Torunianie toną w długach! Pandemia niszczy firmy i domowe budżety

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Coraz więcej pustych lokali w Toruniu... Grzegorz Olkowski
W II połowie ub.r sądy ogłosiły rekordową ilość upadłości konsumenckich w Polsce: 8,4 tysiąca. To dwa razy więcej niż w I połowie roku. Przybywa też długów wobec spółdzielni, dostawców mediów, banków. W Toruniu również problem narasta. Wskutek pandemii na skraju bankructwa znalazły się i prywatne osoby, i firmy.

Zobacz wideo: Żywność drożeje szybciej niż przewidywano.

- Mąż stracił pracę w Niemczech, córka w Toruniu (była kelnerką), a ja się pochorowałam. Jedynym normalnie zarabiającym został zięć, kierowca. To jednak za mało, żeby wygrzebać się z kłopotów. Mamy zaległości w czynszu, opłatach za prąd i gaz, odcięto nam kablówkę - mówi pani Ewa, mieszkanka Bydgoskiego Przedmieścia.

Toruńskich rodzin, wpędzonych przez pandemię w ogromne problemy finansowe, przybywa. Wiedzą o tym spółdzielnie mieszkaniowe (czynsze!), dostawcy mediów, komornicy, a także... sklepy osiedlowe. W jednym z nich, na Jakubskim Przedmieściu, słyszymy, że wróciło kupowanie "na zeszyt".

-Już wiosną zeszłego, na początku pandemii, część naszych klientów miała takie kłopoty, że zeszyt wrócił. A nie było go u nas kilka lat! Ludzie potracili prace, dochody. Stałym klientom idziemy na rękę, chociaż nam też nie jest lekko - mówią właściciele sklepu.

Polecamy

Swojego dramatycznego położenia nie kryje też coraz większe grono przedsiębiorców z Torunia. Dość wspomnieć gastronomię. Agnieszka Czyż, właścicielka restauracji "Smaki Indii", otwarcie opowiadała nam o zablokowanych kontach w banku, odciętych mediach, innych długach. Dlatego otworzyła lokal wbrew obostrzeniom: by się ratować. Podobny plan na marzec ogłosiła niedawno najstarsza karczma w kraju: "Gospoda pod Modrym Fartuchem". W publicznej zbiórce zebrano dla niej ponad 20 tys. zł z koniecznych 60 tys. zł. Koniecznych m.in. na spłatę pożyczek zaciągniętych w pandemii...

Rekord konsumenckich upadłości w Polsce: znak pandemii

Pandemia spustoszyła budżety nie tylko torunian, ale i rodzin oraz firm wielu innych miejscowości. Według danych Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej w pierwszej połowie roku zbankrutowało 4,3 tys. osób. Natomiast w drugiej już 8,4 tys. Polaków! To rekordowa, smutna liczba. Choć z drugiej strony, upadłość to jakieś rozwiązanie - pozwala zacząć życie od nowa, jeśli realizuje się sądownie zatwierdzony plan spłaty części zobowiązań.

W których miastach najszybciej znajdziesz pracę, a gdzie uby...

Większość konsumentów, którzy ogłosili upadłość, można było znaleźć w danych Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej (5,5 tys.). Na rok przed ogłoszeniem widniało w nim 51 proc. bankrutów. Na pół roku przed orzeczeniem upadłości odsetek ten rósł do 58 proc., a w dniu ogłoszenia upadłości do 65 proc. - W drugim półroczu suma ich zaległych zobowiązań przekroczyła 310,2 mln zł. To ponad dwukrotnie więcej niż w pierwszym półroczu 2020 r. (118,5 mln zł). Łącznie w całym ubiegłym roku bankrutujący konsumenci mieli niespłacone 429 mln zł - przekazuje Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów.

W drugim półroczu 2020 r. ogłaszający upadłość konsumenci byli najczęściej dłużni bankom (135,2 mln zł), funduszom sekurytyzacyjnym (118,7 mln zł) i firmom pożyczkowym (25,6 mln zł). - Możemy się spodziewać, że w 2021 r. będziemy notować wysokie liczby upadłości konsumenckich do czasu, gdy nie ustabilizuje się sytuacja pandemiczna i gospodarcza - nie kryje prezes Adam Łącki.

Polecamy

Dugi Polaków: Z czym zalega statystyczny "Kowalski"?

