Ta ostatnia niedziela...

Piotr Bednarczyk, Janusz Bąkowski
Chris Holder (na pierwszym planie) i Paweł Przedpełski w taki sposób pożegnali się z kibicami
Chris Holder (na pierwszym planie) i Paweł Przedpełski w taki sposób pożegnali się z kibicami Łukasz Trzeszczkowski
KST Unibax powoli przechodzi do historii. Ośmioletnie panowanie w toruńskim speedwayu zakończył efektowną wygraną z Renaultem Zdunkiem Wybrzeżem Gdańsk 74:16.

Podczas prezentacji z głośników popłynęły dźwięki piosenki Mieczysława Fogga „Ta ostatnia niedziela”. I była to rzeczywiście ostatnia ligowa niedziela pod szyldem Unibaksu Toruń. Roman Karkosik opuszcza klub, a nowym właścicielem, jak już oficjalnie zapowiedział prezydent Torunia Michał Zaleski, zostanie Przemysław Termiński. Nazwę drużyny i skład poznamy po 1 listopada.
[break]

Rekordowa wygrana i wydatek

O kończącym sezon meczu z Wybrzeżem można napisać jedynie tyle, że się odbył. Jadący bez czterech najlepszych zawodników goście ponieśli rekordową porażkę, a toruński klub musi się liczyć z rekordowym wydatkiem. Łącznie z bonusami nasi zawodnicy zdobyli bowiem 88 punktów! A to wydatek w granicach 400 tysięcy złotych...
- Gratuluję gospodarzom, którzy są drużyną kompletną - powiedział trener Wybrzeża Piotr Szymko. - Uważam, że władze żużla jeszcze przed zimą powinny pomyśleć nad tym, aby takich spotkań, jak to, już nie było. Moim zdaniem potrzebny jest dolny limit średnich KSM. My byliśmy drużyną, która w ogóle nie powinna startować w ekstralidze. To wiadomo już od dawna.
- Walczyłem, jak mogłem, ale nie wyszło - krótko wytłumaczył się Renat Gafurow, zawodnik Wybrzeża.
Dużo bardziej rozmowni byli torunianie.
- Uważam, że zabrakło nam czasu, by zawodnicy doszli do formy, jaką utracili z powodu kontuzji - stwierdził trener Stanisław Chomski. - To był „połamany dream team”. Gdyby artysta złamał rękę, to też nie namalowałby pięknego obrazu. Nie udźwignęliśmy odpowiedzialności, abstrahując od tego, czy w oczach kibiców były to czynniki obiektywne, czy nie. Kluczowy w ostatecznym rozrachunku był wynik meczu w Lesznie. W końcówce padały dość nieoczekiwane wyniki. Jeśli skład zespołu byłby utrzymany, to w przyszłości powinien uzyskiwać takie wyniki, na jakie liczono już w tym roku.
- Te minus osiem punktów, jakie mieliśmy, ustawiło sezon już od początku - dodał Chris Holder. - Mnie nękały kontuzje. Dopiero od dwóch tygodni jeżdżę na pełnym luzie.

Udany powrót Karola

- Po raz pierwszy od ponad dwóch lat, czyli od 26 sierpnia 2012 roku, wystartowałem w barwach Unibaksu - wyliczył Karol Ząbik. - W tym okresie pracowałem nad sobą. Potrzebowałem dużo czasu, aby odpocząć od żużla, gdyż moje poprzednie powroty po kontuzjach były zbyt szybkie. Żużel jednak zawsze był w moim sercu. Dziękuję tym, którzy zdecydowali, że mogłem wystąpić w tym spotkaniu. Oddzieliłem grubą kreską stary czas związany z kontuzjami i patrzę tylko w przód. To było fantastyczne uczucie, móc pojechać znowu w meczu. Wraca stary Karol i cieszy się każdym okrążeniem. Myślę, że nie zapomniałem, jak się jeździ na żużlu, wiem, jakie mam możliwości. Dziękuję mojemu tacie, który ostatnio wspierał mnie duchowo i finansowo.
- Niestety, dla nas ten sezon zakończył się przedwcześnie - żałował Tomasz Gollob. - Jeśli chodzi o mnie, to nadal myślę o pozostaniu w Toruniu.
Na pozostawienie Golloba w składzie raczej nowy właściciel się nie zdecyduje. Chętnie za to widziałby w składzie Emila Sajfutdinowa.
- Cieszę się bardzo, że mogłem jeździć w Toruniu - powiedział Rosjanin. - Mnie też nie omijał jednak pech. Nie wiem, co będzie dalej z moją karierą, ale bardzo chciałbym pozostać w toruńskim klubie.
- Te minus osiem punktów nie było fair, dostaliśmy je chyba tylko dlatego, że właścicielem klubu był Roman Karkosik - narzekał na za wysoką karę Adrian Miedziński. - Żałuję, że nie pojedziemy w play off, bo obecnie każdy z nas się rozkręcił. Była duża pokusa, by walczyć o złoty medal. Szkoda, że niektóre zespoły jeździły w końcówce sezonu w okrojonych składach, co było nie w porządku wobec nas. Każdy z torunian miał sporo kontuzji, ja na przykład zdrowo „przyłożyłem” trzy razy. Po upadku w Guestrow miałem już wszystkiego dość. Na szczęście zdrowie wróciło. Popełniłem dużo błędów, ale jak się bardzo czegoś chce, to nieraz nic nie wychodzi. Testowałem dziś nowy silnik, czekam na jeszcze jeden. Liczę na to, że dostanę dziką kartę na toruński turniej Grand Prix, bo chciałbym powalczyć o powtórkę ubiegłorocznego sukcesu.

Potrzeba ośmiu Karkosików

- To był trudny sezon - podsumował dyrektor sportowy Unibaksu Sławomir Kryjom. - Również dla mnie, siedzącego na trybunach i realizującego w ten sposób orzeczenie Komisji Orzekającej Ligi. Niestety, w tym roku odpadliśmy z dalszej walki nie sportowo, ale matematycznie. W końcówce rundy zasadniczej działy się różne dziwne rzeczy, ale nikt nikogo za rękę nie złapał i jakiekolwiek dywagacje na ten temat są zbyteczne. Nasza liga, aby wydostać się z potężnego dołka finansowego, potrzebuje nie jednego, a przynajmniej ośmiu Romanów Karkosików.
Zazwyczaj w tym miejscu wystawialiśmy indywidualne noty zawodnikom Unibaksu. W sytuacji, jak zaistniała, nie ma to jednak większego sensu. Wszystkim przyznajemy po szóstce.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie