Trochę sztuki w filiżance

Redakcja
Kto z sentymentem nie wspomina minionych osiągnięć polskiego wzornictwa? Skuter „Osa”, samochód „Syrena Sport”, gramofon „Bambino”, meble segmentowe. To były nasze hity!

Kto z sentymentem nie wspomina minionych osiągnięć polskiego wzornictwa? Skuter „Osa”, samochód „Syrena Sport”, gramofon „Bambino”, meble segmentowe. To były nasze hity!

<!** Image 2 align=none alt="Image 167376" sub="Biurko „Tess” z kolekcji nagrodzonej „Diamentem Meblarstwa 2007” / Fot. Instytut Wzornictwa Przemysłowego">A co dziś kusi oko? Współczesny konsument idzie szukać sztuki użytkowej do IKEI i do „Almi Decor”, prywatnych galerii, a może i do „Yska”, na pchli targ albo...do sklepów z asortymentem po 4 złote. I tych dwóch ostatnich wyborów nie należy absolutnie się wstydzić, pod warunkiem, że w czasie polowania oddzieli się ziarna od plew, czyli perełki od tandety. Pomocne w tym oddzielaniu może być wcześniejsze zapoznanie się z zasobami tego typu sklepów. Oto adres za „cztery złote”: www.hit-kk.pl.

Niezły wzór dla każdego

<!** reklama>Dlaczego w ogóle wspominamy o tanich sklepach, które rzadko kojarzą się ze sztuką? Bo specjaliści z Instytutu Wzornictwa Przemysłowego w Warszawie zorganizowali wystawę poświęcona współczesnemu wzornictwu przewrotnie zatytułowaną „Wszystko za jeden euro”. Chcieli tym samym udowodnić, że piękno nie musi być drogie, że wśród przedmiotów produkowanych masowo znaleźć można coś interesującego. Zaczęło się od tego, że prezes IWP Beata Bochińska stojąc na czerwonym świetle w drodze do pracy zwróciła uwagę na reklamę sklepu „Wszystko za cztery złote”. Z zawodowej ciekawości weszła później do środka. Wyszła zaś z przekonaniem, że przynajmniej cztery oferowane przez ów sklep przedmioty widziałaby u siebie w domu. Oznacza to tylko jedno: dobra jakość jest dostępna dla każdego.

<!** Image 3 align=none alt="Image 167376" sub="Meble z lat 70. toruńskiej spółdzielni „Rzut” / Fot. Alicja Piotrowska/archiwum">Stop partaczom

Zanim odbiorcy sztuki użytkowej dojrzeli do takiej rzeczywistości, minąć musiało wiele lat. Jedno się nie zmieniło. Cenimy rękodzieło, które z trudem, ale przetrwało konkurencję z linią technologiczną fabryki.

W starożytnej Grecji i Rzymie wolni obywatele nie zajmowali się pracą fizyczną. Rzemieślnikami byli specjalistycznie wykształceni niewolnicy. W średniowiecznej Europie rzemieślnicy zrzeszali się w cechach, które pilnowały wysokiej jakości produkcji, kontrolowały ceny. Broniły również przed partaczami, czyli twórcami nienależącymi do cechu. Tacy psuli rynek, bo oferowali wyrobu tańsze i często gorsze. W Toruniu rozkwit rzemiosła przypada na koniec XV wieku. Na terenie Starego Miasta Torunia działało wówczas aż 41 cechów, z których największe skupiały po kilkudziesięciu rzemieślników, m.in. grzebieniarzy, krawców, pantoflarzy, płócienników, torebkarzy, zamszowników, złotników, czyli ówczesnych stylistów i projektantów. Ale zanim rzemieślnik zyskał tytuł mistrza, musiał odbyć wędrówkę po Europie. Poznawał wówczas metody pracy za granicą i najnowsze mody. Do domu wracał z torbą pełną wzorników - rycin dekoracji i kształtów, z których korzystał czasem i do końca życia.

<!** Image 4 align=right alt="Image 167376" sub="Sukienka sprzed pół wieku / Fot. Adam Zakrzewski">Od XVI wieku produkcji rzemieślniczej zaczęły zagrażać manufaktury. Pracowały szybciej i taniej. Produkty rąk rzemieślników stały się w związku z tym relatywnie droższe, a fabryki wypuszczały coraz tańsze wyroby... Rzemiosło zaczęło upadać. Dziś niełatwo znaleźć twórcę, który dorównałby poprzednikowi sprzed stuleci.

Modny kubek

Na początku XX wieku w pewnym sensie jako kontra dla wszechobecnej tandety zaczęło rozwijać się wzornictwo przemysłowe. Była to reakcja na zalew rynku szpetnymi przedmiotami z taśmy, które nieudolnie naśladowały rzemiosło artystyczne. Zamiast tradycyjnie kopiować, trzeba było - w myśl założeń wzornictwa przemysłowego - zaprojektować nowe formy przedmiotów, piękne, funkcjonalne i dostosowane do możliwości technicznych przemysłu.

Obecnie kształt i kolorystykę wszystkich produktów, na przykład zwykłego kubka i szczoteczki do zębów, opracowują projektanci. Na kształt przedmiotów ma wpływ moda, dlatego szybko się starzeją i, bywa, po niedługim użyciu trafiają na śmietnik. Martwią się tym kolekcjonerzy, którzy często nie mogą znaleźć przedmiotów niegdyś masowo produkowanych.

Inne niż wszystkie

Pan Jarosław spod Inowrocławia słynie w rodzinie z niewyrzucania prawie niczego. Rencista ma szopę pełną mebli, radioodbiorników, telewizorów, luster i obrazów.

- Kolekcjonerem bym siebie nie nazwał. Żal mi po prostu było rozstać się z ładnym przedmiotem, o niepowtarzalnej linii. Gdzie ja bym znalazł takie radio? - wskazuje na ogromne pudło obszyte jasną tkaniną.

- Oczywiście, że działa - zapewnia zbieracz. - Pewnie w jakiejś desie za grube pieniądze mógłbym podobne kupić. Albo taki fotel? Widzieliście tak powyginane drewniane nogi? Po co mam sprowadzać meble z zagranicy, skoro u siebie mam unikaty? No i te stare przedmioty wydają się być wieczne. Tyle lat stoją i nic im nie jest. Weźmie pani tanie krzesło, postawi w takiej szopie i szlag je trafi po pół roku...

Rodzina ma tylko korzyść z pasji pana Jarosława. Syn wziął sobie z szopy kilka przedmiotów z lat 60. Ustawił je w salonie. Córka marzyła o oryginalnym lustrze w starym stylu. I takie ma ze zbiorów taty. Wnuczka zaś czai się na to radio w jasnej oprawie. Przecież nikt inny takiego nie będzie miał...

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie