Toruń: Jak działa miejskie targowisko od momentu wprowadzenia dodatkowych ograniczeń antyepidemicznych? [zdjęcia]

Mirosława Kruczkiewicz-Siebers
Mirosława Kruczkiewicz-Siebers
Toruń: Jak działa miejskie targowisko od momentu wprowadzenia dodatkowych ograniczeń antyepidemicznych? [zdjęcia] Jacek Smarz
W czerwonej strefie, w której notuje się najwięcej zakażeń koronawirusem i do której zaliczono Toruń, w sklepach obowiązuje zaostrzony reżim sanitarny. A jak od soboty kupuje się i sprzedaje na toruńskim targowisku przy Szosie Chełmińskiej?

Zdaniem menedżera giełdy i targowisk miejskich w spółce „Urbitor”, Jacka Wojciechowskiego, bezpiecznie.

- Klienci stosują się do nowych wymogów i starają się dbać o siebie i innych. Dowodem jest choćby zużycie płynu do dezynfekcji dłoni. Pojemniki z tym środkiem ustawiliśmy przy wejściach na plac. I o ile przed wprowadzaniem obostrzeń zużywano tygodniowo 5 litrów płynu odkażającego, to teraz będzie to zapewne 10 litrów, bo dozowniki musimy napełniać znacznie częściej - mówi Jacek Wojciechowski.

Na targowisku, inaczej niż w sklepach, nikt nie stoi przy wejściu licząc klientów, wpuszczając ściśle określoną ich grupę i zatrzymując „nadliczbowych”. Grona kupujących nie można tu taż ograniczać za pomocą dostępności wózków i koszyków.

Czytaj także

- Mamy na targowisku około tysiąca punktów sprzedaży. Zakładając, że na każdy z nich może przypadać jednocześnie pięciu klientów, moglibyśmy wpuścić do 5 tysięcy kupujących. Nigdy tyle osób jednocześnie nie robi u nas zakupów - mówi Jacek Wojciechowski. - Może się oczywiście zdarzyć, że mijający się w alejkach klienci przez chwilę są bliżej siebie niż o półtora metra.

Od godz. 7.30 do 13.30, co 30 minut, targowiskowy radiowęzeł nadaje komunikat przypominający o obowiązku zachowania dystansu społecznego i zakrywania ust i nosa. Przypominają o tym również specjalne tablice informacyjne.

Zobacz wideo: Dyskonty, supermarkety, hipermarkety - czym się różnią?

- Zatrudniliśmy ponadto dodatkową osobę do kontrolowania, czy przepisy są przestrzegane. W dni targowe porządku pilnuje czterech pracowników. Nie licząc policjantów, strażników miejskich czy przedstawicieli Sanepidu, którzy też tutaj się pojawiają. Jak dotąd nie było przypadku, żeby ktoś się buntował przeciwko zaleceniom naszych pracowników porządkowych – twierdzi menadżer targowiska. - Klienci tu przychodzą, żeby zrobić zakupy, a kupcy, żeby sprzedać towar i nikomu nie zależy na wszczynaniu awantur.
Dodajmy, że osłanianie nosa i ust obowiązuje również sprzedawców.

Czytaj także

Jak mówi menadżer targowiska, od pewnego czasu nie ma na placu tzw. „łazików”, osób, które przychodziły tylko pospacerować między stoiskami czy się rozejrzeć.

- Mamy 20 ławek dla klientów. Mogą na nich chwilę odpocząć czy porozmawiać ze spotkanymi znajomymi. Do niedawna te ławki były oblegane, teraz na ogół nikt z nich nie korzysta.

Trwa głosowanie...

Czy koronawirus nadal stanowi zagrożenie?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.