Toruń. Oluś przeżył upadek z 11. piętra wieżowca. Po półtora roku jego mama wciąż czeka na proces

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Chłopiec wskarabał się na okno. Upadek z 11.piętra przypłacił złamaniami nóg i miednicy. Grzegorz Olkowski
"To cud" - mówiono 19 września 2019 roku. Tego dnia Oluś wypadł z okna 11. piętra wieżowca w Toruniu i przeżył. Dzięki lekarzom i rehabilitacji teraz imponuje formą. Jego mama natomiast od ponad roku oczekuje na proces karny. Do dziś sąd nie wyznaczył nawet terminu jego rozpoczęcia...

Zobacz wideo: To już pewne. W 2021 roku będzie Czternasta Emerytura.

Toruń. Chłopczyk wypadł z 11. piętra wieżowca na Skarpie

Prokuratura oskarżyła panią Ewę, matkę Olusia, o narażenie życie i zdrowie dziecka (art. 163 par. 2 i 3 kk). Według jej ustaleń matka zostawiła dziecko na ok. 20 minut. Wtedy chłopczyk wskrabał się na okno i wypadł. Przeżył cudem. Upadek z 11. piętra wieżowca na Skarpie zamortyzowały krzaki i trawa. Pomogli też lekarze i rehabilitanci.

- Akt oskarżenia skierowaliśmy do II Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Toruniu jeszcze w 2019 roku, dokładnie 27 grudnia. Do dziś sąd nie wyznaczył terminu rozpoczęcia procesu. W marcu br. skierowaliśmy do sądu formalne zapytanie w tej sprawie. Dotąd nie otrzymaliśmy odpowiedzi mówi prokurator Izabela Oliver, kierująca Prokuraturą Rejonową Toruń Wschód.

Czytaj także

Zarzucane matce przestępstwo zagrożone jest karą do roku więzienia. Pani Ewa jednak od początku nie zgadza się z zarzutami. Jak przekazywał nam jej adwokat, wyszła z mieszkania na krótszy czas, synek był zajęty zabawą i nic nie wskazywało na to, by przez kilka minut jej nieobecności mogło dojść do nieszczęścia. Trwający ponad rok stan zawieszenia nie ułatwia życia pani Ewie. Dopiero prawomocny wyrok uniewinniający (gdyby taki w przyszłości zapadł) byłby dla niej formalną ulgą.

Jaki jest stan zdrowia Olusia 1,5 roku po wypadku?

"Oluś, mały wojownik" - tak nazywa się facebookowy blog, który prowadzi mama chłopca. Relacjonowała na nim pierwsze etapy leczenia synka, pierwsze kroki, rehabilitację. Imponującemu siłą woli i determinacją chłopczykowi kibicowały i kibicują nadal dziesiątki ludzi. To dzięki temu blogowi dowiadujemy się, że Oluś wrócił do prawie pełnej aktywności, choć nadal znajduje się pod opieką ortopedy doktora Pawła Urbanowicza (zajmował się nim od samego początku) oraz fizjoterapeutów.

Czytaj także

Oluś na hulajnodze, na wycieczce, podczas zabaw i świąt - takie sytuacje pokazują zdjęcia i filmiki na blogu. Każdy post budzi liczne, serdeczne komentarze. Wciąż pojawiają się słowa o cudzie, bo wypadek mógł przecież skończyć się tragicznie. Po upadku z 11. piętra chłopczyk trafił do pobliskiego szpitala dziecięcego.

Wieczorem i w nocy z 19 na 20 września 2019 roku był przez kilka godzin operowany. Potem dziecko przez ponad tydzień utrzymywane było w stanie śpiączki farmakologicznej. Po wybudzeniu z OIOM-u przeniesiono Olusia na oddział ortopedii. Tutaj przeszedł dodatkowe zabiegi, był rehabilitowany i obserwowany.

Trwa głosowanie...

Czy doceniamy pracę służb mundurowych?

Najważniejsze, jak podkreślali lekarze, że wskutek upadku nie ucierpiały czaszka, mózg, kręgosłup, rdzeń kręgowy i narządy wewnętrzne chłopca. Najdotkliwszymi obrażeniami były złamania kości miednicy i nóg. Do domu ze szpitala Oluś wrócił 25 października 2019 roku. Od tamtego czasu wciąż jest na drodze do pełnej sprawności. Leczenie i rehabilitacja trwają.

Matka Olusia była i jest w ciężkim położeniu

Wypadek, ocalenie Olusia i ciąg dalszy sprawy budziły wielkie zainteresowanie opinii publicznej. Media relacjonowały nie tylko walkę o zdrowie chłopca, ale i działania prokuratury. Od początku setki ludzi, także z innych części kraju, kierowały pod adresem Olusia i jego mamy słowa wsparcia i otuchy.

Czytaj także

Szybko pojawiły się też jednak komentarze krytyczne. O tym, że "takiego malucha nie zostawia się samego w domu nawet na minutę". Potem pojawiła się informacja o akcie oskarżenia i ustaleniach prokuratury: świadkach, którzy widzieli chłopca w oknie 11. piętra wołającego "Mamo, mamo!".

Wyobrażenie o tym, jaki dramat towarzyszył pani Ewie daje jej wpis na blogu "Oluś, mały wojownik", umieszczony w rocznicę wypadku. 19 września 2020 matka w pełnym emocji poście wspominała pierwsze minuty po wypadku, ratowanie jej synka w szpitalu, a także reakcje ludzi. "Pamiętam słowa ludzi, którzy pisali, że mam zdechnąć" - napisała.

Trwa głosowanie...

Czy monitoring na osiedlach mieszkaniowych to dobre rozwiązanie?

Do zarzucanego jej przez śledczych narażenia życia dziecka przez zaniedbanie opieki nad nim pani Ewa się nie przyznała. -Moja klientka wyszła z mieszkania tylko wyrzucić śmieci i przełożyć fotelik w samochodzie. Jej nieobecność w mieszkaniu trwała krótko. Synek przez cały czas tego dnia (wyłączając opisywany moment) był pod jej opieką. Był spokojny, zaopiekowany, zajęty zabawą. Nigdy wcześniej nie wykazywał zainteresowania oknem: nie wskrabywał się na parapet, nie wychylał się z niego. Moja klientka nie miała podstaw podejrzewać, że w tym przypadku wydarzy się coś złego - mówił adwokat Mariusz Lewandowski, pierwszy obrońca matka (potem role tę przejął mecenas Dariusz Kłos).

Czytaj także

Prokuratura jednak kierując akt oskarżenia do sądu była pewna swoich ustaleń. Wyliczyła, że matki nie było przy dziecku ok. 20 minut, bo udała się na parking na spotkanie ze znajomym. Dysponowała zeznaniami trzech ważnych świadków, w tym osób widzących Olusia w oknie.

Jak zakończy się karnie ta sprawa? Trudno prognozować, skoro nawet się w sądzie nie zaczęła. Jak wspominamy na wstępie, od grudnia 2019 roku do dziś Sąd Rejonowy w Toruniu nie wyznaczył nawet terminu rozpoczęcia procesu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie