Trzeci napad na tę samą ajencję bankową

Michał Sitarek
Wczoraj tuż przed południem kolejny raz doszło do napadu na ajencję PKO przy ul. Przyjaznej na bydgoskich Wyżynach. Kasjer próbował zatrzymać bandytę.

Wczoraj tuż przed południem kolejny raz doszło do napadu na ajencję PKO przy ul. Przyjaznej na bydgoskich Wyżynach. Kasjer próbował zatrzymać bandytę.

- Zgłoszenie o napadzie otrzymaliśmy od pracownika punktu o godzinie 11.50 - mówi Maciej Daszkiewicz z zespołu prasowego KWP w Bydgoszczy. - Z jego relacji wynika, że do punktu na Wyżynach wtargnął zamaskowany mężczyzna w kapturze i ciemnych okularach. Miał przedmiot przypominający broń. Po zdecydowanej reakcji pracownika, który odmówił wydania pieniędzy, napastnik został spłoszony. Na miejscu prowadzimy oględziny i przesłuchujemy świadków. Staramy się ująć sprawcę tego napadu.

<!** reklama>

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że kasjer próbował zatrzymać napastnika. Punkt przy Przyjaznej jest najczęściej okradaną ajencją w Bydgoszczy.

Tylko w ostatnich miesiącach doszło tam do trzech napadów. W lutym do placówki wszedł mężczyzna i zażądał wydania pieniędzy. Twarz miał zasłoniętą kominiarką. Kasjerkę sterroryzował narzędziem przypominającym broń. Po wydaniu pieniędzy szybko uciekł. Do podobnego zdarzenia doszło w październiku ubiegłego roku. Do agencji wszedł mężczyzna w kapturze i zażądał wydania 5 tysięcy złotych. Czaił się przez chwilę przed placówką. Następnie wyciągnął broń i sterroryzował kasjerkę. W środku znajdowała się klientka, która zaczęła krzyczeć. Została uderzona w głowę. Rabuś uciekł wówczas z łupem. Pod placówkę na Wyżynach, oprócz policji, musiało przyjechać też pogotowie, ale kobiecie, na szczęście, nic się nie stało. Część klientów teraz omija ten punkt. - Po napadzie, kiedy pobito jedną z klientek, staram się płacić rachunki w większych placówkach - mówi pani Renata, która mieszka niedaleko. - Poza tym więcej opłat reguluję przez Interent. Żal mi jednak starszych osób, które często muszą korzystać z tego typu placówek. Nikt im przecież nie może zagwarantować bezpieczeństwa. Kiedyś w tego typu placówkach zawsze była ochrona. Teraz pracownikom musi wystarczyć system alarmowy. Niestety, widać, jakie skutki przynoszą te oszczędności.

Funkcjonariusze nie łączą wszystkich napadów ze sobą, ale nie wykluczają, że mogła je przeprowadzić ta sama osoba.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie