Świąteczne bonusy. Przepaść pomiędzy ludźmi pracy

Justyna Wojciechowska-Narloch
Justyna Wojciechowska-Narloch

Co roku wielu z nas obiecuje sobie, że tym razem nie da się wkręcić w świąteczne szaleństwo, że nie da się ponieść konsumpcyjnej fali. Niestety, tylko niewielu potrafi dotrzymać tych postanowień. Pozostali z przerażeniem patrzą, jak z dnia na dzień chudną im portfele, a oni wciąż muszą robić kolejne świąteczne zakupy. I mimo że wydali już krocie, to wciąż czegoś brakuje. Do tego z telewizorów szerokim strumieniem płyną nowe informacje o promocjach, najlepszych prezentach, superokazjach. Trudno obok tego przejść obojętnie.

W tej sytuacji każda dodatkowa pomoc na święta jest jak manna z nieba. Paczki dla dzieci, pieniądze na kartach czy gotówka do ręki pozwalają podejść do Bożego Narodzenia z większym spokojem. Szkoda tylko, że są tak wielkie różnice pomiędzy tym, co dają ludziom pracodawcy. Bo jest ogromna przepaść pomiędzy paczką dla dziecka za 120 zł a dofinansowaniem w kwocie 2,2 tys. zł. Nie można zapominać przy tym, że jest spora grupa pracowników, którzy na święta nie dostają nic od swoich szefów. Tym to dopiero musi być przykro.

Stanowcze „nie” zmianom w przepisach

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie