Ty(dzień) ojca

Redakcja
Dziś wypada zacząć od gratulacji. Dla trenera piłkarzy Zawiszy Janusza Kubota. - A czego tu gratulować? - zapyta ktoś w miarę przytomny. - Przecież dopiero co dostał tę robotę...

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/zurowski_michal.jpg" >Dziś wypada zacząć od gratulacji. Dla trenera piłkarzy Zawiszy Janusza Kubota.

- A czego tu gratulować? - zapyta ktoś w miarę przytomny. - Przecież dopiero co dostał tę robotę...

No, fakt - samo objęcie posady majstra na budowie drużyny beniaminka I ligi jeszcze powodem do owacji nie jest. Na razie panu Kubotowi należą się gratulacje z powodu syna. Zuch chłopak!

Rzadko zdarza się taka okazja. Nieoczekiwanie to Łukasz Kubot, a nie Radwańska, stał się w tych dniach ambasadorem naszego sportu. W samym centrum tenisowego świata - Wimbledonie - osiągnął szczebel zastrzeżony tylko dla gwiazd. Chciałoby się osobiście przybić mu „piątkę”. Ale się nie da. Tymczasem tu, w naszym regionie, podejmuje akurat pracę (i może zagląda do gazet) jego tata. Więc chociaż tą drogą dwa słowa: dobra robota.

Piszę to już w niedzielę, dzień przed meczem Kubota o ćwierćfinał. Celowo nie czekam z oceną jego występu do spotkania z Feliciano Lopezem. Czytelnicy dziś już ten rezultat znają, ale jak by ono się nie skończyło, Polak i tak zrobił wielki wynik.

<!** reklama>Już na kortach Rolanda Garrosa sygnalizował dużą formę. Trafił tam m.in. na słynnego speca od gry na „mączce” Hiszpana Almagro (10 wygranych turniejów ATP, obecnie nr 10 na świecie) i ograł go - choć przegrywał 0:2 - w pięciu setach. Nie dlatego, że rywal miał słabszy dzień, ale dzięki swojej odważnej, urozmaiconej, konsekwentnej grze. To był tenis z górnej światowej półki.

W Londynie, jako numer 93 listy ATP, musiał najpierw wygrać trzy mecze w kwalifikacjach. W turnieju głównym, w ub. wtorek, trafił na ćwierćfinalistę Wimbledonu sprzed trzech lat - Francuza Clementa. Tym razem to Łukasz prowadził 2:0, dał się dojść na 2:2, ale wygrał 3:2. W środę poprzedzającą Dzień Ojca syn pana Kubota rozbił 3:0 najwyższego (209 cm) tenisistę świata - chorwackiego bombardiera Karlovića. Wreszcie piątkowo-sobotni przerywany deszczem bój z Monfilsem. Francuz - sprawny niczym kot, niedawny ćwierćfinalista z Paryża, 8. na liście ATP - ugrał z Łukaszem tylko jednego seta. Sześć spotkań - sześć zwycięstw. Polak w najlepszej szesnastce Wimbledonu. Nie-sa-mo-wi-te.

Kiedy sprawcy największych sensacji - Australijczyk Tomić (158. na świecie ograł Soderlinga) i nasz Kubot mieszali w turnieju panów, wśród pań strasznie rozrabiały dwie dziewczyny z końca światowej setki - Czeszka Cetkovska (pogromczyni Radwańskiej i Ivanovic) oraz Rosjanka Pervak, zwyciężając m.in. Peer i Petković (nr 22. i 13. na liście WTA). Ksenia Pervak? To brzmi jakoś znajomo&

W ub. roku wygrała w Toruniu turniej ITF Bella Cup. Dziś zaczyna się jego kolejna edycja, a Rosjanka jest w czołowej szesnastce Wimbledonu. Niezła reklama, prawda?

Bella, chciałoby się rzec.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie