Tajemnice służbowych aut

Magorzata Oberlan
Podglądamy regionalnych decydentów. Do czego może służyć służbowy wóz? Wypady po zakupy dla rodziny to niewinne wpadki. Patologia to podróże do kochanki, które uskuteczniał ekskomendant policji w Toruniu.

Podglądamy regionalnych decydentów. Do czego może służyć służbowy wóz? Wypady po zakupy dla rodziny to niewinne wpadki. Patologia to podróże do kochanki, które uskuteczniał ekskomendant policji w Toruniu.

<!** Image 2 align=none alt="Image 169036" sub="Ewa Mes, wojewoda kujawsko-pomorska, jeździ służbową skodą superb. Jak wiele innych
VIP-ów dowożona i odwożona jest z pracy. Jednak prywatne sprawy, jak gwarantuje jej rzecznik, załatwia prywatnym autem. Ma prawo jazdy. / Fot. Dariusz Bloch">O Januszu B., zwanym też Perełką, znów głośno. Tym razem w kontekście politycznej akcji działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy z całych serc poparli wniosek ekskomendanta policji do prezydenta Polski o ułaskawienie. „Pogotowie seksualne za nasze pieniądze? O nie!” - oburzyli się masowo internauci. Historia „Perełki” pokazuje, że służbowe wozy nie powinny trafiać w każde ręce.

Chciał być grzeczny

Samochodową wpadkę numer 1 komendant zaliczył podczas obchodów święta Radia Maryja w 2006 roku. Janusz B. postanowił osobiście czuwać nad ochroną święta w Toruniu. W pewnym momencie ojciec Tadeusz Rydzyk poprosił go o podwiezienie spod rozgłośni do siedziby Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, prowadzonej przez redemptorystów, na uroczystość odsłonięcia pomnika Jana Pawła II. Komendant przewiózł ojca Rydzyka służbowym nieoznakowanym wozem do uczelni i z powrotem.

<!** reklama>No, i się zaczęło.... Burza na całą Polskę, wizja utraty posady. Gdyby nie wstawiennictwo toruńskich władz samorządowych u komendanta wojewódzkiego policji, nie wiadomo, jak skończyłaby się ta historia. W archiwach prasowych na pamiątkę zostały za to komiczne zdjęcia, robione ojcu Rydzykowi i komendantowi. Obaj panowie na widok obiektywu albo równocześnie łapią za komórki, albo za skronie. Jakby się czegoś wstydzili... Oficjalnie Janusz B. tłumaczył, że chciał być po prostu grzeczny dla zakonnika.

<!** Image 3 align=none alt="Image 169036" sub="Jest po operacji nogi i nie może korzystać z komunikacji miejskiej - Barbarę Grabowską, szefową PUP w Bydgoszczy wozi do pracy kierowca. / Fot. Tadeusz Pawłowski">Chuć i wóz

Samochodowa wpadka numer 2 wyszła na jaw przy okazji sądowego procesu komendanta. Jak się okazało, Janusz B. kursował służbowym autem do kochanki, pani psycholog z Bydgoszczy. Jak tłumaczył, miał kłopoty natury psychologicznej właśnie z powodu prowadzonej na niego nagonki. A że pani psycholog pomagała mu skutecznie, jeździł popołudniami do jej mieszkania. Wozem nieraz jechały sobie też kwiatki, na przykład 26 tulipanów na 26 urodziny kobiety. Bukiety kupował za pieniądze z policyjnego budżetu.

<!** Image 4 align=right alt="Image 169036" sub="Janusz Wojciechowski to jeden z dziewięciu kierowców zatrudnionych w Urzędzie Marszałkowskim / Fot. Grzegorz Olkowski">Wpadka numer 3, a właściwie cały brzydki proceder, także upublicznione zostały podczas procesu. Jak orzekł sąd, komendant naciskał na podległe mu służby, aby zwolnić z komendy inną kochankę. Dlaczego? Bo nie chciała dalej się z nim spotykać. Tę kobietę B. poznał w trasie. Zabrał ją jako autostopowiczkę prosto z drogi i zatrudnił w komendzie. - To rażące, ostentacyjne nadużycie władzy po to, by wykorzystać człowieka jak niewolnika. Podobieństwo do opisywanej przez media afery „Praca za seks” (Samoobrona i Aneta Krawczyk) samo rzuca się tu w oczy - mówił sędzia Rafał Sadowski, ogłaszając wyrok.

Janusz B. został prawomocnie skazany za nadużywanie władzy na rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata i 3,5 tys. zł grzywny, przez trzy lata nie może też pełnić funkcji publicznych. Zdaniem posła Tomasza Lenza (PO), marszałka Piotra Całbeckiego (PO), prezydenta Grudziądza Roberta Malinowskiego (PO) i eksburmistrza Rypina Marka Błaszkiewcza (PO) - w pełni zasługuje na ułaskawienie przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. „Odejście ze służby pana Janusza B. stanowi niepowetowaną stratę dla policji” - napisali politycy. Pikanterii ich wystąpieniu dodał fakt, że asystent posła Lenza to prywatnie... zięć komendanta B.

Gdy obywatel buli za benzynę

Im droższe paliwo, tym większą złość w przeciętnych obywatelach budzą VIP-y, które do pracy dojeżdżają służbowymi autami. No, i koszty wliczają w służbowe rachunki. Ostatnia głośna historia dotyczy Barbary Grabowskiej, szefowej Powiatowego Urzędu Pracy w Bydgoszczy.

Pani dyrektor dojeżdża z domu na Wzgórzu Wolności do pracy i z powrotem samochodem służbowym.

<!** Image 5 align=none alt="Image 169036" sub="Rafał Bruski, prezydent Bydgoszczy, to kolejny amator skody superb. Lubi jednak retro i, gdy tylko ma okazję, testuje stare auta. / Fot. Tadeusz Pawłowski">- Nie mam prywatnego samochodu, a z komunikacji publicznej nie mogę korzystać, ponieważ w ubiegłym roku uległam bardzo poważnemu wypadkowi drogowemu, mam drutowaną nogę i do dziś poruszam się o kuli. Ponadto zawsze mam jakieś dokumenty, a nie mogę ich przewozić publiczną komunikacją z uwagi na ochronę danych osobowych. Te dojazdy są finansowane z kosztów przejazdów służbowych. Szacuję, że kosztują około 2000 zł rocznie - wyznała niedawno na łamach Barbara Grabowska.

Nie jest wyjątkiem. Dowożenie i odwożenie z pracy wielu decydentów uważa za rzecz naturalną, jakby przypisaną do pełnionej funkcji. I to nie tylko wtedy, gdy pojawiają się kłopoty ze zdrowiem. Rafał Bruski, prezydent Bydgoszczy, tak wożony jest skodą superb (rocznik 2004) z domu na Osowej Górze. Nie przeszkodziło mu to jednak, po aferze z Grabowską, wydać okólnik do podwładnych, w którym przypomina, że „dojazd do pracy i z pracy do domu nie jest czynnością służbową”, w związku z czym urzędnicy nie powinni tych tras pokonywać służbowymi autami.

Ewa Mes, wojewoda kujawsko-pomorska, wożona jest służbową skodą superb (przełom 2006/2007 r.) z Włók w gminie Dobrcz. To jakieś 20 kilometrów od Bydgoszczy.

<!** Image 6 align=none alt="Image 169036" sub="Pierwsza wpadka samochodowa Janusza B., „Perełki”, ekskomendanta policji w Toruniu: podwożenie służbowym autem ojca Tadeusza Rydzyka. Była burza na pół kraju. Na pamiątkę zostały komiczne zdjęcia, na których komendant i zakonnik robią co mogą, by nie było ich widać. / Fot. Adam Zakrzewski">- Ale prywatne sprawy pani wojewoda załatwia prywatnym samochodem. Ma prawo jazdy - zaznacza Bartłomiej Michałek, rzecznik wojewody.

Także marszałka Piotra Całbeckiego kierowca nieraz już odwoził i przywoził do urzędu. Oczywiście, służbowym peugeotem 607. - Marszałek korzysta z takiej możliwości, ale dość często prowadzi sam. Wszystko zależy od tego, jakie ma obowiązki - mówi Beata Krzemińska, jego rzeczniczka.

Nie inaczej jest w przypadku Michała Zaleskiego, gospodarza Torunia. I jego transportuje nieraz służbowe auto, choć torunianie dobrze wiedzą, że latem lubi do magistratu przyjść pieszo. Drogę do pracy ma krótką: z ulicy Kołłątaja na plac Teatralny spacerkiem idzie się krócej niż pół godziny.

<!** Image 7 align=none alt="Image 169036" sub="Volkswagena z zasobów toruńskiego magistratu prezentuje kierowca Lech Kurdubski / Fot. Grzegorz Olkowski">Kierowca po linii politycznej

Szoferzy służbowych aut to chyba najbardziej zaufani podwładni swoich szefów. O włodarzach miast i gmin, hierarchach kościelnych, urzędnikach na wysokich stanowiskach, rektorach i kanclerzach wiedzą naprawdę sporo. Bywają świadkami ulegania rozmaitym słabościom (z alkoholowymi na czele) i słuchaczami prywatnych rozmów telefonicznych. Dobrego kierowcę cechuje więc przede wszystkim dyskrecja.

Ciekawie bywa po wyborach, bo często to właśnie wtedy zmieniają się szefowie. Gdy Ewa Mes (PSL) objęła fotel wojewody, wybrała kierowcę wożącego wcześniej wicewojewodę Dariusza Kurzawę (PSL). Natomiast osobisty kierowca ekswojewody Rafała Bruskiego (PO) zaczął wozić wicewojewodę Zbigniewa Ostrowskiego (PO). - Ale sami kierowcy nie są partyjni - z uśmiechem zapewnia rzecznik Michałek.

<!** Image 8 align=none alt="Image 169042" sub="VW passat i skoda superb przegrywają z prawdziwymi limuzynami, jakimi toruńskie władze odwiedzają delegacje z Chin / Fot. Jacek Smarz">Czy ta skoda taka dobra?

Skody superb to chyba najbardziej ulubione modele regionalnych VIP-ów. Takie trzy auta stoją w garażach Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. Przypisane są wojewodzie, wicewojewodzie i dyrektorowi generalnemu urzędu. - Podgrzewane siedzenia? Klimatyzacja? Owszem, mają, ale to standard dla tego modelu. Żadnych dodatkowych bajerów, typu telefon satelitarny nie mają - mówi Bartłomiej Michałek, rzecznik Ewy Mes.

Taki model skody wybrał też niedawno prezydent Torunia Michał Zaleski. Dotąd w urzędowej „stajni” stały głównie volkswageny. Prezydent korzystał z passata (rocznik 2003), a jego zastępcy i dyrektorzy - z volkswagenów caravelle (1999 i 2007 r.) oraz renaulta espace (2005 r.). Najstarszy wóz ma ponad 360 tysięcy kilometrów przebiegu. Pozostałe - od 130 do 172 tysięcy.

- Auto służbowe musi być bezpieczne, a więc bezawaryjne - tłumaczyła Aleksandra Iżycka, rzeczniczka toruńskiego prezydenta, gdy ogłoszono przetarg na nowy wóz, zaznaczając, że ma posiadać nadwozie limuzyny, dwieście koni mechanicznych, podgrzewane kanapy z tyłu, lampki do czytania, etc. Wybrano ofertę dilera Skody, który zaproponował najbardziej wypasioną wersję tego auta - skodę superb platinium za 138 tys. zł. Zaleski jeszcze do niej niej wsiadł, bo diler ma sto dni na dostarczenie auta.

Skodę superb (2006 r.) do dyspozycji mają też prorektorzy Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Natomiast rektor, prof. Andrzej Radziminski, jeździ służbowym volkswagenem passatem (2008 r.). Z kolei Robert Malinowski, włodarz Grudziądza, służbową superb chce zmienić. Powód? Koszty naprawy auta zrobiły się już za wysokie. Ratusz planuje kupić samochód za 120 tysięcy złotych. Taki wydatek został już zapisany w uchwale zmieniającej budżet miasta. Grudziądzcy rajcy zajmą się nią podczas sesji 30 marca.

Robertowi Malinowskiemu skoda niekoniecznie musi się dobrze kojarzyć. W zeszłym roku Aleksander Pawłowski, szef grudziądzkiego Stronnictwa Demokratycznego, zorganizował konferencję prasową, na której pytał, na podstawie jakich przepisów prezydent korzysta z samochodu służbowego do celów prywatnych? Mówił, że widział włodarza jeżdżącego tym autem na zakupy do grudziądzkich supermarketów. Prezydent zarzut nazwał kłamstwem, ale biorąc pod uwagę odzew internautów pod prasowymi publikacjami, nie wszystkie wątpliwości zostały rozwiane.

Duchowni i dobre wozy

Podróże ojca Tadeusza Rydzyka maybachem włożyć dziś wypada między bajki, bo trudno o wiarygodnych świadków takich wypraw. Redemptorysta często za to był widywany w granatowym volkswagenie golfie.

Wiele parafii ma wozy do dyspozycji proboszczów i wikarych. Podobnie jest w przypadku organizacji kościelnych. Ks. Daniel Adamowicz, dyrektor Caritas Diecezji Toruńskiej, jeszcze w ubiegłym roku jeździł toyotą, a ks. Grzegorz Bohdan, dyrektor Caritas w Brodnicy - fordem mondeo. Miłości do motoryzacji nie kryje biskup diecezji bydgoskiej Jan Tyrawa, przyznając, że lubi szybką jazdę samochodem. Wozi go służbowe audi A6.

Warto wiedzieć

Największa „stajnia” urzędowa

12 służbowych aut stoi w garażach Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu. Są to: peugeot 807, peugeot 607, peugeot 407 (dwa egzemplarze), peugeot partner (trzy), skoda octavia, skoda fabia (dwa), ford mondeo i volkswagen caravella. Marszałek zatrudnia 9 kierowców.

Skąd taka obfitość? - Urząd realizuje zadania  w każdej niemalże dziedzinie życia, jak choćby: ochrona zabytków, inwestycje drogowe i  kolejowe, budowa placów zabaw, boisk, czy inwestycji w szpitalach. Auta służbowe wykorzystywane są, m.in., do obowiązkowego nadzoru realizowanych  przez UM inwestycji na terenie całego województwa. Wiele zadań wymaga osobistej kontroli urzędnika, a w przypadku konkursu - komisji konkursowej, która ocenia potencjalnego beneficjenta - tłumaczy Beata Krzemińska, rzeczniczka marszałka. (mo)

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie