Tomasz Kędzior, rowerzysta: Chcemy być szanowani

Karol Piernicki
Tomasz Kędzior, jeden z pomysłodawców Grudziądzkiej Masy Krytycznej, nie ukrywa, że wciąż rowerzyści odczuwają niechęć wobec siebie ze strony władz miasta
Tomasz Kędzior, jeden z pomysłodawców Grudziądzkiej Masy Krytycznej, nie ukrywa, że wciąż rowerzyści odczuwają niechęć wobec siebie ze strony władz miasta Karol Piernicki
Rozmowa z TOMASZEM KĘDZIOREM, prezesem stowarzyszenia Rowerowy Grudziądz, jednym z pomysłodawców organizacji masy krytycznej, która dziś odbędzie się po raz dwudziesty.

- Czy w trakcie pierwszej grudziądzkiej masy, która miała miejsce w maju 2012 roku, spodziewał się Pan, że ta formuła się przyjmie i po nieco ponad dwóch latach świętować będziecie jubileusz?

- Liczyłem na to. Aczkolwiek były pewne obawy, bo Grudziądz czasem ciężko rozruszać. Tymczasem jestem bardzo miło zaskoczony tym, że frekwencja na naszych spotkaniach co jakiś czas rośnie. Wypada się tylko cieszyć z tego, że regularnie ponad "stówa" ludzi przyjeżdża się spotkać. I co więcej, ci ludzie doskonale wiedzą, po co tu przyjeżdżają i co popierają.

- Jak w tym okresie zmieniała się masa?

- Formuła została właściwie taka sama. Od czasu do czasu wprowadzamy jakąś tematykę (np. masa na elegancko - przyp. red.). W tym roku jest też inna nowość. Nie kończymy nigdy w tym samym punkcie. Nasza meta zlokalizowana jest w miejscu, które chcemy pokazać jako przykład - czy to dobry, czy zły. Dzisiaj masa kończyć się będzie na parkingu przed Unia Parkiem. Udało nam się namówić zarządcę tego obiektu, by zamontował dla nas stojaki. To przykład, jak można zadbać o parkingi rowerowe. Podobnie zresztą rzecz ma się ze Starostwem Powiatowym, które też udało nam się namówić na porządny parking. Ale gdy wysłaliśmy pismo do ratusza z podobną prośbą, otrzymaliśmy odpowiedź odmowną...

- No właśnie, wasz główny cel to zwrócenie na siebie uwagi władz miasta. Dużo brakuje do ideału?

- Brakuje globalnej zmiany myślenia o rowerach. Nadal traktuje się nas jako tych gorszych. Nie buduje się dla nas ścieżek całościowo, tylko od skrzyżowania do skrzyżowania. W dodatku, budując skrzyżowania, tworzy się wobec nas szykany. Zawsze jest tak, że myśli się o tym, by bez zatrzymania przejechał samochód, bo przecież rowerzysta może na zielone światło zaczekać. Wciąż jesteśmy czemuś podporządkowywani.

- Jakie jeszcze grzechy miasto ma na sumieniu?

- Ciągle stawia się słupy na środku ścieżek. Musimy mocno się sprężać, by z tym walczyć. Remonty przeprowadza się od przypadku do przypadku. Przed rokiem obiecano nam zajęcie się sprawą za wysokich krawężników. Po ponad roku naszych ponagleń obniżono pięć z nich. Na pytanie, co z następnymi, usłyszeliśmy, że uda się je przebudować dopiero w 2015 roku. A to są przecież drobne prace. Czasem musimy miesiącami walczyć o przesunięcie znaku, który stoi tak, że łatwo w niego uderzyć. Niestety, cały czas daje się odczuć niechęć władz miasta do naszego środowiska.

- Z czego to może wynikać?

- Może tkwimy gdzieś w indziej rzeczywistości. Trudno powiedzieć. Zgłosiliśmy niedawno projekt dotyczący wykonania jednego ze skrzyżowań, by było bezpieczniej. Jak już przekonaliśmy prezydenta i Zarząd Dróg Miejskich, to negatywną opinię wydała policja...

- Czy dzięki masom odniesiecie w końcu ten realny sukces i doczekacie się korzystnych dla siebie zmian?

- Jest to ciężkie, ale myślę, że się uda. Wszystkie projekty, które wkrótce będą powstawać, będą musiały podlegać wytycznym projektowym, czyli prawu, które zarządzeniem wprowadził prezydent. Mam nadzieję, że jak te przepisy faktycznie wejdą w życie, nasza sytuacja się poprawi.

- Wierzy Pan w powodzenie tej dzisiejszej masy i to, że wkrótce "stuknie" wam kolejna dwudziestka?

- Najważniejsze, żeby dziś dopisała pogoda. Mam nadzieję, że na koniec wakacji mieszkańcy zmobilizują się i wybiorą spośród szerokiej oferty spotkanie z nami. Kolejne masy też zamierzamy organizować. Co miesiąc trzeba przypominać się władzom i ludziom ogólnie. Cieszy mnie to, że ludzie wiedzą już, co to jest masa i o co walczymy. Że chcemy porządnych dróg, stojaków i równego traktowania. Chcemy być po prostu szanowani jako użytkownicy dróg. Przecież rower to też gałąź transportu. Do tego pojazd ekologiczny, zdrowy i tani.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie