Toruń. Z powodu gołębia wandal interweniowała policja! Nietypowe sprawy policjantów w Kujawsko- Pomorskiem

Waldemar Piórkowski
Waldemar Piórkowski
Wśród policyjnych interwencji są też bardzo nietypowe lub zabawne, które można potem wspominać nawet jako anegdoty. Więcej na ten temat na kolejnych stronach>>>Fot Polska Press
​Policjanci z kujawsko-pomorskiego co roku uczestniczą w tysiącach interwencji. Sa wśród nich niebezpieczne, ale też bardzo nietypowe lub zabawne które można potem wspominać nawet jako anegdoty.

Zobacz wideo: Tradycyjne dania na Wielkanoc z regionu Kujaw i Pomorza

Gołąb zbił wazon

Do takiej należy na pewno ta z posesji w gminie Gostycyn niedaleko Tucholi, kiedy to policjanci wezwani zostali do awantury domowej. Według relacji zgłaszającej incydent 24-letniej kobiety do domu przez otwarte okno wleciał gołąb należący do jej ojca. Ptak zbił stojący na parapecie wazon z kwiatami. Zdarzenie to doprowadziło do awantury i wezwania policjantów. Funkcjonariusze pomogli rozwiązać ten rodzinny konflikt. Pouczyli osoby w nim uczestniczące, jakie mają oni prawa i obowiązki oraz zobowiązali właściciela gołębi, aby prawidłowo zabezpieczał swoje ptaki.

Balon w ogródku

Innym razem policjanci otrzymali informację, że na jeden z budynków Szubinie spadł balon, a w nim znajdują się jakieś osoby. Okazało się, że to nie żart. Faktycznie, do przydomowego ogródka na posesji przy ul. Prusa spadł balon, a razem z nim dwóch mężczyzny, którzy nim lecieli.

Okazało się, że Polak z Australijczykiem brali udział w międzynarodowych zawodach i dzień wcześniej wystartowali ze Szwajcarii. Ich celem był Białystok. Będąc nad Szubinem postanowili wylądować. Pierwsza próba nie powiodła się, natomiast podczas drugiej balon został przyciśnięty turbulencją i opadając zahaczył o dach budynku, a następnie spadł w przydomowym ogródku.

- Na szczęście mężczyźni na skutek upadku nie doznali żadnych obrażeń ciała - relacjonowała wówczas policja.

WIĘCEJ NIETYPOWYCH AKCJI POLICJI W PONIŻSZEJ GALERII:

​Zderzenie z pługiem

Kilka lat temu w styczniowy ranek dyżurny świeckiej komendy odebrał zgłoszenie, z którego wynikało, że wzywa ich kierowca pługu odśnieżającego drogi gminy Warlubie, ponieważ w coś uderzył.

Okazało się, że był wyziębiony człowiek. Kiedy doszedł do siebie powiedział policji, że wracał z imprezy, poczuł się zmęczony, usiadł i pewnie zasnął. Sypiący śnieg i wiejący wiatr przykryły leżącego bardzo grubą warstwą śniegu. Dopiero jadący tamtędy pług odkrył tę „śnieżną kołdrę”. To zapewne uratowało mu życie. Wyziębiony mężczyzna trafił do szpitala, ale na szczęście nie odniósł poważnych obrażeń. Może dlatego, że miał jeszcze 1,6 promila alkoholu.

Opalanie na dachu

Do niecodziennej interwencji doszło też kiedyś latem w Paliwodziźnie, niedaleko Golubia-Dobrzynia. Na dach tamtejszej restauracji ośrodka wypoczynkowego wszedł mężczyzna, żeby się opalać. Był pijany i potem nie wiedział, jak zejść. A jego kolega dzwoniący na policję też nie potrafi mu pomóc. Golubsko-dobrzyńscy policjanci zorganizowali drabinę i sprowadzili na ziemię amatora mocnych wrażeń. Po sprawdzeniu stanu trzeźwości okazało się, że 30-latek miał ponad 2 promile. Trafił pod opiekę swojej znajomej.

13-latek za kierownicą

Na drodze w miejscowości Zielonka w pobliżu Bydgoszczy policjanci zatrzymali do kontroli drogowej volkswagena golfa. Zdziwili się bardzo kiedy na miejscu kierowcy zauważyli młodego chłopaka. Jak się okazało miał 13 lat. Co więcej, siedzącym obok pasażerem był jego 40-letni ojciec, a na tylnym fotelu siedziała jego 43-letnia ciocia. 40-latek tłumaczył się, że jego syn jest kierowcą, ponieważ on jest pijany i nie jest w stanie prowadzić samochodu.

- Co więcej, mundurowi ustalili, że żadne z dorosłych osób nie posiada uprawnień do kierowania pojazdami. Ojciec został doprowadzony do komisariatu na bydgoskim Błoniu. Natomiast nieletni trafił pod opiekę cioci - informowali wtedy policjanci.

Złodziej w toalecie

Złodzieja piwa zamkniętego w toalecie na jednej ze stacji paliw w Mogilnie musieli uwalniać policjanci. Gdy był już w środku, lekko uchylił drzwi, wysunął rękę i ze stojącego obok regału zabrał piwo w puszce. Mężczyzna nie był jednak świadomy, że jego „niewidzialną rękę” widzieli pracownicy stacji. Reakcja była natychmiastowa. Klozetowy piwosz został zamknięty, a obsługa stacji zgłosiła zdarzenie dyżurnemu mogileńskiej policji. Piwa nie udało się jednak uratować. Młody mężczyzna przyznał, że wypił je zaraz po zabraniu z półki, nie podejrzewając nawet, że ktoś widział, jak je kradnie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie