Toruń. Marynarze słodkich wód czyli jaka była zawartość cukru w Wiśle?

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Tak wyglądał dom przy Szosie Chełmińskiej 64 pierwotnie. Zdjęcie zostało zrobione w 1914 roku
Tak wyglądał dom przy Szosie Chełmińskiej 64 pierwotnie. Zdjęcie zostało zrobione w 1914 roku Z archiwum rodziny Dondalskich
Udostępnij:
W lipcu 1902 roku toruński sąd wydał wyrok w sprawie pięciu pań, które pobiły się na Chełmińskim Przedmieściu. Poza tym 120 lat temu zmarł Aleksander Wakarecy. Człowiek zasłużony, który mieszkał w bardzo ładnym domu.

Obejrzyj: Tajemnice Twierdzy Toruń i innych miejsc w mieście

Katastrofa! Inaczej się tego nazwać nie da. W połowie lipca 1902 roku armatorzy jednego z pływających po Wiśle parowców musieli przełknąć bardzo gorzką pigułkę.

„Statek Otto w drodze pod rzekę uszkodził się pod Toruniem i prawdopodobnie zmuszony zostanie do wyładowania zapasu cukru około 5000 cetnarów, ponieważ dwie pompy pracujące dniem i nocą nie są w stanie wody ze statku wyczerpać – informowała 120 lat temu „Gazeta Toruńska”. - Statek leży na kotwicy w pobliżu Bramy Żeglarskiej”.

Dramat to był ogromny, bo przecież cukier to nie węgiel, wyłowić z rzeki go się nie da. A było tu nad czym płakać, jeżeli autorowi tej notki nie poplątały się zera, statek miał w ładowni 250 ton cukru. Wyobrażacie sobie Państwo 250 ton cukru?!

Polecamy

Niestety, autor tej mrożącej krew w żyłach notki pozostawił nas w niepewności. O finale akcji ratunkowej gazeta już nie wspomniała, niemniej statki i barki z cukrem na rzece tonęły. Kilka lat później zawartość cukru w Wiśle znacznie wzrósł na wysokości Fordonu, gdzie pod wodę poszły dwie wypełnione wyprodukowanym z pomorskich i kujawskich buraków białym proszkiem barki.

W którym miejscu zatonął statek z jajami?

Swoją drogą, dziesięć lat wcześniej i nieco dalej, bo na wysokości Bramy Ciemnej, zatonął statek „Nieszawa” przewożący kilka cetnarów jaj. Gdyby tak te katastrofy wydarzyły się w tym samym czasie i jeszcze gdzieś przy okazji poszedł na dno jakiś transport mąki… Legenda o toruńskich piernikach mogłaby się doczekać konkurencji. Szczególnie, że zarówno w roku 1892, jak i dekadę później, w Toruniu było gorąco jak w piecu. Podczas katastrofy „Nieszawy” słupki termometrów wspinały się na wyżyny, pokazując nawet 35 stopni Celsjusza, natomiast w roku 1902 było tak ciepło, że w lipcu zajęcia w szkołach odbywały się tylko do godz. 11. Przypominamy, że były to szkoły niemieckie, rok szkolny zaczynał się w kwietniu i różnił się od naszego.

Wypadki na Wiśle

W pierwszej połowie lipca A. D. 1902 wypadków na rzece było sporo. Najpierw w okolicach Torunia zepsuła się maszyna parostatku „Trio”, po podróżujących nim trzech handlowców trzeba było wysłać z lądu łódź. Później natomiast awarii uległ statek Bydgoskiego Towarzystwa Żeglugowego. Jednostkę zaczęła zalewać woda. W sumie jednak nie ma się czemu dziwić, wypadków było sporo, bo też ruch na rzece był wielki, a poza tym sama Wisła do spokojnych nie należała. Na początku lipca przez nasze okolice przetoczyła się fala powodzi, o której wspominaliśmy przed tygodniem. Na transport rzeczny miało to wpływ znaczący, o pierwszych tratwach, jakie po powodzi pojawiły się pod Toruniem, „Gazeta” poinformowała dopiero 9 lipca.

Polecamy

Zejdźmy jednak na ziemię, a konkretnie na Chełmińskie Przedmieście. Pozwólcie, że wybierzemy się tam przez salę sądową.

„Panią K. skazał sąd ławniczy zeszłej soboty na 6 marek kary lub dwa dni więzienia za to, że obiła panią L. Obecnie zaś skazał tenże sąd panią L. Na taką samą karę za to, że dzień przed swem obiciem pobiła panią K. Trzy inne damy, które na chełmińskich plantacyach stoczyły zawziętą bójkę, bijąc się kluczami i parasolkami, skazał sąd ławniczy każdą na tydzień więzienia”.

Co się działo na Chełmionce podczas strajku mlecznego?

Panie z Chełmionki najwyraźniej miały gorącą krew. Kiedyś pisaliśmy o strajku mlecznym z 1912 roku. Przypomnijmy, że doszło do niego z powodu zmowy cenowej. Dwie mleczarnie toruńskie i jedna z Papowa podniosły drastycznie ceny mleka, co doprowadziło do jego bojkotu. Budynek jednego z tych zakładów stoi do dziś przy Szosie Chełmińskiej 92. Tu mleczarze bali się wyjeżdżać z towarem, ponieważ kilka razy zostali obrzuceni kamieniami. Natomiast panie, które z różnych powodów zdecydowały się wyłamać z bojkotu, chodziły po mleko z rewolwerami. Łamistrajki raczej nie cieszą się szacunkiem, a ich przeciwniczki również miały dostęp do broni palnej, z której zrobiły użytek. Na szczęście obyło się bez ofiar.

Kiedy zmarł Aleksander Wakarecy?

Na początku lipca A. D. 1902 „Gazeta Toruńska” przyniosła również wiadomość smutną.

„Umarł w nocy na poniedziałek w 52 roku życia mistrz rzeźnicki Aleksander Wakarecy – czytamy. - Zmarły był przez dłużny czas starszym cechu rzeźnickiego, członkiem rady miejskiej i przewodniczącym weteranów. Umarł w tutejszym zakładzie dyakonisek”.

Toruński cech rzeźnicki powstał w 1331 roku. 120 lat temu był jedną z najbogatszych i najpotężniejszych organizacji w mieście, zaś Aleksander Wakarecy był pierwszym Polakiem, jaki znalazł się w jego władzach. To on m.in. na początku lipca 1884 roku grał pierwsze skrzypce podczas wielkiej uroczystości, jaką było otwarcie toruńskiej rzeźni.

Kiedy została otwarta toruńska rzeźnia i jak ta uroczystość wyglądała?

"Cech rzeźnicki w Toruniu wyruszył dzisiaj o godzinie 11 przed południem w uroczystym pochodzie z esplanady ulicą Chełmińską dookoła ratusza i dalej ulicą Szeroką przez Nowemiasto do nowo urządzonej rzezalni nad szosą wiodącą do Lubicza - raportowała „Gazeta Toruńska” 3 lipca 1884 roku. - Na czele orszaku jechał rycerz w średniowiecznej zbroi, reminiscencya dawniejszych urządzeń obronnych w mieście, dalej postępowała kapela, majstrowie rzeźniccy, czeladź w ubiorach masarskich, ucznie wiodący okazałe sztuki bydła opasowego ze złoconemi rogami i wieńcami dokoła piersi a wreszcie, na umajonych wozach rzeźnickich, tuczne wieprze, skopy i cielęta. Pomiędzy poszczególnemi oddziałami orszaku powiewały cechowe chorągwie. Na dziedzińcach rzezalni odbyło się nasamprzód ślachtowanie na próbę. Uroczystość rozpoczęła się przemową rządcy budowniczego Rehberga do nadburmistrza miasta p. Wisselincka i oddaniem mu kluczy. Nadburmistrz wygłosił potem przemowę do zebranych a mianowicie cechu rzeźnickiego, na którą odpowiedział p. Wakarecy, starszy majster w cechu".

Rodzina Wakarecych mieszka w Toruniu do dziś, nikomu ich przedstawiać nie trzeba. Uważny Czytelnik zapyta pewnie jednak, a cóż takiego miał mistrz Wakarecy wspólnego z Chełmińskim Przedmieściem? Całkiem sporo. Na początku lat 80. XIX wieku Aleksander Wakarecy zlecił budowę domu na Chełmionce. Wprowadził się do niego niedługo przed otwarciem rzeźni. Mieszkał tam razem z rodziną, pozostałe mieszkania zaś wynajmował. Gdzie znajdowała się rezydencja jednego z ważniejszych ludzi w mieście?

Gdzie stoi dom Aleksandra Wakarecego?

Dom ten stoi do dziś przy Szosie Chełmińskiej 64. Można go pokazywać wszystkim tym, którzy opowiadają bzdury o bezwartościowych budynkach szkieletowych, stawianych tylko na chwilę, według szablonu, czynszowych ruderach z przedmieść budowanych dla biedoty. Tu mamy inwestora z wysokiej półki, na dodatek bardzo zasłużonego dla Torunia w ogóle i jego polskości w szczególności. Inwestor wybudował ten dom m.in. dla siebie i zadbał o jego odpowiedni wygląd. Że co, teraz tego nie widać? Jeśli dobrze się przyjrzeć, śladów świetności można znaleźć sporo.

Polecamy

Ale fakt, na tym przykładzie można się doskonale przekonać o tym, czym te domy kiedyś były i jak bardzo zostały skrzywdzone. Swego czasu moja żona trafiła w Archiwum Państwowym na dokumentację tego budynku. Zobaczyła m.in. projekt domu z wieżyczką, wyciętymi w drewnie niemal koronkowymi zdobieniami itd. Wiedziała, jak ten dom wygląda obecnie, więc uznała, że patrzy na projekt, który nie został zrealizowany.

Później ja dotarłem do jego mieszkańców i zobaczyłem u nich zdjęcie z 1914 roku, a na nim dom z wieżyczką (zlikwidowaną w latach 50.), wyciętymi w drewnie niemal koronkowymi zdobieniami itd. Dokładnie taki, jak na planie z archiwum. Aleksander Wakarecy mógł być ze swojego domu dumny, zadbał o to. Podobnie było z wieloma innymi toruńskimi szkieletówkami. Cóż, teraz wyglądają one gorzej, jednak gdyby budowane obecnie „rezydencje” i „apartamentowce” przez kilka dziesięcioleci były zaniedbane, praktycznie pozbawione remontów, czy wyglądałyby lepiej?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Jakis Wakarecy naprawial rowery na bocznej ulicy od Koprenika.
Więcej informacji na stronie głównej Nowości Gazeta Toruńska
Dodaj ogłoszenie