Tusk na nas nie popatrzy

Krzysztof Błażejewski
Krzysztof Błażejewski
Dziś jest nie do pomyślenia, by w biurach, urzędach, sądach i szkołach patrzyły na nas ze ścian portrety Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego.

Dziś jest nie do pomyślenia, by
w biurach, urzędach, sądach
i szkołach patrzyły na nas ze ścian portrety Donalda Tuska
i Bronisława Komorowskiego.

<!** Image 2 align=none alt="Image 167591" sub="Portety prominentnych osób były kiedyś normą w miejscach publicznych">

Odeszliśmy w ostatnich latach daleko od wzorców, które kształtowały świadomość poprzednich pokoleń.

Zanim odrodziła się Polska, na ścianach urzędów i innych budynków użyteczności publicznej w naszym kraju wisiały obce godła i portrety cesarzy. Nie tylko w miejscach oficjalnych, ale także np. w sklepach i restauracjach co gorliwszych właścicieli. Ten zwyczaj ustalił się w XIX wieku, wraz z rozwojem absolutyzmu.

<!** reklama>

W czasie odradzania się II Rzeczpospolitej symbole narodowe
w postaci godła i flagi w zupełnie naturalny sposób pojawiły się praktycznie wszędzie. Spotkało się to z szybką reakcją. Już 1 sierpnia 1919 Sejm przyjął ustawę zabraniającą bez specjalnego zezwolenia osobom prywatnym i instytucjom niepaństwowym używania godła polskiego. Za niestosowanie się groziła nawet kara grzywny lub aresztu. W 1927 r.
zmieniono wizerunek orła na godle. Do jego używania zobowiązano „władze, urzędy, zakłady, instytucje i przedsiębiorstwa państwowe i samorządu terytorialnego”.

Piłsudski był pierwszy

Po zamachu majowym w 1926 r. rozkwitł w Polsce kult Józefa Piłsudskiego. To wówczas w najważniejszych urzędach i instytucjach pojawiły się jego portrety. Nikt oficjalnie tego nie nakazywał, niemniej wyłamujący się spod tej reguły łatwo mogli popaść w niełaskę zwierzchników.

Po uchwaleniu konstytucji kwietniowej odgórnie poczęto szerzyć w Polsce także kult prezydenta Ignacego Mościckiego, którego portrety, przedstawiające go w prawie królewskim przepychu - pojawiły się na ścianach budynków publicznych obok zdjęć Piłsudskiego. Tuż przed II wojną światową do tego grona dołączył jako trzeci marszałek Edward Śmigły-Rydz, mający aspiracje sięgnięcia sławy swojego komendanta.

II wojna światowa przyniosła
w naszym regionie generalną wymianę symboli. Niemcy hitlerowskie w jeszcze większym stopniu niż II Rzeczpospolita wykorzystywały symbolikę narodową. W Kujawsko-Pomorskiem, wcielonym do Niemiec wszechobecne były „gapy”, swastyki i portrety Hitlera. W Generalnym Gubernatorstwie natomiast portretów führera, np. w szkołach, nie wieszano.

Po II wojnie orzeł stracił koronę. Sejm określił konieczność eksponowania godła narodowego
w „organach władzy i administracji państwowej, jednostkach wojskowych, sądach, prokuraturach, biurach notarialnych i komorników, szkołach i instytucjach państwowych.” Wszędzie tam, ale także w zakładach pracy, domach kultury, bibliotekach, halach sportowych
i wiejskich świetlicach pojawiły się dodatkowo portrety wielkich rewolucjonistów: Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina. Jako pierwszy Polak dostąpił tego zaszczytu Bolesław Bierut. Z czasem dołączyli do niego premier Osóbka-Morawski i marszałek Rola-Żymierski.

„Trójca Święta”

- Pamiętam, że po śmierci Stalina jego portret nadal wisiał, tylko opasywano go czarną wstążeczką w jednym z narożników – wspomina Andrzej Makowski, mieszkaniec Bydgoszczy. - W szkolnej klasie na głównej ścianie w centralnym miejscu wisiało godło, nad nim krzyż, po bokach portrety Bieruta i Cyrankiewicza, który zastąpił Osóbkę-Morawskiego, a pod godłem dodatkowo jeszcze patrzył na nas marszałek Rokossowski. Mówiliśmy na nich ironicznie „Trójca Święta”. Portrety można było kupować w każdym sklepie papierniczym i księgarni, stały ich tam ogromne ilości. Pojawiały się także w witrynach sklepowych z okazji ważnych świąt państwowych, na 1 Maja i 22 Lipca, obowiązkowo na tle biało-czerwonych, ale i czerwonych „internacjonalistycznych” wstęg i flag.

Jan Jarocki z Torunia odbywał w tym czasie służbę wojskową.

- W wojsku panował kult rosyjskiego generała Rokossowskiego, który został nie tylko marszałkiem Polski, ale nawet ministrem obrony narodowej naszego kraju - mówi. - W koszarach w każdym budynku ustawiano coś w rodzaju „ołtarza”. W jego centrum tkwił duży portret Rokossowskiego. Wokół było pełno kwiatów
i dwie flagi: polska i radziecka. Każdy żołnierz, który przechodził przez korytarz, miał obowiązek zatrzymać się i zasalutować przed portretem.

Portrety Lenina, Stalina i Bieruta zniknęły po październikowym przełomie 1956 roku. To wówczas zaczęto powszechnie wieszać portrety Gomułki, Cyrankiewicza i Ochaba, a później w miejsce tego ostatniego Zawadzkiego i Jabłońskiego. Dotrwały one aż do upadku tej ekipy w grudniu 1970 roku.

Po ogłoszeniu ustąpienia Gomułki obrazki zdjęto. Puste miejsca czekały na nowych „wodzów”. Ale się nie doczekały. Na początku 1971 r. Edward Gierek wyraził życzenie, by jego portretów na ścianach nie wieszać. Podobnie uczynił Wojciech Jaruzelski. Orzeł - na razie wciąż bez korony - już do końca PRL-u pozostał tym samym bez „towarzystwa”.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie