Sztuko kochana, daj nam żyć!

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
- Więcej na gruszki nie jedziemy - postanowiły sobie Agata Czarnecka i Justyna Bieńkowska. Ich malarskie wizje pokrywają ściany kolejnego wielostanowiskowego parkingu. W nosie mają gadanie o „artystycznej prostytucji”.

- Więcej na gruszki nie jedziemy - postanowiły sobie Agata Czarnecka i Justyna Bieńkowska. Ich malarskie wizje pokrywają ściany kolejnego wielostanowiskowego parkingu. W nosie mają gadanie o „artystycznej prostytucji”.


- Dziewczyny, o co chodzi z tymi gruszkami?

- Któregoś lata wyjechałyśmy zarobić do Holandii, przy zbieraniu gruszek właśnie. Wiadomo, student dorobić musi. Ten jeden raz wystarczył nam jednak, by zrozumieć, że nie tędy droga. Po takich gruszkach człowiek czuje, że się cofa. Postanowiłyśmy wszystkie swoje siły skoncentrować na szukaniu zleceń związanych ze sztuką użytkową. Krok po kroku zdobywamy teren.<!** reklama>

Dobry ślad na ścianie

Niedziela rano. Dziewczyny dopieszczają 80 metrów kwadratowych w podziemnym parkingu na placu św. Katarzyny w Toruniu. To „Warstwy ziemi” - mural w zieleniach, żółcieniach i brązach. Agata (blond włosy, lekko zacięty wyraz twarzy) dokłada kości. Jasne, że na samym dole, bo gdzie mają być pogrzebane?

Justyna (jakieś czterdzieści kilo żywej wagi, ciemna kitka) zazielenia kolejny metr za pomocą wałka. Jeszcze godzina-dwie i finał. Pracę zaczęły w czwartek. Zaczynały wcześnie rano, kończyły około godz. 23. Po takiej dniówce boli dosłownie wszystko. Czuje się każdy mięsień, każdy centymetr swojego ciała.

- Ten garaż tak naprawdę robimy po kosztach. Targi Toruńskie zapłacą nam tyle, ile wydałyśmy na farby. Wiem, wiem... Psujemy tą informacją rynek, ale my jesteśmy zadowolone. Zdobyłyśmy teren w sercu miasta. Zarobimy na czymś innym - mówi Agata. - Dla niektórych naszych kolegów ze studiów fakt, że artysta sam zwraca się do jakiejś instytucji czy firmy i proponuje wykonanie usługi, to artystyczna prostytucja.

Owszem, idealnie byłoby, gdy robił to za nas menedżer czy agent. Oby na takiego było nas stać za kilka lat.

Z „Warstw” są zadowolone. To autorski projekt Agaty, ale obie czują, że zostawiły swój dobry ślad na ścianie. Nie zawsze tak bywa. Gdy realizuje się czyjąś wizję (a tak było choćby przy malowaniu wnętrza pewnego salonu zabaw dla dzieci), idzie się na kompromis. Ma być Myszka Miki i smerfy? Będą. Przy okazji takiego zlecenia człowiek zawsze się jednak czegoś nauczy. No, i zarobi na farby.

Studentka szuka męża

Według stereotypów, rozpowszechnianych czasem, o niebiosa!, przez samych pracowników uczelni, absolwentka Wydziału Sztuk Pięknych powinna skoncentrować się na znalezieniu bogatego męża. Student natomiast, regularnie przymierający głodem, w chwili rozpaczy zawsze posilić może się farbą. To są niby żarty, ale sporo mówią o społecznych przekonaniach.

Justyna przyjechała studiować na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika spod Płocka. Myślała o Warszawie, ale nie wierzyła, że dostanie się tam na studia. W rodzinie będzie pierwszą artystką z dyplomem. Z Agatą jest inaczej. Ojciec, Zbigniew Czarnecki, sam przed laty kończył WSP UMK.

Dziś zajmuje się aranżacją wnętrz, plastycznymi projektami zagospodarowywania przestrzeni. Na koncie ma chociażby wystroje pierogarni, piekarni, cukierni. Podpatrując go Agata nauczyła się walki o zlecenia.

- Nigdy nie jest miło, gdy ci odmawiają. Chciałyśmy, na przykład, wymalować parking podziemny Centrum Sztuki Współczesnej. Usłyszałyśmy „nie”. Z argumentacją, że ściany nie mogą rozpraszać kierowców ani zasłaniać znaków. I że gdyby jednemu studentowi pozwolili, musieliby pozwolić i innym, by nie narażać się na zarzut nierównego traktowania. Coś w tym tonie... - Agata macha ręką. - Ale bez próbowania nie ma pracy. Trzeba się uodpornić.

Odlotowe budki z prądem

Na trzecim roku studiów same zgłosiły się do Andrzeja Szmaka, dyrektora Toruńskiego Biura Centrum Miasta. Dzięki niemu poznały Nataszę Piskorską, dziś już uznaną artystkę, specjalizującą się w sztuce użytkowej. Z Nataszą wymalowały, między innymi, kilkadziesiąt trafostacji. W Toruniu, Inowrocławiu, Włocławku, Brodnicy. Teraz te trafostacje cieszą oko przechodniów swoim odrealnionym, lekko bajkowym światem. Wcześniej straszyły szarością typowych budek z prądem rodem z PRL-u.

- Trafostacjom poświęciłyśmy prawie całe zeszłoroczne lato. To był dobry kontrakt (z Energą - przyp. red.) i dużo się przy tym nauczyłyśmy. Kolejne ślady odcisnęłyśmy na toruńskim Bulwarze Fildelfijskim, po powodzi - wyliczają dziewczyny. - Jesteśmy z tych, które już na początku studiów zakładały, że nie zamkną się w pracowniach. Same szukamy obszarów do twórczej działalności. I naprawdę cieszymy się, że kawałek nas zostaje w przestrzeni publicznej. Od Nataszy wiele się nauczyłyśmy. Cieszymy się, że w pewnym momencie całkowicie nam zaufała, powierzając całkowicie samodzielne prace.

Czują, że są duży krok przed częścią rówieśników. Wszyscy teraz nie tylko skupiają się na obronie dyplomu, ale i zaczynają zadawać sobie pytanie: „Co dalej?”. Niektórzy pierwszy raz poważnie mierzą się z problemem. A dziewczyny są już po testach życia ze sztuki. Plan na najbliższą przyszłość zakłada założenie własnej działalności, najlepiej z europejską dotacją.

Czy „to” tak już zostanie?

Praca przy ścianach zawsze budzi reakcję widzów. Gdy Agata pokrywała kolejnym koronkowym ornamentem mur garażu podziemnego na Osiedlu Sztuk Pięknych (praca dyplomowa) postępy podglądali pierwsi mieszkańcy nowego osiedla. Na placu św. Katarzyny wierni fani to ekipy pracowników Alstalu. Poprawiają usterki nowo zbudowanego parkingu, a w ramach odskoczni, zaglądają poziom niżej, do dziewcząt.

- Często powtarzające się pytanie brzmi: „A czy to tak już zostanie?” - śmieje się Agata. - „To” może zostać naprawdę długo, szczególnie we wnętrzu, gdzie warunki atmosferyczne są stałe. Używamy specjalnych farb fasadowych, nietanich, ale gwarantujących trwałość. Gorzej z muralami na zewnątrz. Padający deszcz już dodał swoje efekty do naszej pracy...

„To” zostanie też na wspomnianym Osiedlu Sztuk Pięknych. Całkiem prawdopodobnego nawet, że „tego” będzie systematycznie przybywać. Wierzy w to profesor Piotr Klugowski, dziekan Wydziału Sztuk Pięknych UMK. Pięcioro dyplomantów, których murale pokryły garażowe ściany, ma otwierać rzeczywistą współpracę między inwestorem, czyli firmą budowlaną „Marbud”, a uczelnią. Już padły obietnice kolejnych zleceń dla studentów, płatnych. Dla UMK, który uruchomił specjalizację malarstwo w architekturze to duża sprawa. - Moda na takie zagospodarowywanie przestrzeni to dla naszych studentów szansa wejścia na rynek pracy - podkreśla dziekan.

* * *

- Dziewczyny, to jak będzie z tymi bogatymi mężami?

- Jeśli narzeczeni zdobędą fortuny, nie będziemy rozpaczać. Ale ścian nie zostawimy.

Graffiti, murale, freski

Wielkie dzieła niewielkiego teamu

„Często ludzie pytają mnie, jak to możliwe, że tak dużo tworzę? Jest to możliwe dzięki wspaniałym ludziom, którzy współpracując ze mną wkładają swoje doświadczenie, ciężką pracę, pomysły i pasję” - pisze na swojej stronie internetowej Natasza Piskorska, artystka z Torunia. Agata i Justyna są członkami jej malarskiego teamu.

Dzieła Nataszy i jej ekipy oglądać można m.in. na toruńskich kamienicach, Bulwarze Filadelfijskim, moście kolejowym oraz na dziesiątkach trafostacji w całej Polsce. Na tych ostatnich malowała ogrody, kosmos albo sny o lataniu. „Moim celem jest wywołanie uśmiechu na twarzach przechodniów” - deklaruje artystka.

Graffiti, murale, freski - w Polsce zaczęły robić karierę w wielkich miastach. Pomysły, podpatrywane w metrach, na dworcach czy garażach miast zachodnioeuropejskich, coraz częściej przenoszone są nad Wisłę. Nie brakuje też całkowicie oryginalnych projektów, jak choćby autorstwa Piskorskiej.**

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie