Taniec z gwizdami

Michał Żurowski
- Jesteście Polakami! Pamiętajcie o tym, bo ja zawsze pamiętam... - krzyczał z ringu do kibiców po sobotniej walce Krzysztof Włodarczyk. Z większą śmiałością niż wcześniej do Palaciosa, dopadł do mikrofonu, by zagrać widzom na ich poczuciu patriotyzmu. Bo ci, zamiast wiwatować na jego cześć, bezczelnie gwizdali. Polacy na Polaka?!...

<!** Image 1 align=left alt="http://www.nowosci.com.pl/img/glowki/zurowski_michal.jpg" >- Jesteście Polakami! Pamiętajcie o tym, bo ja zawsze pamiętam... - krzyczał z ringu do kibiców po sobotniej walce Krzysztof Włodarczyk. Z większą śmiałością niż wcześniej do Palaciosa, dopadł do mikrofonu, by zagrać widzom na ich poczuciu patriotyzmu. Bo ci, zamiast wiwatować na jego cześć, bezczelnie gwizdali. Polacy na Polaka?!...

A więc znów podłość. Tak jak tydzień temu słowa Bożeny Dykiel „Podłość ludzka nie zna granic” z komedii „Wyjście awaryjne” streszczały mecz Litwa-Polska, tak dziś pasują do sobotniej walki w ”Łuczniczce”. Pan Włodarczyk zaszczycił nas swoją osobą, by dokonać czegoś diablo osobliwego - obronić mistrzostwo świata w boksie niemal w ogóle... nie boksując. I zrobił to! A ludzie tego nie docenili. Chcieli wymiany ciosów. Kupili cholernie drogie bilety, oczekując sportowego kina akcji. Ba, multikina! Bo pojedynków było kilka. Walka Włodarczyka miała być w tym kinie hitem.

<!** reklama>Niestety, też tak myślałem, zapowiadając ją w piątkowym „Żurek poleca”. Wprawdzie dałem się na ten „hit” nabrać w mocnym towarzystwie - 7 tysięcy kibiców w hali i paru milionów przed telewizorami - ale marne to pocieszenie. Wszyscyśmy profani i ignoranci. Pisałem w piątek, że tu - w regionie o bogatych pięściarskich tradycjach - ludzie wiedzą, co to jest „dobry boks” i są go spragnieni. Tymczasem okazało się, że o szlachetnej szermierce na pięści nie mają pojęcia.

Dopiero sam mistrz w wywiadach po walce oświecił kibiców: to on boksował, a tamten „nie podjął ryzyka”. Przyjechał do kraju obrońcy tytułu zabrać mu pas, odgrażał się, a potem nie zaryzykował walki. Więc to on popsuł w sobotę zabawę. Podłość.

Nam wprawdzie się zdawało, że to Portorykańczyk próbował walczyć, ale skoro Polak mówi, że to jednak on& Jakże Polakowi nie wierzyć? No więc, umówmy się, że boksował. Tylko, że taktycznie, „bezpiecznie dla siebie”. Tak bezpiecznie, że nawet jego sekundant Skrzecz powtarzał mu w narożniku kilka razy: „zadawaj ciosy, nie ma z czego punktować”. Wierzyć się nie chce w podłość Skrzecza, więc pewnie i on nie zna na boksie. No, bo gdyby nie było z czego punktować, to sędzia z RPA nie policzyłby 116-112 dla Włodarczyka, a Włoch 118-112...

A teraz poważnie. Ten wieczór był wielkim rozczarowaniem. „Diablo” zapomniał, że to już nie jest kolejny odcinek „Tańca z gwiazdami” (tym bardziej, że Palacios to żadna gwiazda), ale pięściarstwo. Sport walki. Kiedy hit zamienia się w kit, nie zrekompensują tego żadne bajery - dymy, lasery, skąpo ubrane dziewczyny, pop-tenor Torzewski śpiewający hymny, spiker zdzierający gardło... To przerost formy nad treścią.

Żeby z „Łuczniczki” zrobić „Madison Square Garden” nie wystarczy dużo dymu. Potrzeba trochę boksu.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie