To jeszcze nie koniec tego meczu

Przemysław Łuczak
Ze spotkania polskich polityków z Barackiem Obamą pozostanie Pani coś więcej niż wspólna fotografia?

Rozmowa z JOANNĄ KLUZIK-ROSTKOWSKĄ, przewodniczącą PJN.

<!** Image 2 align=right alt="Image 173032" sub="Fot. Jarosław Antoniak/mwmedia">Ze spotkania polskich polityków z Barackiem Obamą pozostanie Pani coś więcej niż wspólna fotografia?

Barack Obama okazał się typowym Amerykaninem z wielką umiejętnością skracania dystansu między ludźmi. Po raz kolejny do mnie doszło, że europejska polityka jest zanadto napuszona, majestatyczna. Nie lubię tego, bo to stwarza trudne do przebicia bariery. Wracając do soboty, gdy wszedł Barack Obama, to nie wszedł majestat, tylko bardzo bezpośredni człowiek.

A samo spotkanie?

Było raczej kurtuazyjne. Z politycznego punktu widzenia, co nie było winą Obamy, myśmy tego spotkania nie potrafili dobrze wykorzystać. Przypomnę, że jako PJN chcieliśmy zwołania przed tą wizytą Rady Bezpieczeństwa Narodowego, tak samo jak przed przyjazdem prezydenta Rosji Miedwiediewa. Chcieliśmy się dowiedzieć, jakie są najważniejsze sprawy we wzajemnych stosunkach, żeby tę godzinę jak najlepiej wykorzystać i mówić jednym głosem.

Niektórzy za największy sukces spotkania okrzyknęli obecność szefa PiS, dotąd bojkotującego prezydenta Bronisława Komorowskiego...

Trzeba było aż prezydenta Stanów Zjednoczonych, żeby szef największej polskiej partii opozycyjnej pojawił się w pałacu prezydenckim. Ale nie przeceniajmy tego. Jarosław Kaczyński nie mógł nie przyjść głównie dlatego, że zbliża się kampania wyborcza. Prawdziwym sprawdzianem intencji prezesa PiS było poniedziałkowe posiedzenie RBN. Ponieważ znowu nie przyszedł, należy uznać, że rację stanu traktuje wyjątkowo wybiórczo.

Rozmawia Pani w ogóle ze swoim dawnym szefem po tym, jak usunął Panią z PiS?

Przed spotkaniem z Barackiem Obamą przywitaliśmy się po raz pierwszy od tamtego momentu, ale nie rozmawiamy ze sobą.

<!** reklama>Niedawno Pani powiedziała, że Polska Jest Najważniejsza przegrała pierwszą połowę swojego meczu o miejsce na scenie politycznej. Jaka będzie druga połowa?

Druga połowa rozpoczyna się w jutro na na kongresie PJN, kiedy m.in. zdecydujemy o udziale w wyborach. Doświadczenia ostatniego półrocza potwierdzają, że polska scena polityczna jest mocno zabetonowana. Kiedy nasi dwaj główni konkurenci mocują się ze sobą, my jesteśmy mocno podduszeni. Ale kiedy oni na chwilę tracą siły, możemy wtedy nawoływać do skupienia się na rzeczach naprawdę ważnych dla Polaków, czyli na gospodarce, finansach czy demografii. Ta druga połowa meczu będzie bardzo ważna nie tylko z punktu widzenia naszej partii. Zdaję sobie sprawę, że jeżeli nie przekroczymy progu wyborczego, tak naprawdę pomożemy Jarosławowi Kaczyńskiemu. Dlatego musimy zrobić wszystko, żeby PiS tych wyborów nie wygrał i żeby nie doszło do koalicji PiS z SLD. Nasza odpowiedzialność jest więc znacznie większa niż wynikałoby z obecnej pozycji PJN w Sejmie.

Co zdecydowało, że przynajmniej na razie Polacy nie „kupili” PJN?

Pół roku to za mało na zbudowanie partii. Partie, które są obecne na naszej scenie politycznej, istnieją już od dawna, brały udział w różnych wyborach. Przecież Grzegorz Napieralski startował w kampanii prezydenckiej nie z wiarą, że je wygra, lecz dla ugruntowania pozycji SLD i swojej własnej. Dodatkowym utrudnieniem jest to, że bez przerwy jesteśmy w trakcie kampanii wyborczej. To wymusza polaryzację poglądów, takie stawianie spraw, że na kompromis i rozsądek zostaje bardzo mało miejsca.

A może Polacy nie są w stanie poprzeć partii założonej i kierowanej przez kobietę?

Wprawdzie nie mam takich skojarzeń, ale żyjemy w określonej rzeczywistości. Mniej więcej wiadomo, jak powinien zachowywać się mężczyzna będący przywódcą partii. Natomiast nie wiadomo, jak powinna zachowywać się na jego miejscu kobieta. Albo jak mężczyzna, tyle że w spódnicy, albo jak wiotka istota potrzebująca męskiego ramienia. W Polsce model kobiety w polityce dopiero się kształtuje. Proszę zauważyć, jak długo trwało, zanim kobiety zaczęły obejmować kierownicze stanowiska w biznesie. Najpierw zawsze podejrzewano, że za ich plecami stoi jakiś mężczyzna. A kiedy na początku lat 90. premierem została Hanna Suchocka, mówiło się, że tak naprawdę rządzi Jan Rokita.

Paweł Poncyliusz powiedział, że jest „molestowany politycznie” przez inne partie. Pani mogłaby to samo powiedzieć o sobie?

Zawsze starałam się mieć wizerunek polityka skupiającego się na sprawach merytorycznych, a nie na awanturach politycznych. Jestem w dobrych kontaktach z ludźmi z innych partii i czasem komuś zdarza się powiedzieć: „Joaśka, chodź do nas”. Ale nigdy nie prowadziłam poważnych rozmów o przejściu do innej partii, również do PO.

Nie żałuje Pani, że jesienią, zamiast budować własną partię, nie poszła do PO?

Absolutnie nie. Chcąc być politykiem mającym wpływ na rzeczywistość, nie można być konformistą zadowalającym się poselskim mandatem. Trzeba ryzykować. A ja lubię ryzykować, choć czasem wygrywam, a czasem przegrywam. Ale warto było. Ten nasz mały klub PJN w krótkim czasie przyczynił się do ważnych zmian ustrojowych w Polsce. Dzięki nam została zmieniona ustawa o partiach politycznych i ograniczono ich finansowanie z budżetu. To nasza ustawa spowodowała, że nie będzie spotów telewizyjnych i billboardów, w związku z czym kampania wyborcza będzie musiała być bardziej merytoryczna. To nasze głosy przyczyniły się do wprowadzenia jednomandatowych okręgów w wyborach do Senatu.


Teczka personalna

Joanna Kluzik-Rostkowska, przewodnicząca PJN

Ma 47 lat, jest przewodniczącą partii Polska Jest Najważniejsza. Z zawodu dziennikarka („Tygodnik Mazowsze”, „Express Wieczorny” i „Wprost”). Od 2004 r. była w PiS. Była ministrem, a przedtem wiceministrem pracy i polityki społecznej oraz wiceministrem rozwoju regionalnego w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Posłanka obecnej kadencji. W 2010 r. była szefową sztabu wyborczego kandydata na prezydenta Jarosława Kaczyńskiego. Na początku listopada została wykluczona z partii i założyła PJN.

Jak sama mówi, ma stacjonarne hobby - czyta książki, głównie historyczne.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie