Twarde prawo też dla ludzi

Twarde prawo też dla ludzi

Fot. Marek Wojciekiewicz

Nowości Dziennik Toruński

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Maciej Wojcieszyk przy grobie rodziców pojawia się przynajmniej raz w tygodniu. Za każdym razem z żalem wspomina historię z brzozą

Maciej Wojcieszyk przy grobie rodziców pojawia się przynajmniej raz w tygodniu. Za każdym razem z żalem wspomina historię z brzozą ©Fot. Marek Wojciekiewicz

W Chełmnie, na cmentarzu parafialnym Fary, bez wymaganego zezwolenia wycięto drzewo, które kilkanaście lat temu posadzono także wbrew obowiązującemu regulaminowi.
Maciej Wojcieszyk przy grobie rodziców pojawia się przynajmniej raz w tygodniu. Za każdym razem z żalem wspomina historię z brzozą

Maciej Wojcieszyk przy grobie rodziców pojawia się przynajmniej raz w tygodniu. Za każdym razem z żalem wspomina historię z brzozą ©Fot. Marek Wojciekiewicz

- Cmentarz stanowi strefę ochrony konserwatorskiej, wszelkie samowolne działania kamieniarskie czy budowlane, a także usuwanie i sadzenie drzew i krzewów bez uprzedniego uzyskania właściwego pozwolenia są zabronione - głosi czarno na białym cmentarna tablica informacyjna.
Regulamin obowiązujący w tym miejscu złamany został dwukrotnie. Kilkanaście lat temu, gdy pan Maciej Wojcieszyk przy grobie rodziców posadził małą brzózkę i teraz, gdy pracownik wynajęty tylko do przycinania gałęzi drzew samowolnie wyciął 10-metrowe już drzewo.

Nie ma zgody


- Historia zaczęła się w grudniu ubiegłego roku, gdy wraz z żoną stałem przy grobie moich rodziców, aby przygotować go do świąt - mówi Maciej Wojcieszyk. - Wtedy podszedł do nas młody człowiek z piłą łańcuchową w ręku i zaproponował wycięcie naszej brzozy. Ponieważ drzewo miało tylko 15 centymetrów średnicy, a w miejscu gdzie rosło było jeszcze trochę wolnej przestrzeni, uznałem to za bezcelowe i nie zgodziłem się na wycinkę. Tym bardziej, że posadziłem ją, by spełnić wolę i pragnienie mojej zmarłej mamy.
Prawdopodobnie incydent z pilarzem poszedłby w zapomnienie, gdyby nie to, że dwa miesiące później brzoza została jednak wycięta. Wszystko wskazuje na to, że to samowola mężczyzny wynajętego przez proboszcza zarządzającego tą nekropolią. W tej sprawie toczy się jeszcze postępowanie.
- Rzeczywiście, do takiego zdarzenia doszło, jednak trzeba tu zauważyć, że nie tylko wycinka odbyła się z naruszeniem obowiązującego regulaminu - wyjaśnia ks. Zbigniew Walkowiak, proboszcz parafii zarządzającej tym cmentarzem. - Niestety, przypadków samowolnego sadzenia drzew mamy więcej, dlatego tak rygorystycznie podchodzimy do każdego z nich. Wydaje się, że na posadzenie małego drzewka można przymknąć oko, jednak to tylko pozory. Problem zaczyna się, gdy takie drzewo się rozrośnie i zacznie zagrażać otoczeniu. Wtedy jego usunięcie jest niezwykle kosztowne, bo musi być przeprowadzone przez specjalistyczna ekipę
- tłumaczy ksiądz.

Można rozmawiać


W tym konkretnym przypadku będzie trudno o dobre rozwiązanie. W sprawie samowoli pilarza trwa policyjne dochodzenie. Posadzenie w miejscu wyciętej brzozy nowego drzewka również nie wchodzi w grę.
Pozostaje kompromis, którym mogłaby być zgoda na posadzenie w tym miejscu czegoś innego, co w przyszłości nie rozrośnie się do rozmiarów przysparzających kłopotów administracji nekropoli.
- O takim rozwiązaniu w tym konkretnym przypadku możemy porozmawiać - deklaruje ksiądz Zbigniew Walkowiak.

Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo