Toruń. Brutalne pobicie w klubie na starówce! Mieszkanka Bredy alarmuje prezydenta Michała Zaleskiego

Paulina Błaszkiewicz
Paulina Błaszkiewicz
Fot. Tomasz Hołod / Polska Press
Do prezydenta Michała Zaleskiego przyszedł list, w którym mieszkanka Holandii opisała swój pobyt z rodziną w Toruniu. Kobieta pisze, że jeden z jej synów został dotkliwie pobity w jednym z klubów w okolicy Ratusza Staromiejskiego. Skarży się też na brak pomocy medycznej ze strony szpitala miejskiego. Co na to miasto?

Zobacz video: Ceny mieszkań w regionie mocno poszły w górę

20 czerwca do Torunia przyjechała mieszkanka Holandii wraz z synami. Rodzina nie była w naszym mieście od ponad trzech lat i bardzo cieszyła się na myśl o pobycie tutaj. Synowie kobiety, która do nas napisała, chcieli odwiedzić bliskich i wybrać się na żużel, ale po trzech dniach chcieli wracać, bo jak czytamy w liście "Toruń dał im w kość".

Polecamy

Pobicie na starówce w Toruniu

Synowie pani Danuty 23 czerwca po meczu Polska - Szwecja wybrali się starówkę. - Nie słuchając plotek o bandyctwie w Toruniu, a będąc przyzwyczajeni do bezpiecznego życia nocnego w mieście Breda trafili do dawnego klubu "Pod Aniołem". Tam po pewnym czasie około północy Piotra bardzo pobito. Kilka osób go biło metalami - tak stwierdził chirurg stomatolog, u którego prywatnie byliśmy - relacjonuje pani Danuta.

"Pobito go w chwili jak wychodził do toalety, w środku klubu. Jego brat Wojtek nie widział tego i w pewnym momencie zauważył, że ktoś leży na ziemi. Poszedł udzielić mu pomocy, ale okazało się, że to jego brat Piotr, który nie reagował. Wojtek poprosił o pomoc osobę pracującą na stanowisku ochroniarskim o wskazanie osób, które pobiły jego brata. Usłyszał tylko: "Lepiej siedź cicho, bo jest ich dziesięciu i zabierz brata do szpitala"

Polecamy

Kobieta w zażaleniu do prezydenta Michała Zaleskiego pyta, jaką rolę pełnią ochroniarze w klubach nocnych w Toruniu i czy można tu czuć się bezpiecznie? Skarży się też na brak pomocy medycznej, opisując wizytę w szpitalu miejskim.

Szpital w Toruniu nie udzielił pomocy?

- Synowie pojechali do szpitala miejskiego. Po dwukrotnym proszeniu o pomoc izba przyjęć nie przyjęła Piotra. Synowie wezwali policje dzwoniąc na numer 112 - myśląc, że policja się wstawi i izba przyjęć udzieli pomocy Piotrowi. Nic to nie dało. Karetka pogotowia przyjechała po syna, gdy wrócili do domu swojego ojca i zabrała go na tą samą izbę przyjęć - pisze kobieta.

Jej syn wymagał pomocy chirurga szczękowego. Aktualnie leczy się w Bredzie. - Nie jest dobrze - zęby , żebra , głowa itd - dodaje mama młodego mężczyzny, nie kryjąc rozczarowania pobytem w Toruniu.

Toruńska starówka po zmroku po poluzowaniu obostrzeń. Tłumy spragnionych rozrywki torunian wyszły na ulice.Zobacz także: Toruń bez maseczek! Mieszkańcy masowo ruszyli na miasto. Mamy zdjęcia!

Nocne życie na starówce w Toruniu. Tak się bawią po poluzowa...

Co na to miasto?

Rzeczniczka prezydenta Torunia potwierdza, że zażalenie wpłynęło do urzędu miasta.

- Czekamy na wyjaśnienia ze strony szpitala miejskiego. Klub nie należy do miasta, a prywatnego właściciela - tłumaczy Anna Kulbicka-Tondel.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Thomas
Nie znam sprawy nie moge nic powiedziec , ale Polska i cala wschodnia Europa do bezpiecznych nie nalezy . A i po komentarzach tu napisanych potwierdza jaki prymitywny jest ten narod . Co oni jeszcze szukaja w Unii Europejskiej .
Dodaj ogłoszenie