Toruńskie sceny balkonowe, czyli od ciekawego zdjęcia do głośnej awantury politycznej z 1930 roku [Retro]

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Toruń, 1929 rok. Parter i pierwsze piętro kamienicy przy ul. Wodnej 20. Jegomość na balkonie po lewej stronie to zapewne właściciel kamienicy, inżynier Jan Kołek - radny miejski, przewodniczący stowarzyszenia właścicieli nieruchomości i w ogóle postać bardzo liczące się w mieście. Z archiwum Szymona Spandowskiego
Kiedyś pisaliśmy o awanturze, która wybuchła w Toruniu w 1930 roku w związku z planowanymi inwestycjami drogowymi. Po kilku latach, całkiem niespodziewanie, udało się zdobyć zdjęcie jej głównego bohatera.

Zobacz wideo: Nowe przepisy prawa ruchu drogowego. To się zmieni!

Obiektyw aparatu działa jak magnes. Bardzo lubię zdjęcia z końca XIX czy początków XX wieku, na których widać, że ludzie zatrzymali się na ulicy, bo - sensacja - pojawił się na niej fotograf! Swoją drogą, takie zdjęcia powstają również teraz. Zmieniła się technika, jednak reakcje pozostają takie same - proszę spojrzeć na fotografie z Google Street View. Co prawda twarze są na nich zamazane, ale pomimo tego dość wyraźnie widać te zdumienie i zaintrygowanie.

Warto przeczytać

Z takich archiwalnych fotografii pozowanych najbardziej lubię zdjęcia domów z ich mieszkańcami. Najwyraźniej wizyty fotografów musiały być umawiane. Kiedy przeszedł czas i fotograf, ludzie wychodzili na balkony, zajmowali miejsca w oknach, czasami stawali przed domem. Patrzyli w obiektyw, a ruch migawki utrwalał ich wizerunki na lata. Nie są to anonimowi ludzie uwiecznieni gdzieś na ulicy, ale postacie związane jakoś z tym konkretnym miejscem. Niestety, na ogół również anonimowe, bo chociaż listy lokatorów są dostępne, to jednak przypisanie nazwiska do twarzy udaje się bardzo rzadko.

Toruń 1929 roku. Co to za piękna kamienica?

Jedno z takich zdjęć pojawiło się niedawno na Allegro. Jak wynika z podpisu, fotografia została wykonana w Toruniu w 1929 roku. Szkoda tylko, że osoba, która ją podpisała, nie dopisała adresu, bo takiej ładnej kamienicy to my w Toruniu nie mamy. Gdzie ona stała? Czy jest to jedna z ofiar przeprowadzonej pod koniec lat 70. demolki, to jest przebudowy ul. Kościuszki, albo jedna z kamienic wyburzonych na Bydgoskim Przedmieściu? A może stoi do dziś, tylko została bardzo przebudowana?

Zdecydowany na zakup siedziałem w domu i tak sobie dumałem w zdjęcie wpatrzony. Przesłałem je nawet koledze, który toruńskim kamienicom poświęcił sporo uwagi i czasu. On również nie mógł skojarzyć. Następnie pokazałem zdjęcie żonie.

- Żartujesz, czy naprawdę jej nie poznajesz? - zapytała Ania, a widząc wymalowane na mym licu szczere zdumienie odpowiedziała - Przecież ta kamienica stoi po drugiej stronie ulicy.

Dawny Toruń w kolorze. Dzięki kolorowanym zdjęciom udało się...

No tak, rzeczywiście. Najciemniej na ogół bywa pod latarnią. Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że tych latarni przy ulicy PCK świeci się niewiele, a kamienica nr 20 rzeczywiście bardzo się od 1929 roku zmieniła.

Dlaczego interweniowała policja?

Ostatecznie zdjęcie dostałem od żony w prezencie. Na facebookowej grupie osiedlowej wywołało ono spore poruszenie, od sąsiada, który w tej kamienicy mieszkał dowiedziałem się, że wszystkie ozdoby budynek stracił podczas renowacji na początku lat 70. Dobrze, że przynajmniej balkony się ostały... Zdjęcie do nas dotarło, po zeskanowaniu mogłem się wreszcie przyjrzeć ludziom, którzy 92 lata temu na tych balkonach stali. Szkoda, że zdjęcie pojawiło się dopiero teraz, bo jedna z tych osób była bohaterką wspominanej już w tym miejscu afery. Toruńska prasa pisała o niej w maju 1930 roku, czyli jakiś rok po sesji fotograficznej przy ul. PCK, która była wtedy ulicą Wodną.

Warto przeczytać

„Wciąż trwający bez widoków na załagodzenie kryzys bezrobocia w mieście naszem zaczyna przybierać formy ostre - pisało „Słowo Pomorskie” 23 maja 1930 roku. - Liczne rzesze pozbawionych zarobku i chleba niemal codziennie gromadzą się to przed ratuszem, to przed województwem, lub starostwem grodzkiem, domagając się pracy. Domagania te stają się coraz energiczniejsze, jak to miało miejsce w środę, 21 bm.
Dnia tego przed południem zaczęły gromadzić się przed ratuszem tłumy bezrobotnych. Skonsygnowana w dziedzińcu ratusza policja nie miała powodu wkraczać, aż gdy zgromadzeni wysłali do prezydenta miasta i p. prezydent jej nie przyjął, zaczęło się przed ratuszem kotłować. Około godziny 13 tłum przypuścił atak na zamkniętą bramę ratusza usiłując ją wywalić. Energiczna, i trzeba przyznać taktowna postawa policji sprawiła, że tłum poniechał agresywnych w stosunku do ratuszowej bramy zamiarów i w spokoju rozszedł się. Na uspokojenie tłumu wpłynęło przemówienie spod pomnika Kopernika posła Malinowskiego, który dnia tego był wraz z delegacją przyjęty przez wojewódzkiego naczelnika do spraw społecznych p. Kruszelnickiego i otrzymał zapewnienie, że rząd wyasygnował do dyspozycji magistratu 30.000 złotych na uruchomienie robót, przy których pewna ilość bezrobotnych będzie mogła być zatrudnioną”.

Toruń w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Zobacz! [ar...

Ile miała kosztować przebudowa Wodnej?

Tego samego dnia spotkali się także przedstawiciele magistratu. Postanowili anulować uchwałę Rady Miasta o budowie ulicy Wodnej i zarezerwowaną na ten cel kwotę 30.000 złotych przeznaczyć na modernizację ulicy Grudziądzkiej. Poza tym inwestycja miała także zostać wsparta zasiłkiem rządowym.

„Prace rozpoczną się już w poniedziałek, 26 bm - czytamy dalej w „Słowie”. - Znajdzie przy nich zatrudnienie 600 bezrobotnych po cztery godziny dziennie. Pierwszeństwo będą mieli niepobierający żadnych zasiłków z pańsw. fund. bezrobocia, tudzież mający najliczniejszą rodzinę. Dodać należy, że w Toruniu bezrobotnych nieotrzymujących w tej chwili żadnych zasiłków jest w obecnej chwili 1491”.

Miasto miało wtedy niemal 56 tysięcy mieszkańców. Zgodnie z prognozami, z tytułu podatków i innych opłat, do kas miejskich miało wpływać 300 tysięcy złotych miesięcznie. Ale sytuacja finansowa mieszkańców była na tyle trudna, że wpływy sięgały tylko 80 tysięcy złotych.

Toruń na starej fotografii. Zobacz unikalne zdjęcia z Narodo...

Kto ciosał kołki na głowie inżyniera Kołka?

Pisząc o pieniądzach, które zostały przerzucone z ul. Wodnej na Grudziądzką, „Słowo Pomorskie” nie wspomniało o tym, że w ten sposób została rozwiązana pewna komentowana w mieście sprawa. Być może eksponowanie jej nie było wygodne z powodów politycznych, ponieważ sporo i z oburzeniem pisała o tym konkurencja „Słowa Pomorskiego”, czyli „Głos Robotnika”. W marcu 1930 roku, na łamach organu Narodowej Partii Robotniczej pojawił się list jakiegoś anonimowego przyjezdnego, który przybywając do Torunia z Wąbrzeźna, zaraz za tabliczką z nazwą miasta trafiał na drogę przypominającą Karpaty - pełną gór i dolin. Bez chodników i elektryczności, chociaż stoją przy niej słupy.

Po tej garści uwag nadesłanych, pojawia się tekst redakcyjny. Dowiadujemy się z niego, że ważna ulica Grudziądzka wygląda tak fatalnie, gdy tymczasem w leżącą uboczu ulicę Wodną miasto pompuje potężne sumy, zakładając tam kanalizację i bruk. Zdaniem „Głosu Robotnika” ta uprzywilejowana pozycja Wodnej polega tylko i wyłącznie na tym, że przy tej ulicy mieszka referent budżetu, inżynier Jan Kołek. „Głos” grzmi, że w projekcie budżetu na wybrukowanie Grudziądzkiej zapisano 86 tysięcy złotych, jednak komisja budżetowa zmniejszyła tę sumę do kilku tysięcy, jednocześnie uchwalając 36 tysięcy na wybrukowanie ul. Wodnej. Poprawki zostały przyjęte przez Radę Miasta 26 lutego 1930 roku, jednak radni NPR i PPS wyszli z sali.

Polecamy

Niecały miesiąc po tym głosowaniu organ prasowy NPR-u wyraził przekonanie, że budżet w tej formie nie zostanie zatwierdzony przez władzę zwierzchnią.

„Nie zważając na to, owa wielmożna jednostka zbiera podpisy i robi interpelacje aż do Warszawy, która na pewno nie zna ulicy Wodnej” - czytamy w „Głosie”.

Wielmożna jednostka, czyli inżynier Jan Kołek był właścicielem kamienicy oraz jej mieszkańcem. Zapewne to właśnie jego widzimy po lewej stronie na balkonie pierwszego piętra. Co ciekawe, w "Księdze adresowej Torunia" z 1932 roku, jednym ze skarbów Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, ktoś przy jego nazwisku dopisał piórem: "Przeprowadzka do Krakowa".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie