Toruń ze śnieżnym rekordem. Jak było na ulicach i chodnikach?

Mirosława Kruczkiewicz-Siebers
Mirosława Kruczkiewicz-Siebers
Marek Nienartowicz
Marek Nienartowicz
14.01.2019 krakow zima snieg lod warunki drogowe  slisko fot. anna kaczmarz / dziennik polski / polska press
14.01.2019 krakow zima snieg lod warunki drogowe slisko fot. anna kaczmarz / dziennik polski / polska press Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
W Toruniu padł rekord. Od poniedziałku 8 lutego rano do wtorku 9 lutego o tej samej porze największy w kraju przyrost pokrywy śnieżnej zaobserwowano na stacji synoptycznej w Zamościu, gdzie spadło 15 centymetrów śniegu oraz w Toruniu i Suwałkach, gdzie warstwa śniegu zwiększyła się o 10 cm - napisał w komunikacie Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

Jak się jeździło w śnieżny poniedziałek? Nie było łatwo. Najtrudniejsze warunki na ulicach Torunia panowały po południu, w czasie szczytu komunikacyjnego.

- Widać miasto czekało z odśnieżaniem, aż przestanie padać - opowiada jeden z toruńskich taksówkarzy. - Śnieg zalegał na głównych drogach. Bardzo wolno trzeba było jechać Grudziądzką i Szosą Lubicką. Jeszcze trudniej jeździło się bocznymi ulicami. Jazda z centrum na Rubinkowo czy Skarpę była koszmarem.

Polecamy

Jazda w żółwiem tempie

W żółwim tempie samochody poruszały się po Polnej od Okrężnej w kierunku Szosy Chełmińskiej. Niektórzy kierowcy mieli kłopot z wjazdem z zaśnieżonej ulicy Morycińskiego na rondo. Niewiele lepiej jechało się ulicami Legionów i Długą. Na tych ruchliwych ulicach śnieg był już trochę bardziej rozjeżdżony przez samochody. Szczególna ostrożność konieczna była na zasypanych ulicach Osiedla Św. Józefa i Wrzosów.
Na głównych drogach sytuacja nieco poprawiła się wieczorem. Wszędzie jednak trzeba było uważać na błoto pośniegowe.

We wtorek około południa najlepiej jeździło się oczywiście głównymi drogami. Nawierzchnia jezdni na wiadukcie Kościuszki była czarna. Dobrze jechało się nowym mostem, ulicami Kujawską, Nieszawską, Łódzką i Andersa na lewobrzeżu, trasą średnicową, Szosą Chełmińską, ulicą Grudziądzką oraz Szosą Lubicką między placem Daszyńskiego a placem Sybiraków. Na dalszym odcinku Szosy Lubickiej w kierunku wschodnim błota było za dużo.

Polecamy

Pługi przydałyby się na głównych ulicach osiedli Na Skarpie i Rubinkowo: Wyszyńskiego, Dziewulskiego, Łyskowskiego i Rydygiera. Zaśnieżone były boczne uliczki na wszystkich osiedlach Torunia. Śnieg został jednak rozjechany, dzięki czemu dało się przebrnąć do głównych dróg.

  • Większą uwagę kierowcy musieli zwrócić na skrzyżowaniach. Wiele samochodów miało problemy z ruszeniem, gdy zapalało się zielone światło. W efekcie mniej samochodów na jednej zmianie świateł mogło pokonać takie miejsca.
  • Były też problemy z odśnieżeniem pasów do tzw. lewoskrętów na niektórych skrzyżowaniach. Taką sytuację zaobserwowaliśmy na skręcie z ulic Żółkiewskiego i Wschodniej w Szosę Lubicką, z ulicy Łódzkiej w ulicę Stawki Południowe, z ulicy Andersa w ulicę Łódzką.

Jeszcze trudniejsze warunki panowały na drogach w gminach wokół Torunia. W Małej Nieszawce na ulicy Toruńskiej około południa jeden z kierowców wypadł z zaśnieżonej jezdni i uderzył w ogrodzenie.

Kawa pod stopami

Z odśnieżaniem nie nadążali też właściciele posesji, którzy mają obowiązek utrzymania chodników sąsiadujących z ich domami czy firmami.
Tę czynność można powierzyć Miejskiemu Przedsiębiorstwu Oczyszczania zawierając ze spółką stosowną umowę. Jak mówi prezes toruńskiego MPO Piotr Rozwadowski, chodniki, których odśnieżanie leży w gestii jego firmy, są odśnieżane, a następnie posypywane piaskiem, bez użycia soli, która niszczy przydrożną roślinność i buty przechodniom, a także szkodzi czworonogom.
A jeśli właściciel budynku, przyzwyczajony już do bezśnieżnych zim, nie zgromadził latem zapasu piasku do posypania odśnieżonego chodnika?

- Piasek można kupić u nas. Sporo mieszkańców Torunia z takiej możliwości korzysta – informuje prezes toruńskiego MPO.

.
Nie jest drogo. Tona piasku kosztuje 50 złotych. 25-kilogramowe worki z piaskiem są po 7 zł, a z solą drogową po 17 zł. W MPO można również zaopatrzyć się w mieszankę soli z piaskiem, do posypania parkingu lub placu przy firmie.

Polecamy

Ostatnim „krzykiem mody” jeśli chodzi o zimowe utrzymanie chodników jest… kawa. A ściślej, fusy z wypitej już małej czarnej. Pierwsze miasto, które postanowiło posypywać chodniki kawowymi fusami to Lwów. W jego ślady zamierza iść Kraków, który testuje to nowe rozwiązanie. Kolejna ma być Gdynia. Do kawy przymierza się Gdańsk.

Fusy z kawy zbierane z kawiarń i restauracji to dobry pomysł z paru powodów - twierdzą pionierzy tej metody. Po pierwsze wprowadzamy korzystny dla środowiska recykling: zużytą kawę wykorzystujemy ponownie. Poza tym fusy są dużo bardziej niż sól czy mieszanka solno-piaskowa przyjazne dla psich łap, naszych butów i rosnących przy drodze roślin. A w dodatku kawa pachnie!
- W Toruniu jeszcze nie rozważaliśmy takiego rozwiązania – przyznaje Piotr Rozwadowski.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie