Traktują mnie tam, jak swojaka

Maciej Hering
Kontynuujemy nasz cykl artykułów prezentujących sylwetki grudziądzkich dzielnicowych. Dziś st. asp. Piotr Ossowski.

Kontynuujemy nasz cykl artykułów prezentujących sylwetki grudziądzkich dzielnicowych. Dziś st. asp. Piotr Ossowski.

Obsługuje on rejony 24 i 25 znajdujące się na terenie gminy Rogóźno.

- Pracę w policji zaczynałem w oddziałach prewencji w Toruniu - mówi st. asp. Piotr Ossowski. - Potem udałem się na szkołę podoficerską do Wrocławia, a po powrocie rozpocząłem służbę w grudziądzkiej komendzie. Przez pierwsze miesiące pracy zapoznawałem się z funkcjonowaniem sekcji ruchu drogowego, wydziału dochodzeniowego, by w końcu objąć funkcję dzielnicowego. Od października 1990 roku aż do dziś obsługuję 24 i 25 rejon dzielnicowy, to jest teren gminy Rogóźno.

Zdaniem asp. Ossowskiego długi staż pracy w jednym miejscu sprzyja lepszemu zaznajomieniu się z problemami mieszkańców. Dzięki temu jako dzielnicowy zna wszystkich i wszyscy znają jego.

- Ludzie traktują mnie jak swojaka - przekonuje Ossowski. - Zresztą i tak mój rejon należy do wyjątkowo spokojnych. Najczęstszymi powodami policyjnych interwencji są tutaj drobne kradzieże, ostatnio głównie przewodów elektrycznych ze szklarni foliowych, a także sporadyczne przypadki przemocy w rodzinie.

<!** reklama>W tym drugim przypadku największym problemem, zdaniem funkcjonariusza, jest przekonanie poszkodowanych, że nie mogą się takim zdarzeniom przeciwstawiać.

- Ludzie na wsi są zamknięci w sobie i trudno do nich trafić, nawet przy użyciu oczywistych argumentów - informuje asp. Ossowski. - Nieraz zdarzało się, że kobiety pokrzywdzone w wyniku rodzinnych kłótni, bały się złożyć zeznania z obawy przed sąsiedzkimi plotkami. W innych przypadkach musiałem godzić zwaśnionych sąsiadów, którzy pokłócili się „o miedzę” podobnie jak w filmie „Sami swoi”.

Jednym z największych problemów, z którymi borykają się funkcjonariusze z rejonu Rogóźna są braki sprzętowe.

- Nasza praca polega w dużej mierze na poruszaniu się samochodem, gdyż trudno byłoby dotrzeć w każde miejsce rejonu na piechotę - informuje dzielnicowy. - Nasz radiowóz to stary polonez, który większość czasu spędza w warsztacie z powodu nadmiernego wyeksploatowania. Brakuje również tak podstawowych przedmiotów jak krótkofalówki.

Mimo licznych niedogodności wiążących się ze służbą dzielnicowego, aspirant Piotr Ossowski nie ma zamiaru zmieniać miejsca pracy.

- Po tylu latach służby nie wyobrażam sobie pracy w innym miejscu - mówi funkcjonariusz. - Znam swój rejon jak własną kieszeń, dzięki czemu praca w charakterze dzielnicowego daje mi wiele satysfakcji.

Prywatnie st. asp. Ossowski jest miłośnikiem wędkarstwa. Jego pasję podzielają także pozostali członkowie rodziny, to jest syn i córka.

- Wędkarstwo to dla mnie najlepszy sposób na zrelaksowanie się po służbie - przekonuje Ossowski. - Cieszę się, że udało mi się zachęcić do niego również moje dzieci. Wspólne wypady nad jezioro to najlepsze lekarstwo na policyjny stres.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie