Uczniowie z Torunia znów pomaszerowali na Golub i uczcili pamięć bohatera z czasów wojny [Zdjęcia]

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Uczestniczki i uczestnicy rajdu na dziedzińcu I LO przygotowują się do drogi.
Uczestniczki i uczestnicy rajdu na dziedzińcu I LO przygotowują się do drogi. Agnieszka Bielecka
Udostępnij:
W pierwszy dzień lata współpracownicy toruńskiego Muzeum Historyczno-Wojskowego pomaszerowali do Golubia-Dobrzynia, aby odwiedzić grób żołnierza, który w 1944 roku pokonał 400 kilometrów spiesząc na pomoc walczącej Warszawie.

Potężny kasztanowiec, który rośnie na terenie toruńskiego I LO widział wiele. Przy nim bił się z kolegami Marek Żuławski, przyszły wielki malarz i autor słynnego plakatu z początku II wojny światowej "Poland. First to fight". Syn Kazimiery Żuławskiej pisał o tych bójkach w wydanych po latach wspomnieniach, są więc one udokumentowane. Jak dotąd nie dotarliśmy do żadnego świadectwa potwierdzającego, że w cieniu drzewa siadał również Waldemar Szwiec, legendarny cichociemny z Gór Świętokrzyskich. Musiał jednak to robić, bo przecież nie jest możliwym, aby ktoś z uczniów wiekowej toruńskiej szkoły mógł majestatyczne drzewo ominąć.

Tak, to doskonałe miejsce do tego, aby opowiadać starodawne dzieje i bohaterski wskrzeszać czas. Zresztą rytm szkolnego życia przy Zaułku Prosowym często zmieniają dość niecodzienne wydarzenia. A to na dziedzińcu pojawi się ktoś w stroju sprzed niemal stu lat, a to postać w mundurze i karabinem prześlizgnie się między samochodami i zniknie w podziemiach budynku. Nie, to nie są żadne duchy, ale ludzie z krwi i kości, współpracownicy działającego w szkole Muzeum Historyczno-Wojskowego.

Polecamy

W pierwszy dzień lata dziedziniec znów wypełnił się ludźmi i sprzętem. Mundury, plecaki, ładownice, hełmy spod których wyglądają na ogół dziewczęce twarze. Poza tym karabiny, czy też raczej ich wierne atrapy.

- Ważą tyle samo - śmieje się Piotr Olecki, komendant toruńskiego muzeum. - Będzie trzeba je nieść i pilnować, aby swojego sprzętu nie zgubić.

Jak to było wcześniej?

Dokąd rusza to towarzystwo? W daleką wyrusza wycieczkę. Dodajmy jeszcze, że pieszą. Najpierw 20 kilometrów do Chełmonia, a później ze 30 kilometrów lasami do Golubia. Rajd jest już tradycją MH-W. Początkowo wolontariusze ruszali na szlak w kwietniu i do Golubia docierali w strojach wzorowanych na uniformach leśnego wojska z czasów II wojny światowej, aby złożyć życzenia mieszkającemu tam Witoldowi Olbrychowskiemu ps. "Wiktor". Pan Witold zmarł kilka lat temu, młodzi ludzie poszli zatem, aby odwiedzić jego grób.

Kim był "Wiktor"?

"Wiktor" był żołnierzem zgrupowania Adolfa Pilcha ps. "Góra". Cichociemny i jego ludzie wsławili się m.in. długim marszem na pomoc walczącej stolicy. Latem 1944 roku, składający się z ponad 800 żołnierzy oddział pokonał wśród wycofujących się wojsk niemieckich 400 kilometrów z nowogródzkiej ziemi pod Warszawę. Tu "Góra" zmienił pseudonim na "Dolina" i przyłączył się do grupy "Kampinos". Wsławił się brawurowym i zakończonym pełnym sukcesem atakiem na batalion SS RONA w Truskawiu. Brał także udział w nieudanym natarciu na lotnisko bielańskie oraz w zakończonej klęską Polaków bitwą pod Jaktorowem.

Wzruszające zakończenie

Bardzo ciekawa historia, podczas 50-kilometrowego rajdu do Golubia-Dobrzynia było więc o czym opowiadać. Tegoroczna edycja została podzielona na dwa etapy. Pierwszego dnia uczestnicy dotarli do Chełmonia i tam przenocowali pod pałatkami w sadzie proboszcza, który zresztą wcześniej był katechetą w I LO. Drugiego dnia dotarli lasami do Golubia. Zwiedzili zamek i poszli na grób "Wiktora" składając na nim zebrane po drodze polne kwiaty.

- Zakończenie mieliśmy bardzo wzruszające - mówi Piotr Olecki. - Już odchodziliśmy od grobu, gdy jedna z dziewczyn sama z siebie stanęła nad mogiłą i zasalutowała, w ślad za nią zrobili to pozostali.

Był to również marsz kondycyjny, bo żeby w pełnym rynsztunku pokonać kilkadziesiąt kilometrów trzeba przecież mieć kondycję. Młodzi ludzie wytrzymali, gorzej było z butami. Od jednych odpadła podeszwa, ale w terenie człowiek musi sobie radzić z problemami. Podeszwę z resztą buta udało się połączyć przy pomocy plastrów i sznurka.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nowości Gazeta Toruńska
Dodaj ogłoszenie