Toruń. Jechał po wódce, a do policjantów mierzył z pistoletu. Jest wyrok!

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata próby i zabrane prawo jazdy - tak zakończyło się dla Andrzeja K. z Torunia picie wódki
Rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata próby i zabrane prawo jazdy - tak zakończyło się dla Andrzeja K. z Torunia picie wódki Zdjęcie ilustracyjne / 123rf
Rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata próby i zabrane prawo jazdy - tak zakończyło się dla Andrzeja K. z Torunia picie wódki. 63-letni mężczyzna skazany został za pijaną jazdę autem i grożenie interweniującym policjantom pistoletem. Co prawda - straszakiem na kulki, ale jednak...

Rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata próby i zabrane prawo jazdy - tak zakończyło się dla Andrzeja K. z Torunia picie wódki. 63-letni mężczyzna skazany został za pijaną jazdę autem i grożenie interweniującym policjantom pistoletem. Co prawda - straszakiem na kulki, ale jednak...

FLESZ - Rok 2020 najgorszy w życiu Polaków

Tylko ilością wypitej wódki można chyba wytłumaczyć to, czego dojrzały wiekiem torunianin, nigdy dotąd niekarany, dopuścił się 8 czerwca 2020 roku. Tamtego pogodnego dnia Andrzej K. postanowił ukoić ból istnienia w towarzystwie kolegi i alkoholu. Udał się do niego z dwoma półlitrowymi butelkami wódki. Pijany wracał od niego do domu trzymając się płotu.

Toruń. Pijany pojechał do "Żabki" po więcej

Po powrocie z gościny Andrzej K. miał ochotę na więcej. Wsiadł do samochodu i pojechał po alkoholowe zakupy do sklepu "Żabka".

- W sklepie był tak pijany, że się zataczał, obijał o regały. Szedł chwiejnym krokiem. Bełkotał. Ekspedientka wyczuła od niego woń alkoholu i odmówiła sprzedaży czterech piw z uwagi na jego stan nietrzeźwości. Wyszła ze sklepu i powiedziała, aby nie wsiadał do samochodu, na co usłyszała „wypierdalaj”. Dwóch stałych klientów sklepu: D. S. i M. D. usiłowało go powstrzymać od kierowania samochodem, ale im się to nie udało. Postanowili pojechać za nim, mając go cały czas w zasięgu wzroku. Oskarżony wjechał do garażu, a mężczyźni zadzwonili na policję - odnotował Sąd Rejonowy w Toruniu.

Polecamy

Ciąg dalszy sprawy przypomina tragikomedię. W ciągu 5 minut w domu Andrzeja K.w okolicach ulicy Wschodniej, pojawili się dwa policjanci. Pijany gospodarz zauważył ich i wyszedł na taras. Wulgarnie ich zwyzywał. Potem wyjął szuflady pistolet i zaczął z niego mierzyć do mundurowych. "Odłóż broń! Nie celuj we mnie!" - krzyczeli do niego funkcjonariusze. Koniecznych było kilka takich wezwań, by mężczyzna odłożył pistolet na deskę do prasowania.

Wtedy policjanci obezwładnili pijanego Andrzeja K. i skuli go kajdankami. Całe zajście na tarasie widzieli i słyszeli świadkowie. Jak się później okazało, torunianin mierzył do mundurowych z imitacji broni - pistoletu na kulki, ale jednak... W organizmie miał około 0,98 promila alkoholu.

Wyrok w zawiasach, zabrane prawko

Prokuratura Rejonowa Toruń Wschód przeprowadziła śledztwo w tej sprawie i postanowiła 63-latka w stan oskarżenia. Andrzej K. w Sądzie Rejonowym w Toruniu tłumaczył się w sposób oryginalny. Twierdził, że autem kierował po małej ilości alkoholu, bo porządnie napił się dopiero po powrocie do domu z "Żabki" (w której przecież chciał kupić kolejne trunki). Próbował też przekonać sąd, że mierzył z imitacji broni do mężczyzn, których wziął za bandytów. Trudno w to uwierzyć, skoro interweniujący policjanci byli umundurowani...

Sędzia Krzysztof Katafias uznał torunianina za winnego kierowania samochodem w stanie nietrzeźwości oraz wymuszania na funkcjonariuszach odstąpienia od interwencji (art. 224 par. 2 - "wymuszanie czynności urzędowych"). Za to skazał go na karę łączną 12 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata próby, zobowiązując go w tym okresie do powstrzymania się od nadużywania alkoholu. Poza tym wydał Andrzejowi K. zakaz kierowania wszelkimi pojazdami mechanicznymi przez trzy lata i polecił oddać prawo jazdy. "Oskarżonego zobowiązano oskarżonego do zapłaty 5 000 (pięciu tysięcy) złotych tytułem świadczenia pieniężnego na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej w Warszawie. To świadczenie jest obowiązkowe i zostało wymierzone w najniższej wysokości" - odnotował sąd.

Czytaj także

Mundurowi nie wiedzieli, że to straszak

Dodajmy, że jedyna okolicznością łagodzącą, jaka dostrzegł w przypadku Andrzeja K. sędzia Krzysztof Katafias była jego dotychczasową niekaralność. Obciążające były: stan upojenia za kierownicą oraz zachowanie wobec mundurowych.

"Działanie ze straszakiem w ręku przeciw policjantom na służbie, którzy w tamtym momencie nie byli przecież w stanie ocenić, czy sprawca trzyma w ręce prawdziwą broń czy jej imitację, zasługuje na stanowczą reakcję wymiaru sprawiedliwości także po to, aby w przyszłości A. K. już nigdy nie zachował się w ten sposób" - podkreślił w uzasadnieniu wyroku sędzia.

Wyrok w tej sprawie został opublikowany w Portalu Orzeczeń Sadowych w styczniu br. Jest nieprawomocny. Apelacji nie składała prokuratura. - My uznaliśmy orzeczenie i karę za słuszne - przekazuje prokurator rejonowa Izabela Oliver.

Polecamy

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jan

Facet wiedział co robi. Zap[isał się do jedynie słusznej partii a tam ani prawo ani sprawiedliwość nie nobowiązuje.

Dodaj ogłoszenie