Strzeż się tych miejsc w centrum miasta

Waldemar Piórkowski, Alicja Włodarczyk
Weekendy to dla toruńskiej policji i straży miejskiej najbardziej pracowite dni. Zdarza się wówczas najwięcej domowych awantur i dochodzi do przemocy na ulicach.

Weekendy to dla toruńskiej policji i straży miejskiej najbardziej pracowite dni. Zdarza się wówczas najwięcej domowych awantur i dochodzi do przemocy na ulicach.

<!** Image 3 align=none alt="Image 168392" sub="Starówka i Bydgoskie Przedmieście - tu można spotkać najwięcej patroli Fot. Archiwum">- Druga kategoria dni obfitujących w podobne zdarzenia to święta i długie weekendy. Ma to przede wszystkim związek z tym, że ludzie chodzą do nocnych lokali, spotykają się w domach ze znajomymi czy rodziną. Piją więcej alkoholu niż w dni powszednie i często wystarczy iskra, by jakieś dawne nieporozumienia rodzinne lub towarzyskie odżyły ze zdwojoną siłą - mówi podinspektor Wioletta Dąbrowska, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Toruniu.

Jak podaje policja, ostatni weekend nie różnił się znacząco od poprzednich. W całym powiecie zanotowano nieco ponad 500 różnych interwencji. To średnia liczba. Ponad 70 dotyczyło tzw. domowych awantur lub konfliktów sąsiedzkich. W ręce policji wpadło również 9 pijanych kierowców.

Nie wierzą w skuteczność

Gdyby patrzeć tylko na liczby, było w miarę bezpiecznie. Przynajmniej tak ocenia policja. Ale statystyka nie zawsze oddaje to, co rzeczywiście dzieje się w Toruniu. Choćby dlatego, że nie wszyscy zgłaszają drobniejsze przestępstwa na policję. Dlaczego tak postępują? Tłumaczenie jest zwykle jedno. Nie wierzą w skuteczność organów ścigania.

<!** reklama>Z takiego założenia wyszedł również jeden z toruńskich studentów, który w jedną z ostatnich sobót wracał z koleżanką ze starówki.

- Na placu Teatralnym, od strony ul. Odrodzenia, nadchodziło 3 mężczyzn w wieku ok. 19-23 lat - mówi Radosław, który prosi o niepodawanie jego nazwiska. - Kiedy znaleźli się koło nas, jeden z chłopaków znienacka zadał mi cios w twarz. Uderzenie było na tyle silne, że upadłem. Zanim zdążyłem zareagować, tamci poszli już dalej, wykrzykując kibicowskie hasła. Co więcej, kilkanaście metrów dalej powtórzyli dokładnie tę samą akcję na młodym chłopaku, który szedł ze znajomymi za nami. Czemu nie zgłosiłem tego na policję? To chyba jasne. Co miałbym powiedzieć w zgłoszeniu? Uderzył mnie nie wiadomo kto i nie wiadomo dlaczego. Przecież policja i tak nie mogłaby nic zrobić.

- Pokrzywdzeni lub świadkowie, zgłaszając o zdarzeniu, swoimi zeznaniami mogą doprowadzić policję do sprawców. Nie można bagatelizować takich wypadków, aby nie stały się one codziennością, na którą nie reagujemy. To właśnie taka bierna postawa może doprowadzić do tego, że chuligani będą się czuli bezkarni. Obecnie tacy nie są, ponieważ wykrywamy w granicach 65 proc. różnych rozbojów i wymuszeń rozbójniczych. Ich liczba też z roku na rok co prawda nieznacznie, ale maleje. W 2010 r. było ich o ok. 10 mniej niż w 2009 r. - mówi Wioletta Dąbrowska. - Warto dbać także samemu o swoje bezpieczeństwo. Nie chodzić nocą samemu i omijać nieoświetlone ulice.

Zażądali telefonów i pieniędzy

Na pewno nieoświetloną ulicą nie jest plac Rapackiego w Toruniu, gdzie nasz Czytelnik został zaatakowany w jeden z lutowych weekendów.

- To było około pierwszej w nocy. Razem z dwoma kolegami szliśmy w stronę starówki, kiedy w parku koło placu Rapackiego zaczepił nas chłopak w wieku około dwudziestu jeden lat, żądając ode mnie telefonu komórkowego - mówi Piotr, który prosił o anonimowość. - Zignorowaliśmy go i poszliśmy dalej. Tamten krzycząc i przeklinając, powoli szedł za nami. Kilkanaście metrów dalej, nie wiadomo skąd, nagle pojawiło się pięciu innych mężczyzn. Wyczuliśmy, że sprawa staje się poważna. Tamci szybko zrównali się z nami krokiem i nie przebierając przy tym w słowach, zażądali od nas telefonów i pieniędzy. Nie wiem, skąd padł pierwszy cios, ale już po chwili dwóch z nich zaczęło mnie okładać pięściami, a pozostali rzucili się na moich kolegów. Powalili mnie na ziemię i zaczęli kopać po głowie i brzuchu. Po jakimś czasie usłyszałem sygnał nadjeżdżającego radiowozu, w tej samej chwili tamci uciekli. Gdy przyjechała policja, sprawców już dawno nie było. Funkcjonariusze spisali nasze dane i odjechali.

- Z tej relacji wynika, że policjanci byli w pobliżu i zainterweniowali. To chyba dobrze - dodaje Wioletta Dąbrowska z toruńskiej policji. - Centrum Torunia i Bydgoskie Przedmieście to miejsca, gdzie jest najwięcej patroli w weekendy. Pozwala na to między innymi finansowanie dodatkowych służb przez samorząd Torunia.

WARTO WIEDZIEĆ

  • Osoby, które zostały poszkodowane w napaściach, mogą zgłaszać się osobiście do Komendy Miejskiej Policji w Toruniu przy ulicy Grudziądzkiej 17, tel. 56 641 26 97, 56 641 26 07 lub 997.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie