Toruń. Oluś wypadł z 11. piętra i przeżył. Po 2 latach jego mama wciąż czeka na proces

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
19 września 2019 roku Oluś został sam w mieszkaniu. Wypadł z 11. piętra wieżowca przy ul. Konstytucji 3 Maja. Przeżył.
19 września 2019 roku Oluś został sam w mieszkaniu. Wypadł z 11. piętra wieżowca przy ul. Konstytucji 3 Maja. Przeżył. Grzegorz Olkowski
"To cud, że żyjesz. Walcz dalej, mały wojowniku!" - te słowa 19 września 2019 roku powtarzały setki ludzi. Tego dnia czteroletni Oluś wypadł z 11. piętra wieżowca w Toruniu. Przeżył, wrócił do zdrowia. Jego mama oskarżona została o narażenie życia dziecka. Minęły dwa lata, a proces wciąż nie ruszył. Dlaczego?

Zobacz wideo: Nowe mandaty od straży miejskiej - mają większe uprawnienia.

Toruń. Chłopiec wpadł z 11. piętra i przeżył! Matkę czeka na proces

"To cud, że żyjesz. Walcz dalej, mały wojowniku!" - te słowa 19 września 2019 roku powtarzały setki ludzi. Tego dnia czteroletni Oluś wypadł z 11. piętra wieżowca w Toruniu. Przeżył, wrócił do zdrowia. Jego mama oskarżona została o narażenie życia dziecka. Minęły dwa alta, a proces wciąż nie ruszył. Dlaczego?

Prokuratura Rejonowa Toruń Wschód oskarżyła panią Ewę, matkę Olusia, o narażenie życie i zdrowie dziecka (art. 163 par. 2 i 3 kk). Według jej ustaleń matka zostawiła dziecko same w mieszkaniu na około 20 minut. Zjechała windą na dół, by spotkać się na chwilę ze znajomym. Wtedy maluch wskrabał się na okno i wypadł. Przeżył cudem. Upadek z 11. piętra wieżowca na Skarpie zamortyzowały krzaki i trawa. Pomogły też fachowa wiedza i doświadczenie lekarzy oraz rehabilitantów.

Polecamy

- Moja klientka absolutnie nie przyznaje się do zarzucanych jej czynów. O jakiej winie tu zresztą mowa? Czy wszystkie matki mieszkające na najwyższych piętrach wieżowców zawsze targają wszędzie ze sobą dzieci, schodząc na chwilę na dół? - pyta retorycznie adwokat Dariusz Kłos, obrońca matki Olusia.

Zarzucane matce przestępstwo zagrożone jest karą do roku więzienia. W całej tej bolesnej sprawie zastanawia fakt, że proces torunianki dotąd nie ruszył. Tymczasem akt oskarżenia prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego w Toruniu dokładnie 27 grudnia 2019 roku, czyli 1 rok i 9 miesięcy temu...

Trwa głosowanie...

Czy sądy w Polsce wciąż wymagają zmian?

Cud w Toruniu? Tak, ale i wielka pracy lekarzy. Oluś skończył 6 lat

"Oluś, mały wojownik" - tak nazywa się facebookowy blog, który prowadzi mama chłopca. Relacjonowała na nim pierwsze etapy leczenia synka, pierwsze kroki, rehabilitację. Imponującemu siłą woli i determinacją chłopczykowi kibicowały i kibicują nadal dziesiątki ludzi. To dzięki temu blogowi dowiadujemy się, że Oluś wrócił do prawie pełnej aktywności, choć nadal znajduje się pod opieką ortopedy doktora Pawła Urbanowicza (zajmował się nim od samego początku) oraz fizjoterapeutów.

5 lipca br. Oluś obchodził urodziny. Chłopczyk skończył 6 lat. "Wiem, że wspólnie przeszliśmy tę drogę, na której pojawił się mocny zakręt, aby móc być w miejscu, w którym teraz jesteśmy. Dlatego życzymy Ci przede wszystkim zdrówka - ono jest najważniejsze. A na resztę to już sami zapracujemy. (...) Kochamy Cię - mama i tata" - takie życzenie tego dnia pojawiły się na blogu. Post opatrywał zdjęcie roześmianego Olka.

Wiemy, kiedy zacznie działać nowy sąd w Toruniu! "Sale rozpr...

Oluś na wycieczce, na hulajnodze, podczas zabaw i świąt - takie sytuacje pokazują zdjęcia i filmiki na blogu. Każdy post budzi serdeczne komentarze. Wciąż pojawiają się słowa o cudzie, bo wypadek mógł przecież skończyć się tragicznie.

Przypomnijmy, że po upadku z 11. piętra chłopczyk trafił do pobliskiego szpitala dziecięcego. Wieczorem i w nocy z 19 na 20 września 2019 roku był przez kilka godzin operowany. Potem dziecko przez ponad tydzień utrzymywane było w stanie śpiączki farmakologicznej. Po wybudzeniu z OIOM-u przeniesiono Olusia na oddział ortopedii. Tutaj przeszedł dodatkowe zabiegi, był rehabilitowany i obserwowany. Do domu wrócił 25 października 2019 roku. Od tamtego czasu wciąż jest na drodze do pełnej sprawności.

Jak podkreślali lekarze, najważniejsze, że wskutek upadku nie ucierpiały czaszka, mózg, kręgosłup, rdzeń kręgowy i narządy wewnętrzne chłopca. Najdotkliwszymi obrażeniami były złamania kości miednicy i nóg. Leczenie i rehabilitacja trwały jednak długo. Do dziś Oluś wymaga kontroli lekarskiej.

Trwa głosowanie...

Czy zaszczepisz dziecko przeciwko COVID-19 w szkole we wrześniu?

Głos Wielkopolski

Co wykazało śledztwo? "Wyszła na 20 minut, a dziecko krzyczało w oknie"

Prokuratura uważa, że pani Ewa naraziła życie dziecka. Ustalenia te śledczy poczynili m.in. na podstawie zeznań świadków wydarzeń, które miały miejsce przed wieżowcem na osiedlu Na Skarpie. Przypomnijmy.

Pierwszym świadkiem była kobieta, która o godzinie 17.00 przyjechała na parking przy ul. Konstytucji 3 Maja. Przechodząc przy wieżowcu usłyszała krzyk: "Mama, mama!!!". - Jak określiła, był to krzyk przeraźliwy, "jakby dziecko szukało matki". Spojrzała w górę, skąd dobiegał. Zobaczyła stojące na parapecie dziecko. Krzyczało, a po chwili schowało się w głąb mieszkania. Potem znów wyszło na parapet i krzyczało - przekazywał prokurator Marcin Licznerski.

Drugim ważnym dla śledczych świadkiem stała się kolejna kobieta, która przechodziła pod wieżowcem o godzinie 17.20. Na parkingu, przy samochodzie ciemnego koloru, widziała dwie osoby. Nagle usłyszała krzyk: "Tata, tata!!!". - Zeznała, że krzyk ten słyszały też osoby znajdujące się przy samochodzie. Po chwili, gdy odwróciła głowę, zobaczyła, że coś spada. Później dopiero dowiedziała się, że z wieżowca wypadło dziecko - mówił prokurator.

Trzeci kluczowy dla prokuratury świadek to mężczyzna, znajomy matki Olusia. Przyjechał do niej po odbiór spodni, które Ewa P. mu przerabiała. Zaparkował przed wieżowcem około godziny 17.03 i zadzwonił do znajomej. Matka czterolatka zeszła na dół. Najpierw wyrzuciła śmieci. Potem podeszła do świadka, trzymając w rękach torbę ze spodniami. On natomiast miał dla niej fotelik dziecięcy.

Polecamy

- Ewa P. chciała zapalić. Znajomy nie miał jednak zapalniczki. Jak zeznał, kobieta postanowiła popytać o ogień innych. Wsiedli do samochodu, palili papierosy i rozmawiali. Wtedy zadzwoniła jego partnerka. Powiedział Ewie P., że się śpieszy i musi już jechać - relacjonował prokurator Marcin Licznerski.

Zeznania świadków doprowadziły śledczych do przekonania, że matka zostawiła Olusia samego w domu przynajmniej na 20 minut. W jej wyjaśnienia mówiące o tym, że wyszła tylko wyrzucić śmieci i odebrać fotelik, prokuratura nie uwierzyła. Kłócą się bowiem z relacjami wspomnianych dwóch kobiet słyszących krzyki Olusia i relacją znajomego mężczyzny. - Przeprowadziliśmy też eksperyment procesowy. Zjechanie windą z 11. piętra i wyrzucenie śmieci to kwestia 2,5 minuty - zaznaczał prokurator. - W śledztwie przesłuchaliśmy także służby ratunkowe, zgromadziliśmy dokumentację medyczną. Nie mamy wątpliwości, że obrażenia, które odniósł chłopczyk, realnie zagrażały jego życiu.

Niepłacenie alimentów to nie tylko krzywdzenie dzieci i forma przemocy ekonomicznej, ale i przestępstwo karne. Wielu Polaków wciąż jednak robi wiele, by alimentów nie płacić. Oto ich sposoby i sztuczki prawne.WIĘCEJ SZCZEGÓŁÓW NA TEMAT STOSOWANYCH SZTUCZEK ZNAJDZIESZ >>> TUTAJ >>CZYTAJ TAKŻE:Zmiany w nocnej i świątecznej opiece dla dzieci w Toruniu. Dokąd jechać w razie nagłej choroby lub bólu zęba?Sędzia niepokorny z Torunia: "Za chwilę publiczne będzie nasze WC"Kujawsko-Pomorskie: zamknięte szkoły, kwarantanna rodziny

Jak nie płacić alimentów? Oto sposoby i sztuczki prawne dłuż...

Minęły 2 lata. Dlaczego proces nie ruszył?

Akt oskarżenia przeciwko pani Ewie trafił do II Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Toruniu. Jak wspomnieliśmy, znajduje się tam od 1 roku i 9 miesięcy. Najpierw długo nie wyznaczano żadnego terminu rozpoczęcia procesu. Wreszcie, gdy wyznaczono go na maj br., to o zniesienie wystąpił obrońca kobiety. W kolejnym, sierpniowym terminie, rozchorowała się sędzia. Teraz natomiast przebywa ona na urlopie. Kolejnej daty, w której wreszcie sprawa miałaby na sali sądowej się rozpocząć, jeszcze nie wyznaczono.

- Paradoksalnie, może to i dobrze. Moja klientka naprawdę potrzebowała czasu, by dojść do siebie psychicznie. Co zrozumiałe, wydarzeń sprzed dwóch lat nigdy nie zapomni. Dziś nad synem w każdej godzinie czuwa z potrójną uwagą - kończy adwokat Dariusz Kłos.

Polecamy

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Polewka z Emilką 98.20
Dzieci. Dał bym wam wszystkim długopis i kartkę. Rysujcie stoppe Zuzi : D

Biegajcie w kółko i śpiewajcie. Bawimy się w naszym przedszkolu. Agatka - Beatka i Staś.
Dodaj ogłoszenie