Strata Sparty możliwa do odrobienia

pak
Mimo przegranej brodniczanie nie załamują rąk, bo nadal mają szansę na puchar Polski na szczeblu KPZPN. - Gramy dalej. W środę musimy strzelić bramkę - potwierdza Dariusz Kołacki.

Mimo przegranej brodniczanie nie załamują rąk, bo nadal mają szansę na puchar Polski na szczeblu KPZPN. - Gramy dalej. W środę musimy strzelić bramkę - potwierdza Dariusz Kołacki.

Lech Rypin - Sparta/Unifreeze Brodnica 2:1 (0:0). 1:0 P. Kukowski 52 (k), 1:1 M. Ratkowski jr 61 (k), 2:1 P. Buchalski (71).

Sparta: Felde - Sosnowski (89. Pesta), Lamka, Gołowatienko, Magalski - Brzóska, Rupiński, Ciechowski, Ratkowski jr (żk, 71. Szpręglewski), Kozłowski - Bała.

Lech: Rumiantsev - Baranowski, Buchalski, Koprowski (18. B. Feter), Bojaruniec - Simson, Kulpaka (2xżk), Dylewski (68. J. Feter, żk), Gajkowski (63. Komorowski) - Konon (6. Kukowski), Sarbinowski.

<!** Image 2 align=none alt="Image 173236" sub="Iwan Felde został pokonany przez Pawła Kukowskiego, który otworzył wynik spotkania. / Fot. Paweł Kędzia">Brodniczanie po pierwszym gwizku sędziego przez chwilę wydawali się stroną przeważającą. Wkrótce to jednak gospodarze zaczęli dyktować warunki spotkania, co przekładało się na liczbę podbramkowych sytuacji.

Grę utrudniała fatalna pogoda. Przez pół godziny nad stadionem szalała burza z piorunami. Sędzia Adam Lyczmański rozważał nawet przerwanie spotkania, gdyby nawałnica się jeszcze nasiliła.

W tej części gry dużo było kiksów spowodowanych warunkami. Swojej szansy szukali Kulpaka i Sarbinowski, ale ich strzały na szczęście brodniczan okazały się niecelne. Groźnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Paweł Kukowski, który po słupku umieścił piłkę w bocznej siatce bramki Sparty.

Chwilę później gospodarze umieścili nawet piłkę w bramce. Adam Dylewski zamiast uderzać wypuścił w uliczkę Piotra Sarbinowskiego, który zdobył gola. Sędziowie uznali, że był na pozycji spalonej.

Po rzucie rożnym główkował nad bramką Piotr Buchalski. Lechici błyskawicznie uruchamiali swoich skrzydłowych. Po groźnej akcji lewą stroną Radosławów Simsona i Gajkowskiego w polu karnym ubiegł Kukowskiego Magalski.

Tuż przed przerwą strzałem wysoko nad poprzeczką popisał się Marcin Rupiński.

<!** reklama>Krótko po wznowieniu gry rzut rożny wywalczyli lechici. Nieudolna interwencja w obronie spowodowała, że piłka wylądowała na szesnastce, gdzie potężne uderzenie jednego z napastników ręką zatrzymał Arkadiusz Kozłowski. Sędzia bez skrupułów wskazał "wapno", a jedenastkę na gol zamienił Kukowski.

<!** Image 4 align=none alt="Image 173236" sub="Igor Rumiantsev został całkowicie zmylony przez Mirosława Ratkowskiego, który okazał się pewnym egzekutorem jedenastki.">Niespełna dziesięć minut później po faulu na Ratkowskim do piłki podszedł sam poszkodowany. Strzał trafił w rękę Kukowskiego. Ponieważ rzecz się działa w polu karnym sędzia ponownie podyktował rzut karny. Mirosław Ratkowski okazał się pewnym egzekutorem.

Nie minęło dziesięć minut a Bartłomiej Feter idealnie znalazł w polu karnym Piotra Buchalskiego, który ustalił wynik spotkania na 2:1 dla Lecha.

Gdyby nie postawa Iwana Felde, który wiele razy interweniował poza polem karnym i zachowywał zimną krew w sytuacjach "sam na sam", strata mogła być jeszcze większa.

W 84. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę za faul na Magalskim otrzymał Piotr Kulpaka. Brodniczanie wypracowali kilka dogodnych okazji, ale nie potrafili tego udokumentować bramką. Strzał Adama Sosnowskiego z szesnastki w środek bramki nie mógł zagrozić golkiperowi Lecha. Już w doliczonym czasie gry w okolicach pola karnego rzut wolny wykonywał Rupiński. Zdecydował się na strzał, posyłając piłkę niestety wysoko nad poprzeczką.

- Przyjechaliśmy tutaj nie przegrać spotkania. Taktyka się dobrze układała w pierwszej połowie spotkania. Był remis - mówi "Nowościom" Dariusz Kołacki, trener Sparty. - W drugiej połowie, kiedy straciliśmy bramkę chłopacy poszli bardziej ofensywnie, co się opłacało. Zaraz zdobyliśmy bramkę wyrównującą. Kiedy ma się taki wynik korzystny - jak 1:1 na wyjeździe - to trzeba go pilnować. A my straciliśmy bramkę po dobrze wykonanym rzucie wolnym. Nie może zostawać w polu karnym nie pokryty zawodnik. Gospodarze zasłużyli na zwycięstwo, ale jeszcze jest drugi mecz. 2:1 jeszcze nas nie przekreśla. Mamy w środę rewanż na własnym boisku. Gramy dalej. W środę musimy strzelić bramkę.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie