Toruńska kultura na rozdrożach

Tomasz Bielicki
Udostępnij:
Jaką mamy w Toruniu kulturę? Gdyby oceniać ją po wynikach miasta w konkursie o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, odpowiedź byłaby bezwzględna - kiepską.

Jaką mamy w Toruniu kulturę? Gdyby oceniać ją po wynikach miasta w konkursie o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, odpowiedź byłaby bezwzględna - kiepską.

Środowisko artystyczne w Toruniu wielokrotnie podnosiło już kwestię braku kompleksowej strategii kulturalnej dla miasta. Temat powraca jak bumerang. Ostatnio dopytywali o tę kwestię radni podczas dyskusji nad przekształceniem biura „Toruń 2016” w „Toruńska Agendę Kulturalną”.

Ma być pełna jasność...

Po co Toruniowi taka strategia? Odpowiedź jest prosta. Pozwoli m.in. jasno określić, które przedsięwzięcia są dla miasta priorytetowe, jakiego wsparcia potrzeba lokalnym organizatorom oraz w jakim kierunku wspomniana kultura powinna rozwijać się w najbliższych latach.

<!** reklama>- Polityka kulturalna miasta jest jasna. Współpraca z organizacjami pozarządowymi, rozbudowa i poszerzanie bazy kulturalnej, przygotowania do stworzenia Regionalnego Funduszu Filmowego - wymieniał na łamach „Nowości” Zbigniew Derkowski, dyrektor magistrackiego wydziału kultury. Mimo tego, ubiegłoroczna próba przenosin klubu eNeRDe pokazała, że miasto działa po omacku, zaskoczone m.in. poparciem, jakiego udzielili wówczas klubowi toruńscy twórcy. Wspomniana sytuacja otworzyła zresztą lokalną puszkę Pandory.

Ciągle w sferze planów

Kiedy Toruń doczeka się kulturalnej strategii dla miasta? Szef magistrackiego wydział kultury odpowiedź na to pytanie powtarza jak mantrę. - Wkrótce ogłosimy konkurs na operatora, który opracuje kierunki rozwoju i podda toruńską kulturę wnikliwej ocenie - mówił Zbigniew Derkowski w czwartek podczas ostatniej sesji rady miasta. Podobne słowa powtarzał zresztą już... w marcu ubiegłego roku na łamach naszej gazety.

Gdyby to podliczyć, to wychodzi, że miasto zbiera się do tego tematu już od 8 lat. Pierwszy sygnał pojawił się bowiem już podczas prac nad strategią Torunia w 2002 roku, w której zapisano, że niezbędnym jest „Ustalenie czytelnej polityki (priorytetów) życia kulturalnego miasta”.

Gdy Toruń wystartował w walce o ESK 2016, potrzebę stworzenie spójnej wizji kultury wpisano również w aktualizację strategii miasta z 2006 roku. Problem jej braku sygnalizowano także w opracowaniu przygotowanym przez „Eskadrę” z 2007 roku.

Dziś trudno wyobrazić sobie powstanie spójnej strategii kulturalnej dla Torunia bez udziału osób, które bezpośrednio zaangażowane są w jej tworzenie, czyli twórców i animatorów. Czekają nas więc kolejne - po tych przeprowadzonych przez „Eskadrę” oraz związanych z konkursem ESK 2016 - konsultacje społeczne. Jak pokazuje doświadczenie innych miast, właśnie takie rozwiązania może sprawdzić się najlepiej.

Raport zamiast wizji

W Krakowie, na który ostatnio tak często powołują się magistraccy urzędnicy, decydujący o kulturze losy strategii oddano w ręce urzędników. Efekt? Zamiast nowej i rewolucyjnej wizji kulturalnej miasta, twórcy otrzymali raport stanowiący w zasadzie podsumowanie stanu krakowskiej kultury. Czy w Toruniu uda się uniknąć tego błędu? No i kolejne zasadnicze pytanie: Kiedy toruński magistrat zdecyduje się wreszcie za to zabrać?

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie