Świecące szpilki do krawatów, latarki i laski, czyli amerykańskie nowości na toruńskim bruku [Retro]

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Rynek Staromiejski w Toruniu na zdjęciu zrobionym po 1902 roku. Za drzewami, w północno-zachodnim narożniku ratusza widać sklep Willamowskiego Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa
Już 120 lat temu w Toruniu można było sobie kupić latarkę na baterię. Gdzie? Przy ul. Fryderykowskiej 10. Była to jednak droga rzecz. Kosztowała tyle, co 12 oprawionych w ramy i szkło obrazów o wymiarach 40 na 53 cm. W te natomiast można się było zaopatrzyć tam, gdzie dziś jest szalet publiczny. I przy okazji otrzymać zwrot pieniędzy za bilet kolejowy. Na jakich warunkach?

Najniższe emerytury i renty po waloryzacji w 2021 roku

W podróży przez Toruń sprzed 120 lat zatrzymaliśmy się w pierwszej dekadzie lutego 1901 roku. W tamtych czasach postoje nie były jednak wskazane. Świat pędził zbyt szybko, postęp wdzierał się dosłownie wszędzie. Na przykład na toruńską ulicę Fryderykowską, czyli obecną Warszawską oraz na łamy "Gazety Toruńskiej". Tu 14 lutego A. D. 1901 pojawiło się takie ogłoszenie:

"Amerykańskie elektryczne nowości! Ceny Fabryczne! Elektrycznie świecące lampki kieszonkowe po 12,50 marek (po trzech miesiącach zapasowa baterya za 1,25 mrk). Spec. lampy dla lekarzy i dentystów, bezpieczne lampki sklepowe dla kupców i do gospodarstwa, elektryczne lichtarze i zegarki, lampki do rowerów i dla fotografów, lampki do rowerów, elektr. oświet. laski spacerowe, szpilki w krawat i do włosów. Spec. katalogi na żądanie. B. Dembny, komisyoner podróż. Stały adres piśm. Toruń Thorn Freidrichstr. 10".

Polecamy

Jest to pierwsza reklama latarek na baterie, jaka pojawiła się w "Gazecie Toruńskiej". Jak zresztą widać, nie tylko latarek. Lista świecących artykułów może przyprawić o zawrót głowy. B. Dembny, chociaż działał przy Warszawskiej 10, był najwyraźniej sprzedawcą obwoźnym. Nie wszyscy tak działali i nie wszyscy takich przedstawicieli zatrudniali. Nie robił tego na przykład J. Willamowski, którego sklep znajdował się północno-zachodnim narożniku Ratusza Staromiejskiego. Tam gdzie teraz jest szalet publiczny.

"Baczność! Z powodu, że podróżujących nie wysełam, zwracam pieniądze wyłożone za bilety kolejowe 4-ej klasy aż do trzeciej stacyi dotąd i z powrotem każdemu, kto za 10 marek u mnie zakupi - czytamy w kolejnym ogłoszeniu opublikowanym 120 lat temu na reklamowej stronie toruńskiego dziennika. - Zarazem polecam obrazy w ramach ze szkłem wielkość 40 na 53 centymetry po 1 markę, wielość 61 na 80 centymetrów po 5 marek za sztukę itd. Nieoprawione obrazy w powyższych wielkościach od 30 fen. począwszy".

Ile kosztował bilet do Przysieka?

Czwarta klasa była najniższą z możliwych, jej wagony nie różniły się bardzo od wagonów towarowych. Ciekawe, ile osób w ten sposób podróżujących było stać na zakup obrazów za co najmniej 10 marek. Ile pan Willamowski zwracał za bilety, jeśli już ktoś taki mu się trafił? Cen biletów w czwartej klasie jak dotąd nie udało nam się znaleźć. Na linii do Czarnowa, chociaż była ona bardzo lokalna, kursowały pociągi z wagonami drugiej i trzeciej klasy. Za podróż z Torunia do Przysieka na drewnianej ławce w klasie III trzeba było zapłacić 30 fenigów. Dlaczego akurat do Przysieka? J. Willamowowski zobowiązał się pokryć wydatki na podróż do trzeciej stacji. Pociąg, który ruszał z Dworca Północnego zatrzymywał się najpierw na Dworcu Zachodnim, potem w porcie flisackim, trzecią stacją był Przysiek. Ważna uwaga - taryfa kolei czarnowskiej pochodzi z 1909 roku, pociągi na tej trasie zaczęły kursować w roku 1910. My jesteśmy w roku 1901, ceny jednak były podobne.

Cóż jeszcze ciekawego działo się w Toruniu 120 lat temu? 16 lutego 1901 roku "Gazeta Toruńska" rozpoczęła druk tłumaczonej na wiele europejskich języków powieści Henryka Sienkiewicza "Quo vadis?" W tym samym czasie polski dziennik poinformował także, że przed sądem rozpoczął się proces w sprawie katastrofy budowlanej, do jakiej doszło przy ul. Szerokiej latem 1900 roku.

"Z powodu nieszczęśliwego wypadku podczas budowy domu p. Nowaka przy ul. Szerokiej wytoczyła prokuratorya proces przedsiębiorcy budowli p. Teufelowi, technikowi Kichelbeynowi i polierowi panu Standarskiemu".

Co zbudował w Toruniu Adolf Teufel?

Zum Teufel! Budowniczemu o tak oryginalnym nazwisku Toruń zawdzięcza m.in. kamienicę na rogu Mickiewicza i Konopnickiej, gmach sądu przy Fosie Staromiejskiej oraz kościół garnizonowy. Tak, tak. Potwierdzenie obu ostatnich informacji znaleźliśmy w "Gazecie Toruńskiej" z początku sierpnia 1897 roku, czyli w chwili, gdy w świątyni trwały prace wykończeniowe.

„Budowa nowego gmachu sądu okręgowego powierzoną została budowniczemu p. Teufel z tąd, który wystawił także gmach nowego kościoła załogowego w Nowem mieście” - informowała "Gazeta Toruńska".

W budowę kamienicy przy Szerokiej 23 Adolf Teufel również był zaangażowany i uwinął się z tym błyskawicznie. Przypomnijmy, że rozbierany budynek zwalił się pod koniec lipca, zaś Nowak swoją cukiernię w nowej kamienicy otworzył w sylwestra 1900 roku. Sąd również pracował szybko. Dwa dni po rozpoczęciu procesu wszyscy oskarżeni zostali uniewinnieni.
W tym samym numerze z 17 lutego 1901 roku znaleźliśmy jeszcze jedną ciekawą informację.

"Rogatkę w Pluskowęsach pod Chełmżą wydzierżawiono na rok za 1510 marek. Dotychczas wynosiła dzierżawa 2550 marek".
Budyneczek, w którym były pobierane opłaty szosowe został zburzony po tym, gdy wjechał w niego samochód. Zanim jednak do tego doszło, uwiecznił go pan Piotr Stolkowski.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie