Telefonów jest więcej

Radosław Kowalski
Rozmowa z ADAMEM CIEŚLIŃSKIM, piłkarzem pierwszoligowego Podbeskidzia Bielsko-Biała, który karierę rozpoczynał w FAM-ie Chełmno, a później grał m.in. w Elanie Toruń.

Rozmowa z ADAMEM CIEŚLIŃSKIM, piłkarzem pierwszoligowego Podbeskidzia Bielsko-Biała, który karierę rozpoczynał w FAM-ie Chełmno, a później grał m.in. w Elanie Toruń.

<!** Image 2 align=none alt="Image 170101" sub="Adam Cieśliński tym razem w ataku na bramkę Lecha Poznań (z lewej Krzysztof Kotorowski) / Fot. Krzysztof Dzierżawa/www.ts.podbeskidzie.pl">Ostatnio, w spotkaniach pucharowych, zdobyłeś gole w meczach z Wisłą Kraków i Lechem Poznań. Jesteś postrachem bramkarzy czołowych drużyn ekstraklasy.

Tak się jakoś składa, że udało mi się strzelić bramki obu ekipom. Były to bardzo ważne gole, więc satysfakcja jest naprawdę spora. Cieszę się z tego bardzo, choć zdaję sobie sprawę, że czeka nas jeszcze rewanż z mistrzami Polski, a to będzie znacznie trudniejszy mecz, niż ten pierwszy, rozegrany w Poznaniu.

A która z tych dwóch bramek dała ci więcej radości?

<!** reklama>Myślę, że jednak ta, zdobyta w spotkaniu z Lechem Poznań. Był to gol na 1:1, strzelony w doliczonym czasie gry, a wiadomo, że bramkowy remis na wyjeździe jest zawsze niezłą zaliczką. Owszem, zwycięstwo byłoby lepsze, ale taki wynik stawia nas w niezłej sytuacji przed meczem rewanżowym. Pokazaliśmy, że potrafimy grać z mocnymi drużynami, a ja pokazałem, że mogę tak utytułowanym bramkarzom strzelać gole.

W meczu z Wisłą zdobyłeś bramkę na 1:2 i poderwałeś swoich kolegów do walki.

Tamto spotkanie rozpocząłem na ławce rezerwowych, a kiedy wszedłem na boisko, to bardzo szybko strzeliłem tego gola. Drużyna wówczas uwierzyła, że możemy wyeliminować Wisłę i tak też się stało. „Biała Gwiazda” w dwumeczu z nami nie była zbyt dobrze dysponowana. Uważam, że zasłużenie ją ograliśmy i awansowaliśmy do półfinału. Należało to nam się choćby za ambicję i walkę do końca, jaką pokazaliśmy w rewanżowym spotkaniu przed własną publicznością.

Czy po tych meczach odbierasz więcej telefonów od menedżerów i przedstawicieli innych klubów z propozycjami transferów?

Nie będę zaprzeczał, że coś się zaczyna dziać, że tych telefonów odbieram trochę więcej, ale na razie się tym za bardzo nie interesuję. Staram się skupiać przede wszystkim na grze. Wiadomo, że Podbeskidzie walczy o awans do ekstraklasy i to jest dla mnie w tej chwili najważniejsze. Mam nadzieję, że wywalczymy ten awans i, dodatkowo, że zagramy w finale Pucharu Polski. To by było coś pięknego. A co się wydarzy w czerwcu - to zobaczymy. Dodam jeszcze tylko, że umowę w Bielsku-Białej mam ważną do końca przyszłego sezonu.

W lidze, w tej rundzie, nie jesteś jednak tak skuteczny, jak jesienią. Do minionego piątku zdobyłeś tylko jedną bramkę. Dlaczego?

Chyba brakuje mi trochę szczęścia. A to trafię w słupek, a to w poprzeczkę, a innym razem na przeszkodzie stanie bramkarz rywali. Jakoś nie mam farta, choćby takiego, jak jesienią, kiedy w I lidze zdobyłem dziesięć goli.

A może znaczenie ma fakt, że tej wiosny częściej jest rezerwowym?

Nie sądzę. To, że częściej mi się zdarza rozpoczynać mecz na ławce rezerwowych jest efektem tego, że trener w dużym stopniu rotuje składem. Gramy w lidze, gramy w Pucharze Polski i nasz szkoleniowiec musi brać to pod uwagę. Mamy mocną i równorzędną drużynę, więc są takie mecze, że trzeba i na ławce usiąść. Ważne jest, że jak wchodzę na boisko, to jestem przydatny i czasem nawet udaje mi się bramkę strzelić. Jesienią miałem więcej szczęścia, gdzie i jak nie kopnąłem piłki, ta bardzo często lądowała w siatce rywala. Często tak jest z napastnikami, że się bardzo chce, a mimo to gole nie wpadają. Cały czas jednak wierzę, że to szczęście z jesieni do mnie powróci.

W przeszłości miałeś wiele kłopotów zdrowotnych, często „łapałeś” urazy. Teraz jednak grasz i strzelasz gole, a to chyba oznacza, że zdrowie ci dopisuje?

Od dłuższego czasu, odpukać, gram bez kontuzji. Od dwóch lat nic złego mi się nie przytrafiło. I widać tego efekty. Po urazie bardzo ciężko jest szybko wrócić do dobrej formy i grania na wysokich obrotach. Trzeba do tego przystosować organizm. Ostatnio kontuzje mnie omijają, więc się lepiej czuję i lepiej też gram.

Dziękuję za rozmowę

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie