Strzał w dzięsiątkę Roberta Kościechy

Sławomir Pawenta
Sławomir Pawenta
Kibice, którzy przyszli w niedzielne popołudnie na stadion Unibaksu nie mogą być zawiedzeni. Fani obejrzeli dobre widowisko i 24-punktową wygraną toruńskiego zespołu.

Kibice, którzy przyszli w niedzielne popołudnie na stadion Unibaksu nie mogą być zawiedzeni. Fani obejrzeli dobre widowisko i 24-punktową wygraną toruńskiego zespołu.

<!** Image 2 align=right alt="Image 82239" sub="Żużlowcy toruńskiego Unibaksu Ryan Sullivan (z lewej) i Chris Holder (z prawej) mają powody do radości / Fot. Łukasz Trzeszczkowski">Drużyna, prowadzona przez Jacka Gajewskiego, po ośmiu biegach prowadziła tylko 26:22. Później gospodarze wygrali wszystkie biegi - pięć razy po 4:2, a dwa po 5:1. Jedynym żużlowcem ZKŻ-u Kronopolu Zielona Góra, który próbował nawiązać walkę z zawodnikami Unibaksu, był Grzegorz Walasek.

- W Toruniu mają silną drużynę - powiedział kapitan przyjezdnych. - Bardzo ciężko było wygrywać. Jednak myślałem, że wynik będzie bardziej przyzwoity. Staraliśmy się, jak mogliśmy. Musimy wyciągnąć wnioski, żeby taka sytuacja się nie przytrafiła ponownie.

Dopasowani gospodarze

Niespodzianką zakończył się bieg młodzieżowy. Na metę pierwszy przyjechał Grzegorz Zengota przed Rickym Klingiem. Dopiero trzeci był faworyzowany Chris Holder.

- Po pierwszym biegu myśleliśmy, że będzie zdecydowanie lepiej - stwierdził zwycięzca wyścigu młodzieżowego. - Jednak następne wyścigi pokazały, że gospodarze są lepiej dopasowani do toru i nie mają słabych zawodników.

<!** reklama>W ZKŻ-ie Kronopolu zawiedli Fredrik Lindgren i Niels-Kristian Iversen. Szwed w Toruniu nie wywalczył punktu, a Duńczyk, który dwa sezony temu ścigał się dla toruńskiej drużyny, zdobył zaledwie trzy „oczka”.

- Matematyka nie kłamie - powiedział dla www.sportowefakty.pl Kamil Kawicki, rzecznik prasowy ZKŻ-u. - Liczby wyraźnie wskazują, że Lindgren i Iversen mają fatalny początek sezonu. Od uczestników cyklu Grand Prix oczekiwaliśmy znacznie więcej i zawodnicy zdają sobie z tego sprawę, że zawiedli. Po meczu odbyliśmy z nimi rozmowę i mamy nadzieję, że sytuacja ulegnie poprawie, zwłaszcza że jak zawodnicy podkreślają, wiedzą w czym tkwi problem.

W Unibaksie nie było słabych punktów. Mimo że Adrian Miedziński wywalczył pięć punktów z bonusem, to wychowankowi toruńskiego zespołu nie można odmówić ambicji i woli walki. Pierwszy ligowy mecz przed własną publicznością, po kontuzji ręki, zaliczył Robert Kościecha. Popularny „Kostek” na swoim koncie zapisał 9 punktów i dwa bonusy.

Szybkie motocykle Kościechy

- Nie spodziewałem się, że wygramy aż tak wysoko - stwierdził Kościecha. - Rywale z Zielonej Góry mieli problemy z przełożeniem motocykli. My się z tego cieszymy, gdyż jesteśmy bardzo blisko punktu bonusowego. Początek meczu był wyrównany. Zresztą tor był inny niż na treningu. Sam się pogubiłem. Musiałem zmienić motocykl. To był strzał w dziesiątkę. Myślałem, że ten silnik będzie wolniejszy. W praktyce okazało się, że jest inaczej. Bardzo się z tego cieszę, gdyż mam trzy bardzo szybkie motocykle w swoim boksie.

Teraz nastąpi przerwa w rozgrywkach. Najbliższe spotkanie torunianie rozegrają 1 maja w Częstochowie. Zespół prowadzony przez Jacka Gajewskiego zmierzy się z tamtejszym Złomreksem Włókniarzem. To spotkanie transmitować na żywo będzie TVP Sport.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie