Szczuliśmy, przepraszamy

Ryszard Warta
Ryszard Warta
W historii mediów rzecz to wyjątkowa. Otóż w ostatni wtorek ukazało się oświadczenie szefostwa Radia i Telewizji Serbii (RTS) przepraszające za propagandę uprawianą na antenach tego państwowego nadawcy podczas wojny w byłej Jugosławii.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/warta_ryszard.jpg" >W historii mediów rzecz to wyjątkowa. Otóż w ostatni wtorek ukazało się oświadczenie szefostwa Radia i Telewizji Serbii (RTS) przepraszające za propagandę uprawianą na antenach tego państwowego nadawcy podczas wojny w byłej Jugosławii. RTS, do 1992 roku działające jak Radio-Telewizja Belgrad, to dawny państwowy monopolista, odpowiednik naszego Radiokomitetu. W latach 90. RTB/RTS było jednym z głównych narzędzi nacjonalistycznej propagandy postkomunistycznego reżimu Milosevica. Wtorkowe przeprosiny także z tego względu są niezwykłe, że skierowano je nie tylko do własnej opinii publicznej. Znalazł się tam taki m.in. passus: „Przepraszamy naród serbski, a także narody w sąsiednich krajach, które były narażone na zniewagi, oszczerstwa i mowę nienawiści”.

<!** reklama>Można w tym widzieć działanie dla doraźnych celów politycznych, bo przecież dziś Belgrad prowadzi politykę zorientowaną na członkostwo w Unii Europejskiej i zmienia fatalny wizerunek Serbii. Wojna w dawnej Jugosławii, jak każda wojna, była brudna i po różnych stronach dochodziło do czynów barbarzyńskich, ale to Serbowie zyskali opinię agresora, a krwawy konflikt funkcjonuje w światowej opinii publicznej poprzez takie symbole jak oblężenie Vukovaru i Sarajewa czy masakra w Srebrenicy. Wszędzie tam strona serbska była katem, a ich przeciwnicy - ofiarą.

Nie wiem, może i jest w tych przeprosinach coś z politycznego PR-u, nie zmienia to jednak faktu, że to bardzo rzadki i tym bardziej pocieszający przykład odwagi w rozliczaniu własnej przeszłości.

Czarna historia mediów to tematyka przebogata i równie stara jak medialne dzieje. Ostatnie stulecie dopisało bodaj najciekawsze rozdziały. Można się spierać, który tytuł stanowi doskonalszy wzór propagandowego zakłamania: sowiecka „Prawda”, czy „Voelkischer Beobachter”. Tak na marginesie, ostatni z tytułów był najsłynniejszym elementem całego systemu prasowego nazistowskich Niemiec, kierowanego przez Maxa Amanna, który w czasie I wojny światowej był sierżantem i bezpośrednim przełożonym kaprala o nazwisku Adolf Hitler. W okupowanym Toruniu cząstką tego systemu była gazeta „Thorner Freiheit” ukazująca się już od września 1939 aż do stycznia 1945 roku. Jej tytuł, „Toruńska wolność”, najlepiej ilustruje przewrotność i cynizm totalitarnej prasy.

Radio? Także i to medium w tej czarnej kronice ma znaczącą reprezentację i to także z całkiem niedawnych czasów. „Radio Tysiąca Wzgórz” nadające w Rwandzie nie tylko nawoływało do przemocy i usprawiedliwiało agresję, to w tej stacji Tutsich określano jako „karaluchy, które trzeba zabić”. Co więcej, stacja brała udział w bezpośrednim zarządzaniu masakrą, która przez trzy miesiące, od kwietnia 1994 roku pochłonęła blisko milion mężczyzn, kobiet i dzieci Tutsi zabijanych maczetami, żywcem palonych, topionych w szambach. Ci, którzy przeżyli, pamiętają bojówkarzy Hutu z maczetą w jednej i tranzystorowym radiem w drugiej ręce.

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
RyszardWarta

To prawda, ktoś do dorzynania watah nawoływał. Ktoś inny twierdził, że stał tam, gdzie stał, a inni tam, gdzie stało zomo - tak jakby ktoś, kto ma inne poglądy zasługiwał od razu na to, by widzieć w nim zbira z pałą - albo twierdził, że wszyscy, którzy myślą inaczej są w "układzie".
Tylko, że to mówią politycy, na których można głosować lub nie. Media nie podlegają kontroli demokratycznej (aczkolwiek podlegają kontroli rynku). To trochę psuję ludzi mediów, im łatwiej jest popaść w chorobliwe przekonanie, że są nieomylni. Tym bardziej ważne jest, gdy zdarzają się takie przeprosiny, jak te, serbskiej telewizji .
Pozdrawiam.
Ryszard Warta

m
mmx

...a kto w Polsce idac tym samym tropem nawolywal do dorzynania watahy? Czy nie byl to czasami ktos z Partii Obywatelskiej? Chyba nie, tam przeciez panuje jezyk milosci.

Dodaj ogłoszenie