Toruńskie katarzynki jadą na wojnę. Do Chin, gdzie walczył już przyszły wyzwoliciel Torunia [Retro]

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Kamienica Leisera przy Szerokiej 39. To tutaj w sierpniu 1900 roku swoją kancelarię adwokacką otworzył Władysław Szuman
Kamienica Leisera przy Szerokiej 39. To tutaj w sierpniu 1900 roku swoją kancelarię adwokacką otworzył Władysław Szuman Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa
Udostępnij:
W sierpniu 1900 roku zakończyło się śledztwo w sprawie katastrofy budowlanej przy Szerokiej. Kilka domów od miejsca tragedii, swoją kancelarię otworzył natomiast pewien adwokat, który niebawem odegra w dziejach miasta ważną rolę.

Pamiętacie Państwo katastrofę budowlaną przy Szerokiej 23? No, bezpośrednio to nie, bo wydarzeń z lipca 1900 roku nie pamiętają już nawet najstarsi górale. Wspominaliśmy o tym jednak niecały miesiąc temu. Kamienica zawaliła się podczas rozbiórki, grzebiąc pod gruzami cztery osoby. W akcji ratowniczej i późniejszym odgruzowywaniu brali udział saperzy, którzy dostali później wynagrodzenie w wysokości 96 marek. Była o tym mowa na sierpniowym posiedzeniu Rady Miasta, która to Rada przy okazji podjęła decyzję, aby pożyczyć z miejskiej kasy 300 marek na usuwanie szkód. Pieniądze te miały później zostać do kasy zwrócone. Przez kogo? Zapewne przez cukiernika Nowaka, czyli właściciela zawalonego oraz sponsora nowego budynku, chociaż o tym już niestety gazety nie wspominają. Tak, opisując teraźniejszość zawsze trzeba pamiętać o tym, że to co dla nas dziś jest oczywiste, za sto lat takim wcale być nie musi... Tak czy inaczej, niemal miesiąc po katastrofie, torunianie poznali jej przyczyny.

Polecamy

"W sprawie nieszczęśliwego wypadku przy ul. Szerokiej, którego ofiarą padło kilku ludzi toczyło się śledztwo, obecnie wynik śledztwa jest wiadomy - czytamy w "Gazecie Toruńskiej" z drugiej połowy sierpnia 1900 roku. - Powodem zapadnięcia się nie był zbyt wielki ciężar gruzów nagromadzonych na górnem piętrze, tylko ta okoliczność, że robotnicy wyciągający na górne piętro belkę, nie mogli się porozumieć, jak ją ułożyć, przyczem z rąk im ona wypadła i uderzyła w to miejsce, gdzie belka w podłodze była spróchniałą i nadsztukowaną. Spowodowało to oberwanie się wszystkich pięter i straszliwe nieszczęście znane czytelnikom w szczegółach".

No, to teraz my również je znamy. Poza tym zostajemy przy Szerokiej, ale przenosimy się kilka numerów bliżej Rynku Staromiejskiego. Na początku sierpnia A. D. 1900 dziennikarze i korespondenci wydawanego w Toruniu polskiego dziennika byli świadkami historycznego wydarzenia, chociaż z jego wagi ni mogli sobie wtedy zdawać sprawy.
"Adwokat Szuman, brat stryjeczny naszego znakomitego lekarza, osiadł w Toruniu i otworzył kancelaryę przy ul. Szerokiej (Breitestrasse) w domu pana Leysera - czytamy. - Od kolegów nowego naszego adwokata słyszeliśmy, że jest to bardzo zdolny i sumienny prawnik, a więc każdy znajdzie u niego w sprawach swoich dobrą radę i obronę".

Tak się rzeczywiście stało, Władysław Szuman podejmował się m.in. trudnych spraw politycznych. Jako zaangażowany polski prawnik był przez Niemców szykanowany. 19 lat po przybyciu do Torunia, stanął na czele polskiej Rady Ludowej, zaś po powrocie Polski do Torunia, został pierwszym prezesem pomorskiego Sądu Apelacyjnego. Jeśli więc ktoś będzie przechodził obok kamienicy przy Szerokiej 39, może sobie na nią spojrzeć i pomyśleć, że tu 120 lat temu zaczynała się ważna dla Torunia historia.
A cóż tam wtedy działo się w polityce? Chińczyki trzymały się mocno. Kraj Środka płonął ogarnięty powstaniem bokserów i chociaż Europejczycy, Amerykanie i Japończycy cały czas zwiększali tam swoje siły, nie byli w stanie sobie z nim poradzić. Rosjanie pod dowództwem generała Rennenkampfa (którego w 1914 roku Niemcy pobiją w bitwie nad jeziorami mazurskimi) co prawda stopniowo opanowywali Mandżurię, a Brytyjczykom i Japończykom udało się dotrzeć do Pekinu, sytuacja cały czas była jednak trudna.

W szeregach armii rosyjskiej z powstańcami walczył Stanisław Skrzyński, który jak wiadomo, 18 stycznia 1920 roku wkroczył na czele oddziałów Błękitnej Armii do Torunia. Kilka tygodni temu, cytując gazety sprzed 120 lat wspominaliśmy, że na daleki wschód pojechało kilkudziesięciu żołnierzy z Brodnicy, w sierpniu 1900 roku dołączył do nich także dywizyjny pastor z Torunia oraz... katarzynki.

"Tutejszy fabrykant pierników H. Thomas podarował 500 tuzinów katarzynek żołnierzom rannym w Chinach". - poinformowała "Gazeta Toruńska".

Fabryka H. Thomasa znajdowała się przy Rynku Nowomiejskim 4. W jaki sposób pierniki trafiły do Chin? Zapewne, razem z wojskiem - morzem, ale jakim szlakiem? Najbardziej oczywista wydaje się droga, jaką pokonywały wtedy tysiące polskich uchodźców zmierzających do Ameryki, czyli w stronę portów w Hamburgu i Bremie. Tak też było, w końcu cesarz Wilhelm swoją słynną i straszną mowę huńską, w której zachęcał żołnierzy, aby nie brali jeńców, wygłosił w Bremerhaven. Siły interwencyjne zmierzały jednak na wschód także inną drogą, pod koniec sierpnia "Gazeta Toruńska" doniosła, że we Włoszech o mało nie wykoleił się pociąg wiozący zmierzających do Chin żołnierzy cesarskich. Najwyraźniej na pokłady statków wsiadali oni dopiero w Italii. W sumie trudno się dziwić, podróż koleją jest jednak bardziej komfortowa.

U nas w regionie ten komfort podnosił się znacząco. Linia kolejowa z Kowalewa przez Golub do Brodnicy, była już w zasadzie gotowa. Mimo problemów z odcinkiem torów między Golubiem i Brodnicą, gdzie trzeba było zbudować groblę na bagnach i później ją poprawiać, ponieważ jej część się zawaliła, władze kolejowe zapowiadały, że 1 października linia zostanie otwarta. Przypomnijmy, że rozkład jazdy dla niej był już gotowy. Poza tym pełną parą przygotowywano budowę kolei z Chełmży do Mełna.
"Kolej dojazdowa chełmżyńsko-mełneńska wybudowaną zostanie w ciągu roku przyszłego i prawdopodobnie w lipcu oddaną do użytku publicznego - czytany w "Gazecie Toruńskiej" z 8 sierpnia 1900 roku. - Dworzec nowej kolei w Chełmży stanie tuż obok dworca głównego; tor nowej kolei pójdzie równolegle do toru kolei państwowej, aż do szosy chełmżyńsko-chełmińskiej, gdzie urządzony będzie przystanek kolejowy. Stąd pójdzie kolej na Nowe Skąpe, Dziemiany, Grzegórz, Bessdau, Świętosław, Orłowo, Płużnicę, Wieldządz, Mgowo, Dębiniec, Radzyń do Mlewa".

Terminu prawie udało się dotrzymać, linia została otwarta jesienią 1901 roku. Pociągi kursowały po niej przez 80 lat, sam szlak istniał jeszcze dekadę dłużej.

120 lat temu ruszyła także budowa linii z Chełmna do Unisławia. Zakończyła się dwa lata później, w 1900 roku do Chełmna można było jednak dotrzeć koleją via Kornatowo. W połowie sierpnia warto było to uczynić na przykład po to, aby wziąć udział w targu miodowym.

"Targ miodowy odbył się tutaj ku zadowoleniu pszczelarzy - pisała "Gazeta". - Sprzedawano miód w szklanych słoikach od pół do pięciu funtów wagi. Za funt płacono po marce. Po skończonym targu odbyło się zebranie pszczelarzy. Zebranie uchwaliło wnieść do wydziału powiatowego petycyę, aby drogi obsadzono lipami, lub innymi drzewami kwitnącemi, z których pszczoły zbierają miód".

Mądrzy ludzie. Szkoda, że potomkowie nie poszli w ich ślady i kilka miesięcy temu wyrżnęli w pień piękną lipową aleję w Pluskowęsach, co ją jeszcze właściciel majątku w Pluskowęsach polecił posadzić. Swoją drogą, w sierpniu 1900 roku Antoni Kalkstein miał na głowie nie tylko żniwa, ale również rozprawę sądową. Został pozwany za to, że na wozach kazał napisać "Pluskowęsy", gdy tymczasem miejscowość od jakiegoś czasu oficjalnie nazywała się przecież Pluskowenz! Sprawę w sądzie Kalkstein wygrał. Na temat żniw informacji nie mamy, jednak jeśli gdzieś na jego ziemiach rosły ogórki, to na pewno zbiory były udane. Rok 1900 był wybitnie ogórkowy.

Podczas jednego z poprzednich wypadów do Torunia sprzed 120 lat pisaliśmy o tym, jaką atrakcją turystyczną była wtedy granica między zaborami. Pod koniec sierpnia 1900 roku uczestnicy jednej z wycieczek nad kordon zafundowali sobie dodatkowe "atrakcje".
"Dwaj panowie i dwie pani przeszli przez pomyłkę granicę rosyjską - informowała "Gazeta Toruńska". - Strażnik dał do nich ognia, nie trafiając na szczęście nikogo. Wszystkie osoby uwięziono i zatrzymano na noc w aresztach".
Wicekonsul rosyjski w Toruniu zapewne nie tracił na ten incydent czasu. Zajmował się czymś innym, toruńska policja zatrzymała pewnego jegomościa, który w restauracjach wydawał ogromne sumy. Jak się okazało, był to zbieg z Kongresówki, który spod berła cara uciekł razem z dwoma tysiącami zrabowanych rubli, czyli czterema tysiącami marek.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie