Toruń. Gdzie u licha kiedyś na Mokrem była ulica Szwagrowa?!

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Ulica Szwagrowa brzmi dość nieprawdopodobnie, niemniej istniała naprawdę. W którym miejscu? Na tej pocztówce, która powstała kilka lat po opisywanej przez nas historii widzimy dwie ulice Mokrego - Lipową, czyli obecną ul. Kościuszki, oraz Grudziądzką, czyli dawną ulicę Toruńską.
Ulica Szwagrowa brzmi dość nieprawdopodobnie, niemniej istniała naprawdę. W którym miejscu? Na tej pocztówce, która powstała kilka lat po opisywanej przez nas historii widzimy dwie ulice Mokrego - Lipową, czyli obecną ul. Kościuszki, oraz Grudziądzką, czyli dawną ulicę Toruńską. Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa
Udostępnij:
Sto dwadzieścia lat temu mrok na toruńskich ulicach rozpraszały wyłącznie latarnie gazowe, jednak już wtedy można było zamontować sobie coś w rodzaju elektrycznego domofonu. Trzeba było tylko zgłosić się do Roberta Strzeleckiego, a wcześniej go znaleźć.

O tym, że nasi przodkowie mieli dość twórczy stosunek do nazw ulic w niemieckim Toruniu już wiele razy wspominaliśmy. Ulica Schillera bywała Schillerową, Szylerową, a zdarzało się, że polscy obywatele miasta sięgali po nazwę sprzed zaborów, czyli Szczytną. Obecna ulica Mickiewicza, nazwana pierwotnie na cześć bardzo dla miasta zasłużonego burmistrza Gottlieba Melliena – Mellienstrasse, była ulicą Melliena, bywała także Mellienową, a nawet Mellinową. W tym wszystkim można się jednak było jakoś odnaleźć. Aż do teraz, to znaczy do przełomu maja i czerwca 1902 roku, bo w tym momencie w naszej peregrynacji się zatrzymaliśmy.

Polecamy

Sto dwadzieścia lat temu w „Gazecie Toruńskiej” pojawiło się ogłoszenie elektrotechnika i mechanika Roberta Strzeleckiego, który instalował telefony i telegrafy domowe, piorunochrony, stacje sygnałowe włączające się w razie pożaru, elektryczne otwieracze drzwi (już wtedy!). Reperował wszelkie aparaty elektryczne i elektryzujące, fonografy, aparaty potrzebne do wyszynku piwa itd. Ogłoszenie jest bardzo ciekawe, a lista usług imponująca. Gdzie można było znaleźć tego Edisona znad Wisły? W reklamie adresu rzecz jasna nie zabrakło, jest on nawet podany po polsku i niemiecku: Mokre, ulica Szwagrowa (Schwagerstrasse) 61.

Schwagerstrasse. Rzeczywiście, na Mokrem była taka ulica. Ale gdzie?

Gdzie?! Numer wskazuje, że nie mogła to być jakaś mała uliczka. Ci, którzy pisali do gazet, bądź umieszczali w nich ogłoszenia, musieli sobie doskonale zdawać sprawę z tego co publikują, ponieważ wiadomości te dotyczyły tego, co działo się wokół nich tu i teraz. Przyzwyczailiśmy się więc, że należy im wierzyć, nawet jeśli na pierwszy rzut oka znalezione w prasie sprzed ponad stu lat tropy wydawały się nieprawdopodobne. A jednak, w księgach adresowych wydanych po włączeniu Mokrego do Torunia nie ma śladu ulicy Szwagrowej. A co z księgami wcześniejszymi? W tej z 1904 roku Mokrego niestety nie ma, podobnie jak we wcześniejszej, pochodzącej z roku 1900. Wiele cennych informacji zawiera księga z roku 1897. Są w niej nie tylko alfabetyczne spisy mieszkańców Torunia, ale również listy adresowe i rozrysowane siatki ulic. Są wreszcie również spisy mieszkańców Podgórza i Mokrego, niestety tylko nazwiska z adresami.

Kiedy ulica Szwagrowa przestała się pojawiać w dokumentach?

Karty dokumentów zebranych w Kujawsko-Pomorskiej Bibliotece Cyfrowej przerzuca się bezszelestnie. Gdyby można było jednak dodać do nich jakiś dźwięk, to w tym przypadku powinien to być narastający warkot werbli. Będzie tam jakiś Strzelecki, czy nie? Jest ich kilku! Żaden nie ma na imię Robert, ale jeden mieszka przy Schwagerstrasse 61. Więc to jednak prawda, na Mokrem była ulica Szwagrowa! Tylko w którym miejscu? Wzmianek o niej w toruńskiej prasie jest niewiele, ostatnie pochodzą z 1904 roku, nazwa musiała więc zostać zmieniona.

Gdzie mieszkał Robert Strzelecki?

Właściwie sprawa powinna być prosta – wystarczy znaleźć adres Roberta Strzeleckiego w księdze wydanej po przyłączeniu Mokrego i wszystko się wyjaśni. Niestety jednak nasz elektrotechnik się przeprowadził i już w roku 1904 mieszkał przy ul. Kopernika. No to klops. I co teraz?

Polecamy

W tamtych czasach nazwy ulic na planach miasta nie były czymś powszechnym. Jeżeli już, podpisywano na ogół główne ulice Torunia, a my przecież szukamy drogi w sąsiadującej z miastem wsi. Człowiek błądzący zawsze jednak może liczyć na przyjaciół, a za takiego możemy chyba uważać Reinharda Uebricka, toruńskiego budowniczego i wielkiego miłośnika miasta, którego zasługi przypominamy od lat.

Czym różni się plan Uebricka od innych planów Torunia?

„Książeczka ta powinna być nie tylko przewodnikiem dla obcych, ale również przewodnikiem, który samych torunian uczyni bacznymi na zabytki i piękno ich miejsca zamieszkania oraz jego okolic, jak również w przystępnej formie zarysuje ich bogatą historyczną przeszłość”. Takim wstępem opatrzył Reinhard Uebrick napisany przez siebie i wydany w 1903 roku przewodnik turystyczny. W pełni profesjonalny, z informacją o komunikacji, noclegach, a także planem miasta i przedmieść. Przed laty wydaliśmy reprodukcję tego planu i wydaliśmy jako dodatek do „Nowości”. Jeżeli ktoś go ma, niech rzuci okiem. Ulice są tam podpisane. Na Mokrem niektóre nazwy są podwójne, jedne zapisane normalnie, drugie umieszczone w nawiasie. Zamknięta w nawiasie ulica Szwagrowa znalazła się pod nazwą Gosslerstrasse, a to już jest bułka z masłem, bo wiadomo, że po 1920 roku ulica Gosslera stała się ulicą Wybickiego.

W którym miejscu dokładnie mieścił się warsztat Strzeleckiego?

Uff, miała to być ciekawostka na początek, a zrobił się z tego główny temat tego odcinka. Dobrze by było jeszcze wyjaśnić czemu ulica Szwagrowa zawdzięczała taką nietypową nazwę. Spróbujemy to ustalić innym razem. Teraz tylko zakotwiczymy naszą uliczną opowieść we właściwym miejscu. Gdzie dokładnie znajdował się warsztat Roberta Strzeleckiego? Po zmianie numeracji na budynku przy ul. Wybickiego 61 pojawiła się tabliczka z numerem 85. Co ciekawe, w 1932 roku właścicielką domu przy ul. Wybickiego 85 była Anna Strzelecka.

Kary? A może lepiej plac zabaw?

Ulice Mokrego, poza tym, że można się było wśród nich zgubić i znaleźć, bywały również niebezpieczne. 120 lat temu pod kołami powozu zginęło trzyletnie dziecko.

„Wójt mokrzański zagroził surowemi karami rodzicom i opiekunom, którzy pozwolą dzieciom bawić się na ulicach, przez co tamują ruch uliczny – pisała „Gazeta Toruńska” na początku czerwca 1902 roku. - Często też zdarzają się nieszczęścia, bo dzieci dostają się pod koła. Tak np. przed kilkoma dniami pewien chłopczyk znalazł śmierć pod kołami wozu pewnego oficera. Temu wszystkiemu ma poradzić rozporządzenie. Naszym zdaniem powinny władze gminne na Mokrem postarać się o kilka obszernych dziedzińców, na których dzieci swobodnie bawić by się mogły, bo nie każda rodzina ma ogródek lub choćby podwórko, a niepodobno, by dzieci przez cały dzień siedziały w izbach, tak często dusznych i niezdrowych”.

Problemy mieszkaniowe dawały się we znaki wszędzie. Między innymi na Podgórzu.

„W tym roku pobudują tu kilkanaście nowych domów – donosiła „Gazeta Toruńska”. - Mieszkań wolnych jest tu mało, komorne wysokie. Przyczyny tego szukać należy w pokaźnej liczbie urzędników kolejowych, którzy są zmuszeni mieszkać blisko dworca kolejowego”.

Poza informacjami z podwórek, toruńska prasa przynosiła również wieści ze świata. Na początku czerwca na pierwszych stronach królowały doniesienia z południowej Afryki, gdzie właśnie zakończyła się wojna. Burowie poddali się Brytyjczykom, jednak swojej niepodległości bronili tak długo i dzielnie, zadając przy tym najeźdźcom tak duże straty, że ostatecznie wynegocjowali bardzo dla siebie korzystne warunki. Zachowali język, samorząd, mieli też otrzymać odszkodowania za zniszczone przez wojska brytyjskie farmy.

Polecamy

W Toruniu również rytm życia zaczęli wystukiwać wojskowi. Zbliżał się termin poboru do wojska, przed komisjami stawali rekruci i konie.

„Rewizya koni i wozów przez władze wojskowe odbędzie się w dniu 14 czerwca o godz. 8 na placu wojskowym za lubicką bramą – informowała „Gazeta Toruńska”. - Właściciele koni i wozów są zmuszeni wysłać wszystkie konie i wozy pół godziny przed rewizyą”.

Na placu przed Bramą Lubicką, czyli w rejonie obecnych ulic Wojska Polskiego, Chrobrego, Przy Kaszowniku i placu Pokoju Toruńskiego, zatrzymywały się również cyrki. W sierpniu 1917 roku swoje namioty rozbił tam cyrk Hagenbecka, którego słonie pomogły wydobyć ogromny głaz znaleziony na toruńskim lotnisku.

Kto mógł zwolnić rekruta ze służby wojskowej?

Poborowi pomaszerowali w kamasze 9, 10 i 11 czerwca. Wcześniej burmistrz toruński zakomunikował, że odwołania będą rozpatrywane tylko wtedy, jeżeli załączone do nich świadectwa zdrowia będą wystawione przez lekarza urzędowego. Do tej pory wystarczało zaświadczenie od jakiegokolwiek medyka.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nowości Gazeta Toruńska
Dodaj ogłoszenie