Toruń. 25 lat od morderstwa na Kozackiej. Do dziś nie wiadomo, kto pociągnął za spust

Waldemar Piórkowski
Waldemar Piórkowski
Polska Press
To było klasyczne zabójstwo na zlecenie. W listopadzie 1997 roku na ulicy Kozackiej w Toruniu pociski z pistoletu dosięgnęły 32-letniego mieszkańca Lipna. Do dziś nie wiadomo, kto strzelał.

Zobacz wideo: Czy grozi nam trzecia fala pandemii koronawirusa?

Zabójstwo Mariusza K. w Toruniu. Wieczór w agencji towarzyskiej

Jak wszyscy inni lokatorzy, Mariusz K. mieszkał przy ulicy Kozackiej od niedawna. Prawie 25 lat temu stały tam budynki, które dopiero niedawno oddano do użytku. Lokatorzy jeszcze nie bardzo się znali. Mariusz K. mieszkał sam w lokalu na 4 piętrze. 13 listopada wieczorem w swoim mieszkaniu omawiał interesy ze wspólnikami. Z kilkoma mężczyznami oglądał ubrania przeznaczone do sprzedaży. Potem bawił się w kilku nocnych, toruńskich klubach. Ostatni raz był widziany żywy w jednej z toruńskich agencji towarzyskich.

32-latek jeździł srebrnym mercedesem klasy S. To właśnie nim przyjechał w tę listopadową noc około godziny 2 na osiedlowy parking. Tu musieli czekać na niego zabójcy. 32-latek zdążył wysiąść z auta, przejść kilka kroków w stronę swojej klatki schodowej i wtedy padły strzały.

Strzały przy Kozackiej. Dwie kule w plecach

Mężczyzna zaczął uciekać. Świadczyły o tym ślady krwi i dwie kule, które znaleziono w jego plecach. Trafiony został jeszcze 6 innymi. Jeden pocisk utkwił również w ścianie pobliskiego budynku. Wystrzelone zostały z dwóch różnych egzemplarzy broni.

- Myślałem, że dzieciaki strzelają z petard. Tutaj to normalne nawet w nocy - tłumaczył wówczas jeden z mężczyzn.

Mówił, że się obudził, ale nawet nie wstawał. Podobnie twierdzili inni. Prowadzący śledztwo uzyskali tylko informację o dwóch mężczyznach uciekających w nocy z osiedla w kierunku ulicy Grudziądzkiej. Między innymi proszeni byli o pomoc taksówkarze, ale oni również nie pomogli w zatrzymaniu być może sprawców zabójstwa.

Czytaj także

Mariusz K. był dobrze znany włocławskiej i lipnowskiej policji. W mieszkaniu przy Kozackiej znaleziono pistolety i amunicję schowane za wanną w łazience. W kuchni ukryto także sporo ówczesnych marek niemieckich. Była tam też torba z dresem, kominiarką i rękawiczkami.

Interesy nie zawsze legalne

Mieszkaniec Lipna siedział za kradzieże. W połowie lat 90. ubiegłego wieku miał połowę udziałów w jednym z włocławskich klubów nocnych. Siedział też na ławie włocławskiego Sądu Wojewódzkiego w procesie w sprawie najazdu na jeden z podwłocławskich hoteli

Był wśród atakujących. Doszło wówczas do częściowego zdemolowania lokalu, wywiązała się walka, padły również strzały. Mówiło się wówczas, że Mariusz W. pojechali tam, by wziąć odwet za wcześniejsze zdemolowanie Lokalu należącego częściowo do niego.
Jego znajomi, z którymi rozmawialiśmy po tym zabójstwie twierdzili, że tej śmierci nie można wiązać z tamtymi wydarzeniami, bo sprawa została już załatwiona. Mówili również, że na pewno nie handlował bronią i narkotykami, choć przyznawali, że nie zawsze zajmował się legalnymi interesami. Ale bez względu na to, co robił, nie zasługiwał na taki koniec.

Polecamy

Znicze na parkingu

Znajomi zastrzelonego mieszkańca Lipna dzień po śmierci ustawili na osiedlowym parkingu znicze i kwiaty. Były tam przez kilka dni. Szczególnie wieczorem przyjeżdżały na parking różnie auta z rejestracjami również spoza Torunia i dokładano nowe świeczki. Po kilkunastu dniach miejsce to zostało uprzątnięte.

Koledzy zamordowanego zapowiadali, że pójdą nawet do jasnowidza, żeby znaleźć sprawcę. Czy to im się udało? Być może sami znaleźli winnego. Jeżeli nawet tak się stało, to nigdy nie poinformowali o tym prowadzących postępowanie, ponieważ po kilku miesiącach śledztwo w tej sprawie zostało umorzone. Z powodu niewykrycia sprawców. I tak jest do dziś.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Zwykly bandzior i jego smierc nie jest zadna strata dla spoleczenstwa.Bron ,kominiarka swiadcza jakim " zawodem " sie wzbogacal !!

Dodaj ogłoszenie