anita Etter
Rozmowa z profesor Anną Janosz, która niedawno z rąk prezydenta RP Bronisława Komorowskiego odebrała tytuł profesora zwyczajnego o pracy dydaktycznej, przedsięwzięciach muzycznych oraz pasji podróżowania.

Rozmowa z profesor Anną Janosz, która niedawno z rąk prezydenta RP Bronisława Komorowskiego odebrała tytuł profesora zwyczajnego o pracy dydaktycznej, przedsięwzięciach muzycznych oraz pasji podróżowania.

<!** Image 2 align=none alt="Image 173462" sub="Anna Janosz odbiera nominację z rąk prezydenta Bronisława Komorowskiego Fot. Prezydent.pl">Czym jest dla Pani wyróżnienie jakim jest tytuł profesora, którym jak dotąd żaden grudziądzanin pochwalić się nie może.

Dla mnie jest to przede wszystkim konsekwencja prawie trzydziestoletniej pracy – dydaktycznej, artystycznej, naukowej. Zawsze pracowałam w kilku miejscach, nie ograniczałam się do jednego miejsca zatrudnienia skąd mogłabym wychodzić o godzinie 15 i zajmować się swoimi sprawami, przyjemnościami. Pracowałam zawsze gdzieś na etacie i robiłam coś dodatkowo. To coś, to przede wszystkim był chór. Bo kiedy zaraz po studiach zaczęłam pracować w szkole podstawowej, to natychmiast założyłam chór dziecięcy. To były takie czasy, w latach osiemdziesiątych, kiedy nikt mnie nie pytał czy  mam ochotę prowadzić chór czy nie, bo chór był w etacie nauczyciela muzyki. Już po kilku miesiącach pracy z dziećmi wiedziałam, że to jest to, czemu chcę się poświęcić.

Potem był chór męski Echo i młodzieżowy Alla Camera.

Na początku miałam potrzebę porównywania się z innymi chórami i dyrygentami stąd praca nad repertuarem a cappella, dużo konkursów, festiwali. Zaczęły się wyjazdy zagraniczne na międzynarodowe festiwale czy wyjazdy do zaprzyjaźnionych chórów. Ale coraz bardziej ciągnęło mnie do dzieł kantatowo-oratoryjnych i okazało się, że nawet chór amatorski, systematycznie i konsekwentnie prowadzony, można doprowadzić do takiego poziomu, że orkiestry profesjonalne zechcą z nim współpracować. Najpierw występowaliśmy z toruńską orkiestrą, potem bydgoską, zdarzały się też kontakty opolską, lubelską czy płocką. Muszę jednak podkreślić, że tytułu profesora nie dostaje się tylko za pracę artystyczną. Na całokształt składa się praca naukowa, badawcza, publikacje, konferencje naukowe, promocja kadry naukowej, trzeba mieć swoich doktorantów i ich wypromować, praca dydaktyczna na uczelniach, praca organizacyjna.

<!** reklama>Realizuje się Pani także jako dyrektor teatru.

W Grudziądzu pracowałam w szkole podstawowej, w ogólniakach, założyłam chór, z którym zaczęłam odnosić sukcesy. Jestem takim typem, który stawia sobie ciągle nowe wyzwania, więc najpierw był doktorat naukowy z pedagogiki, później doktorat artystyczny, ale zawsze była to praca związana z ludźmi. Myślę, że mam w sobie tego bakcyla nauczyciela, bo zawsze największą radość sprawiała mi praca z ludźmi i dla ludzi. Kiedy zaproponowano mi pracę dyrektora, to potraktowałam to jako nowe wyzwanie. Chciałam się przekonać czy sprawdzę się jako menadżer.

Jak Pani godzi to wszystko. Trzeba mieć sporą kondycję, nawet fizyczną, by tym wszystkim wyzwaniom i pasjom podołać.

Przede wszystkim ogromna dyscyplina i świadomość tego, że nie pracuję 8 godzin dziennie. Jestem w stanie to opanować. Dużo pracuję w domu wieczorami. Całe moje życie było dwutorowe od najmłodszych lat (szkoła podstawowa i szkoła muzyczna).

Jaki jest największy Pani sukces artystyczny?

Moje kolejne tytuły, które osiągnęłam ciężką pracą. Ale też wydarzenia artystyczne: „Zemsta nietoperza” wystawiana w Grudziądzu, występ chóru Alla Camera pod ręką maestro Jerzego Maksymiuka w 2003. Sukcesem i wyzwaniem była też organizacja koncertu z okazji 25-lecia Solidarności pod batutą Rubena Silwy. Wykonaliśmy  finał IX Symfonii Beethovena. No i wiele innych dzieł kantatowo-oratoryjnych.

Jaki teraz cel lub przedsięwzięcie przed Panią?

To dobre pytanie. Patrząc na średnią wieku osób, które otrzymały tytuł profesora, to jednak tę profesurę dostałam wcześnie. Przede mną jeszcze 20 lat pracy na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego. Dzisiaj nie odpowiem na to pytanie. Za wcześnie, by o tym mówić, myślę już o wakacjach.

Skoro o tym mowa, to Pani pasją są podróże i to dosyć dalekie.

Lubię z mężem podróżować samochodem po Europie - to latem, zimą natomiast wybieram ciepłe kraje. Byłam w Malezji, Tajlandii, Indiach, Chinach, w Meksyku i na Kubie, prawie we wszystkich krajach Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, planuję podróż do Singapuru, Indonezji, może jeszcze dalej. Interesują mnie ludzie, kultura i oczywiście kulinaria. Nie wiem czy wszystkie robale bym zjadła, ale staram się degustować to, co na co dzień jedzą mieszkańcy odwiedzanych przeze mnie krajów.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie