Toruń coraz bliżej ekstraligi

Dariusz Łopatka
Pierwszy krok w kierunku powrotu do Polskiej Ligi Hokejowej wykonali w piątek zawodnicy Nesty. Torunianie pokonali GKS Katowice i potrzebują już tylko jednego zwycięstwa, aby uzyskać awans.

Pierwszy krok w kierunku powrotu do Polskiej Ligi Hokejowej wykonali w piątek zawodnicy Nesty. Torunianie pokonali GKS Katowice i potrzebują już tylko jednego zwycięstwa, aby uzyskać awans.

<!** Image 2 align=none alt="Image 168278" sub="Hokeiści Nesty Toruń mieli wczoraj wiele okazji do radości po zdobytych bramkach. GKS Katowice, pretendenta do gry w PLH, pokonali 7:4 Fot. Grzegorz Olkowski">Wątpliwości, bądź ewentualne obawy kibiców o wynik pierwszej potyczki finałowej mogła rozwiać już inauguracyjna tercja piątkowego spotkania. Gospodarze grali twardo i bezsprzecznie dominowali, co pozwoliło im na osiągnięcie aż trzybramkowej przewagi.

- Zaczęło się bardzo dobrze i wydawało się, że tylko kwestią czasu są kolejne gole - przyznał Wiesław Walicki, szkoleniowiec Nesty. - Założenia po pierwszej tercji były takie, aby kontrolować wynik...

Tymczasem druga odsłona, znacznie ciekawsza, pokazała, iż wypracowana przez torunian różnica bramkowa wcale nie była taka bezpieczna.

<!** reklama>W drugich dwudziestu minutach torunianie przeważali, stwarzali okazje strzeleckie, lecz bramkarza GKS-u - Szymona Noworyty - pokonać nie potrafili. Katowiczanie tymczasem powoli stopniowali emocje, niwelując systematycznie straty z pierwszej tercji. W siedem minut, po dwóch strzałach Frączka i jednym Koszarka, podopieczni Jacka Płachty doprowadzili do remisu. Miało być pewne zwycięstwo torunian, a tymczasem, w połowie spotkania, zrobiło się nerwowo.

- O dziwo, to druga piątka straciła wszystkie trzy bramki - dodał pierwszy trener Nesty. - Stawka meczu była wysoka, a niektórzy gracze podeszli do tego meczu zbyt nerwowo. Zasłużyliśmy na zwycięstwo, ale czasem zawodnikom trzęsły się ręce.

Nesta potrzebowała pięciu długich minut i kilku kolejnych sytuacji strzeleckich, aby ponownie objąć prowadzenie. Po kilku próbach Noworytę udało się pokonać... nawet trzy razy. Strzały Łotyszy Tomsa Bluksa i Edgarsa Adamowicza oraz innego obrońcy - Sebastiana Wachowskiego dały torunianom tym razem bezpieczną „nadwyżkę” bramkową.

W trzeciej tercji każda z drużyn zdobyła jeszcze po bramce, a mecz zakończył się wygraną gospodarzy.

- W niedzielę, w Katowicach, będziemy chcieli zakończyć tę rywalizację - powiedział Wiesław Walicki.

Wynik
Nesta Toruń - GKS Katowice 7:4 (3:0, 3:3, 1:1)

  • 1:0 P. Bomastek - T. Bluks, M. Lidtke (4.07, w przewadze), 2:0 K. Gościmiński - Ł. Chrzanowski (12.00), 3:0 P. Połącarz - K. Gościmiński (18.04), 3:1 M. Frączek - T. Rasikoń (23.35), 3:2 T. Koszarek - A. Petryczenko, B. Gawlina (27.00), 3:3 M. Frączek - D. Bernaś (30.07), 4:3 T. Bluks - P. Bomastek, A. Marmurowicz (35.45), 5:3 E. Adamowicz - T. Bluks, P. Bomastek (37.50, w przew.), 6:3 S. Wachowski - P. Połącarz, D. Minge (38.38, w przew.), 7:3 P. Bomastek - M. Kuchnicki, T. Bluks (55.22), 7:4 G. Pidło - A. Domogała (58.31, w przew.).
  • Nesta: Ciesielski; Bluks - Adamowicz, Wachowski - Ławrenows, Porębski - Lidtke; Bomastek - Kuchnicki - Marmurowicz, Wieczorek - Dzięgiel - Minge, Połącarz - Chrzanowski - Gościmiński.
  • Drugie, być może ostatnie, spotkanie finałowe, pomiędzy Nestą Toruń i GKS-em Katowice, zostanie rozegrane już w niedzielę na Śląsku.
  • Wygrana torunian da im awans do PLH, porażka spowoduje natomiast konieczność rozegrania trzeciego, decydującego meczu (wtorek, 15 marca, w Toruniu).

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie