Uderzenie związkowców w japoński koncern

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Akcje medialne, pikieta pod fabryką, blokada krajowej „jedynki”, a nawet wzywanie do bojkotu produktów Sharpa. Takimi krokami grozi „Solidarność” zarządowi firmy.

Akcje medialne, pikieta pod fabryką, blokada krajowej „jedynki”, a nawet wzywanie do bojkotu produktów Sharpa. Takimi krokami grozi „Solidarność” zarządowi firmy.

<!** Image 2 align=right alt="Image 80051" sub="- W Sharpie nie jesteśmy ludźmi, tylko numerami, jak w obozie koncentracyjnym - mówi Aldona Murawska, zwolniona działaczka / Fot. Jacek Smarz">Powodem są zwolnienia pracowników, głodowe pensje i złe warunki pracy. Umów o pracę nie przedłużono kilkuset pracownikom zakładu w podtoruńskim Ostaszewie, uzasadniając to zmianą modelu biznesowego i złą oceną pracy osób wytypowanych do zwolnienia.

Rozgoryczenie ludzi jest ogromne, bo wielu dotychczas nie spotykało się z żadnymi uwagami krytycznymi.

- Prawda jest taka, że w ich miejsce Sharp zatrudni nowych, tańszych pracowników, skierowanych z urzędów pracy, z którymi znów podpisze umowy na kilka miesięcy - mówi Janusz Szabowski z „Solidarności”.

<!** reklama>Wczoraj, na specjalnie zwołanej konferencji prasowej w zarządzie regionu związku, działacze z fabryki mówili o najciemniejszych stronach koncernu. - W Sharpie nie jesteśmy ludźmi, tylko numerami, jak w obozie koncentracyjnym - tu Aldona Murawska, zwolniona działaczka „Solidarności”, zaprezentowała kawałek materiału z numerem, który każdy musi nosić na kombinezonie. - Ten numer trzeba znać na pamięć (najwyższe sięgają 20 tysięcy) i potrafić wyrecytować o każdej porze dnia i nocy. Inaczej grozi kara.

Mediom zaprezentowano też jeden ze słynnych już „zeszytów do WC”, którego dokumentację fotograficzną jako pierwsze opublikowały „Nowości”. Minutowe raportowanie potrzeby fizjologicznej, cenzurowane przez kierownika, funkcjonuje w Sharpie do dziś. Dyrekcja niczym mantrę powtarza od roku zapewnienie o tym, że pracuje nad szczęśliwszym rozwiązaniem monitorowania ruchu w zakładzie. Niewiele jednak z upokarzających praktyk w zakładzie zostało przez ten czas wyrugowanych. W niewielkim też stopniu zmieniły się relacje między zarządzającymi a pracownikami.

- Dyrekcja zasłania się podpisaną umową ze związkami, mówi o dialogu. Ale to puste słowa. Sharp ignoruje stronę społeczną. Decyzję o redukcji zatrudnienia podjął za plecami związków - mówi Jacek Żurawski, przewodniczący „Solidarności” w regionie toruńsko-włocławskim. - Co zrobimy? Zaprosimy na rozmowę japońskich prezesów koncernu, skontaktujemy się z japońskimi związkami zawodowymi. Sharp musi się liczyć z tym, że jeśli nie zmieni swojej polityki wobec pracowników zakładu w Ostaszewie, silnie ucierpi jego wizerunek medialny. Planujemy pikietę pod fabryką w Ostaszewie, przy samej drodze krajowej numer 1. Nie wykluczamy też jej zablokowania, choć byłaby to ostateczność. Uprzedzamy, że przy pomocy struktur krajowych możemy wezwać do bojkotu produktów Sharpa.

PIP skończyła kolejną kontrolę w fabryce. - Wykryliśmy nieprawidłowości dotyczące czasu pracy i obciążania kobiet ciężarami ponad normę. Ukaraliśmy Sharpa najwyższym z możliwych mandatów, w wysokości 2 tysięcy złotych - mówi Ryszard Jarzyna, szef PIP w Toruniu.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie