Szpital poszuka oszczędności

Maria Starosta
Udostępnij:
Przez cały styczeń Szpital Powiatowy w Gołubiu-Dobrzyniu nie mógł realizować rachunków. Przyczyna? Brak kontraktu na 2011 rok.

Przez cały styczeń Szpital Powiatowy w Gołubiu-Dobrzyniu nie mógł realizować rachunków. Przyczyna? Brak kontraktu na 2011 rok. <!** Image 2 align=none alt="Image 166777" sub="Utworzenie przyszpitalnej przychodni zdrowia było chyba prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Fot. Archiwum">

Został on w końcu podpisany, ale oznacza konieczność cięć.

W poprzednich latach Narodowy Fundusz Zdrowia podpisywał ze szpitalami kontrakty na nowy rok w grudniu. Rozmowy zaczynały się już w listopadzie, a potem było negocjowanie warunków. Od stycznia można było normalnie funkcjonować.

- W tym roku, jak nigdy, zostaliśmy wezwani przez NFZ na rozmowy dopiero 1 grudnia, ale tak naprawdę, rozmowy pozorowane - mówi Artur Piotrowicz, prezes golubsko-dobrzyńskiego szpitala. - Przedstawiono nam bowiem kontrakt o 3 proc. niższy niż ubiegłoroczny. Oznaczało to o ponad 530 tysięcy złotych mniej, gdy tymczasem wszystko zdrożało: leki, media, transport, doszedł wyższy VAT. Wiadomo było, że żaden szpital nie zgodzi się na takie cięcia. Inne znalazły się w podobnej sytuacji.

Kontrakt wreszcie podpisany

Ostatecznie negocjacje z NFZ dla golubsko-dobrzyńskiego szpitala zakończyły się 25 lutego podpisaniem kontraktu na kwotę nieco ponad 17,1 mln zł. Szpital i rehabilitacja zostały zakontraktowane do końca roku, natomiast poradnie specjalistyczne jedynie do 30 czerwca. Wysokość kontraktu nie może zadowalać, bo wymieniona powyżej kwota jest niższa od ubiegłorocznej. Doskonale o tym wiedzą pacjenci korzystający z porad specjalistów. Tygodniami muszą czekać na wizytę. Do paradoksów dochodzi szczególnie na „rehabilitacji”, gdzie pod koniec lutego pacjentom proponowano zapisy na wrzesień. <!** reklama>

- Od trzecich lat Fundusz nie zwiększa wyceny tzw. punktu - zauważa prezes Piotrowicz. - Popisując kontrakty, usłyszeliśmy, że pierwsze półrocze będzie opłacone pożyczką z drugiego półrocza. Wszystko to nie rokuje najlepiej.

Styczeń tego roku był dla szpitala wyjątkowo trudny, bo pozbawiono go możliwości opłacania rachunków. By je realizować, potrzebne było wpisanie kontraktu w internetową ewidencję usług medycznych, a przez brak kontraktu z NFZ nie można było tego zrobić. Dopiero teraz powoli wraca normalność. Wpłynęły pierwsze rachunku. Jeden wystawiło pogotowie, drugi szpitalny POZ.

Firma zewnętrzna w portierni

Szpital nie ma innej możliwości, jak obniżenie kosztów działalności, bo musi jako spółka generować nadwyżkę. Szczególnie jest ona potrzebna na wkład własny dla prowadzonych w lecznicy remontów
z unijną dotacją. Nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje, gdzie będą cięcia. W ramach szukania oszczędności szpital na pewno w portierni zatrudni firmę zewnętrzną, bo
z przeprowadzonych kalkulacji wynika, że będzie taniej.

Poza tym prezes liczy, że takie rozwiązanie zapewnieni większą niż do tej pory ochronę szpitalnego majątku, bo po niedawnych, kosztownych remontach wzrosły akty wandalizmu. Niszczone są, na przykład, elementy niedawno zmodernizowanej instalacji centralnego ogrzewania. Uwagi wymaga drogi, specjalistyczny sprzęt, w którego zakupie również pomogła Unia.

Dochodowa poradnia

- Z planów finansowych wynika, że zabiegi oszczędnościowe są konieczne. Zmiany na portierni to jeden z elementów szerszych działań - wyjaśnia prezes Piotrowicz. - Chcemy też negocjować z Energą korzystniejsze warunki dostawy prądu. Musimy też znacznie ograniczyć liczbę kursów i szkoleń. Przyglądamy się dzierżawie karetek pogotowia, analizujemy koszty usług zewnętrznych.

Jak zawsze trudne rozmowy Artur Piotrowicz musi prowadzić z lekarzami na temat ich wynagrodzeń (trwają one od miesiąca), ale na ten temat na razie nie chce udzielać informacji.

Prezes szpitala ubolewa, iż wzrost kosztów sprawił, że szpital nie jest już w tak dobrej kondycji, jak 2009 roku, gdy wypracowana nadwyżka pozwalała ze spokojem patrzeć na jego dalszy rozwój. Szczególnie irytuje go – jako ekonomistę – finansowanie szpitala.

- Szpital to jedno wielkie kuriozum – mówi Piotrowicz. – Cała jego działalność jest deficytowa. Dostajemy od NFZ pieniądze jedynie na leczenie i leki. Powiat też nam nie dokłada, a potrzebne są środki na media, remonty. Zarabiamy na laboratorium, bardzo liczymy na dochody w uruchomionej w listopadzie poradni podstawowej opieki zdrowotnej. Tegoroczny, miesięczny poślizg w podpisaniu kontraktu to kolejny, wymowny dowód chorego funkcjonowania polskiej służby zdrowia.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie