"Świnka" zawsze ci pomoże

Krzysztof Błażejewski
Krzysztof Błażejewski
Nikt dokładnie nie wie, jak to się stało, że carskie pięciorublówki ze złota zyskały w Polsce nazwę „świnek”. Jedno jest pewne: swoją niezwykłą karierę zawdzięczają wojnie i rewolucji październikowej.

Nikt dokładnie nie wie, jak to się stało, że carskie pięciorublówki ze złota zyskały w Polsce nazwę „świnek”. Jedno jest pewne: swoją niezwykłą karierę zawdzięczają wojnie i rewolucji październikowej.

<!** Image 2 align=none alt="Image 187777" sub="Pięciorublówka i piętnastorublówka (na zdjęciu poniżej) należą do licznej serii carskich złotych monet. Pierwsi ich użytkownicy nie przypuszczali zapewne, że monety te w obiegu będą tak krótko... Fot.: archiwum">

Dziś ten niewielki krążek, ważący zaledwie 4 gramy, przestał już być tak popularny jak jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Większość zmieniła posiadaczy. Rzadko kto trzyma dziś w domu „świnki” pozostałe po rodzicach czy dziadkach. Nabywają je za to i gromadzą ci, którzy cierpią na nadmiar gotówki i uważają, że najbezpieczniejszą formą lokowania pieniędzy jest złoto.

Jeszcze kilkanaście lat temu nie było to takie pewne. Dziś, po ostatnich doświadczeniach związanych z rynkiem walutowym i giełdowym, złoto w postaci sztabek i monet, a zwłaszcza najpopularniejszych w Polsce „świnek”, stało się bardzo poszukiwane.

Najłatwiej o bieliki

- Istnieje prawdziwa hossa na złote monety. Są one bardzo poszukiwane na wszelkich giełdach, bowiem w ostatnich latach okazało się, że stanowią najlepszą lokatę na skutek drastycznie rosnących cen złota. To najlepsza inwestycja ze wszystkich powszechnie dostępnych. Słyszałem, że w Warszawie tworzą się nawet kolejki i zapisy po złote monety, szczególnie rosyjskie 5- i 10-rublówki - mówi Tadeusz Topczewski, znawca rynku numizmatycznego. - Trochę łatwiej jest o dwudziestodolarówki amerykańskie, bo to ciężka i droga moneta, ważąca aż 31 gramów. Teraz kosztuje nawet 7 tys. zł. Stosunkowo najłatwiej na rynku jest o nasze „bieliki” - nie są to monety, lecz coś w rodzaju medali lokacyjnych, kupowanych wyłącznie dla zawartego w nich kruszcu. Dzieje się tak, bo przy sprzedaży Narodowy Bank Polski wyznacza maksymalną cenę. To za drogo. Lokata w złoto jest dziś bardzo perspektywiczna. Oczywiście, jeśli ktoś nie jest początkujący i nie da się nabrać oszustom, bo na podróbki złota wielu próbuje i dziś złapać klientów, ale także jeśli nie sprzedaje się naszemu narodowemu bankowi, który ceny skupu ustawia dużo poniżej giełdowych.

<!** reklama>Dla potwierdzenia tych słów wystarczy porównać ceny skupu NBP choćby z aukcjami na Allegro czy w sklepach numizmatycznych. Wczoraj w NBP najpopularniejszą świnkę można było sprzedać za 635 złotych, gdy ich ceny na aukcjach oscylowały wokół 900 zł.

Zmienne ceny

Ale nie zawsze „świnki” i inne złote monety tyle kosztowały. Na stronie NBP można zapoznać się z archiwum kursów, które sięgają aż po 2003 rok.

Wówczas - 2 stycznia - 1 gram złota monetarnego można było sprzedać w naszym narodowym banku za 40,19 zł. Sześć lat później cena ta wzrosła już do 78,25 zł. Wrażenie robi jednak zestawienie tej ostatniej ceny z obecną: wczoraj NBP za gram złomu monetarnego płaciło prawie 160 zł!

Posiadanie złota i srebra, szczególnie w postaci monet i sztabek, od zawsze było metodą na przetrwanie zawieruchy dziejowej. I to metodą sprawdzoną. Zwłaszcza ci, którzy doświadczali wojen, zmian panujących, zmian granic, walut, itd., uważali tę metodę za remedium na wszelkie nieszczęścia.

W sierpniu 1939 roku w Polsce nagle zabrakło monet w obiegu. Dwu- i pięciozłotówki wykonane były ze srebra. Masowo więc chowano je w skarpetach na wypadek wojny. Odkładający przeliczyli się jednak. Po wojnie cena srebra była niska, natomiast wartość numizmatyczna monet praktycznie żadna, tak dużo bowiem ich schowano. Doszło do tego, że do dziś niektóre monety groszowe są droższe, ponieważ nikt ich nie odkładał i niewiele ich do dziś się zachowało.

<!** Image 3 align=none alt="Image 187777" >Po wojnie z kolei obowiązywał surowy zakaz nie tylko obrotu drogocennymi kruszcami, ale w ogóle ich posiadania! W kraju rozwijającego się socjalizmu niestosowne było, by jego obywatele mieli styczność z tak „burżujskimi” wynalazkami jak złoto.

Zakaz ten został wprowadzony 1 listopada 1950 roku i dotyczył posiadania walut obcych oraz złota i platyny - z wyjątkiem biżuterii, medali i orderów, wyrobów artystycznych oraz przedmiotów kultu religijnego. Srebro zostało uznane za metal dozwolony dla klasy robotniczej i chłopstwa pracującego. Posiadacze zakazanych walut lub złota w monetach czy sztabkach musieli w ciągu dwóch tygodni odsprzedać je bankowi państwowemu lub złożyć wniosek do specjalnie powołanej Ludowej Komisji Dewizowej o zgodę na dalsze posiadanie skarbów.

„Kto w terminie nie zgłosi do NBP wyżej wymienionych wartości - głosiło rozporządzenie - karany będzie więzieniem do lat 15, grzywną i utratą własności zatajonych walorów. Kto będzie handlował takimi wartościami, karany będzie przez sąd doraźny surowymi karami, aż do kary śmierci włącznie”.

- Moja babcia, jak większość ludzi w tamtych czasach, nie zgłosiła swoich „świnek” państwu - mówi Ewa Tomaszewska. - Tuż przed wybuchem pierwszej wojny światowej za namową sąsiadki za wszystkie oszczędności kupiła „świnki”. To była niezwykle ważna i doniosła decyzja. Dzięki tym krążkom przeżyła głód w czasie wojny i podczas rosyjskiej rewolucji. Te, które pozostały, zachowała. Miała rację. Przydały się w czasie drugiej wojny. Przywiozła je nawet ze sobą do Torunia, gdzie osiedliła się po wysiedleniu z Wileńszczyzny. W PRL-u też się przydały. Ostatnie rozdała dzieciom przed śmiercią...

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mirek z Bychawy

Nazwa pochodzi od ceny za którą moźna było kupić świnię u znanego bychawskiego przedwojennego hodowcy Antoniego Budnego..O Antoni Budny uczą w szkołach rolniczych.
J

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3