W niedawno przeprowadzonym przez Związek Przedsiębiorstw Finansowych badaniu zapytano respondentów, czy koronakryzys wpłynął na ich możliwości terminowego wywiązywania się z zobowiązań. Twierdząco odpowiedziało teraz 12 proc. badanych. To znów smutna liczba, bo mówi o tym, że co 9-10 z nas ma długi. Z drugiej strony jednak taki wynik oznacza poprawę w porównaniu z wynikami uzyskanymi w kwietniu 2020 r. Wtedy problemy z regulowaniem należności deklarowała blisko ¼ badanych!

- Zadaliśmy również pytanie o to, w spłacie których zobowiązań pojawiły się opóźnienia w związku z obecną sytuacją. Na pierwszym miejscu znalazły się opłaty za media (gaz, prąd, woda, itp.), dalej czynsz za mieszkanie i opłaty abonamentowe (telefon, telewizja). Najmniej problematyczne z punktu widzenia spłaty okazały się natomiast raty kredytów hipotecznych, samochodowych oraz podatki – mówi mec. Marcin Czugan, prezes zarządu Związku Przedsiębiorstw Finansowych, cytowany w komunikacie.

Długi firm wobec banków

Inaczej jest w przypadku działalności gospodarczej. Owszem, np. restauratorzy z Torunia mówią już głośno, że zalegali/zalegają z czynszem za lokale czy opłatami za media. Wielu przedsiębiorców ma jednak pozaciągane przed pandemią kredyty na rozkręcenie interesu, samochody czy urządzenia w leasingu. Wielu też w dobie koronawirusa i zamrożonej gospodarki wzięło kolejne pożyczki - po to, by utrzymać płynność finansową i dotrwać do odmrożenia. To jednak w przypadku niektórych branż wciąż nie nastąpiło...

Robisz zakupy w Biedronce? To kupujesz produkty z tych niewi...

W ciężkim położeniu znana jest choćby najstarsza w kraju karczma - "Gospoda pod Modrym Fartuchem" przy Rynku Nowomiejskim w Toruniu. 28 lutego to ostatni dzień zbiórki pieniędzy na jej ratowanie, ogłoszonej na portalu Zrzutka.pl. Blisko 400 osób wpłaciło na ten cel ponad 20 tys. zł. Dużo? Owszem. Ale nie wystarczająco. Celem zbiórki było zebranie 60 tys. zł. Na co konkretnie?

"Zbieramy na pensje pracowników i składki ZUS (których niestety nie umorzą nam, gdyż tarcza 6.0 jest dziurawa), na czynsz i media, na spłacenie zaległych faktur, na koszty rat leasingu zwrotnego i rat pożyczki płynnościowej, które wzięliśmy na przetrwanie lockdownów" - opisują restauratorzy.

21 lutego "Gospoda pod Modrym Fartuchem" ogłosiła w mediach społecznościach, że rozważa otwarcie się dla klientów w marcu. Byłby to już kolejny lokal gastronomiczny zmuszony do takiej desperacji, by uchronić się przed plajtą. Dodajmy - uchronić siebie, ale i swoich pracowników, ich rodziny. Identycznie zresztą zasada naczyń połączonych działa w przypadku każdej inny firmy, niezależnie od branży.

Trwa głosowanie...

Czy wciąż przestrzegasz reżimu sanitarnego?

WARTO WIEDZIEĆ: Upadłość konsumencka i bankructwo to finał dłuższego procesu

Bankructwo to efekt długiego procesu, którego oznaki można dostrzec znacznie wcześniej. Pierwszym sygnałem niewypłacalności jest nieradzenie sobie ze spłatą rachunków czy zobowiązań. Z danych KRD wynika, że statystyczny bankrut w dniu upadłości miał średnio 37 tys. zł długów wobec ponad dwóch wierzycieli. Jeśli wartość zaległych zobowiązań przekracza możliwości spłaty, liczba wierzycieli upominających się o pieniądze rośnie, a długi zaczynają się kumulować. - Może to być właśnie objaw poważnych problemów finansowych, których finałem będzie ogłoszenie upadłości – mówi Adam Łącki, prezes KRD.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Q
Qu
1 marca, 9:40, Gość:

Prezydent ma was gdzieś drodzy torunianie. Liczy się tylko kolejne 200mln dlugu dla zydowicza

wszystko sie zgadza - nieroztropne wybory przy urnach i kredyt zaufania dla zycia na kredyt spowodowaly ze wyrazenie "drodzy torunianie" nabiera nowego znaczenia ;]

G
Gość

Prezydent ma was gdzieś drodzy torunianie. Liczy się tylko kolejne 200mln dlugu dla zydowicza

Dodaj ogłoszenie