Unibax gotowy na czas

Piotr Bednarczyk
Rozmowa ze SŁAWOMIREM KRYJOMEM, menedżerem żużlowców Unibaksu Toruń.

Rozmowa ze SŁAWOMIREM KRYJOMEM, menedżerem żużlowców Unibaksu Toruń.

<!** Image 2 align=none alt="Image 167520" sub="Menedżer Unibaksu Sławomir Kryjom jest spokojny o to, że jego żużlowcy zdążą z przygotowaniami do sezonu / Fot. Jacek Smarz">Jedziecie na zgrupowanie do węgierskiej Gyuli?

Sytuacja jest w tym momencie bardzo dynamiczna. Decyzja o tym, co robimy, zapadnie jutro w godzinach popołudniowych. Obecnie warunki w Gyuli nie są najlepsze. Temperatura w nocy jest bardzo niska i tor jest zmrożony. Zobaczymy, jak się sytuacja rozwinie. W innych ośrodkach - w Goricanie i Krsku warunki są podobne. Zobaczymy, co się wydarzy do jutra. Jeśli się zdecydujemy, to pojedziemy na cztery dni treningowe.

Nie myśleliście o tym, by, jeśli się zdecydujecie jednak na wyjazd na Węgry, przedłużyć tam zgrupowanie, skoro na Motoarenie tak szybko na tor nie wyjedziecie?

<!** reklama>Według optymistycznych prognoz pierwszego treningu na Motoarenie możemy się spodziewać w połowie marca. Cały czas jesteśmy w kontakcie z właścicielem stadionu i wykonawcą rozbudowy dachu. Współpracujemy i robimy wszystko, żeby wyjście na tor było jak najszybciej.

Mieliście wyjechać do Hiszpanii, by pojeździć na crossie. Pomysł upadł?

Zawodnicy wykorzystali ocieplenie, które mieliśmy w Polsce trzy tygodnie temu i jeździli na miejscu. Z wyjazdu do Hiszpanii skorzystał tylko Adrian Miedziński, który tam trenował, w okolicach Barcelony, m. in. z Tomaszem Gollobem.

Kiedyś Wiesław Jaguś twierdził, że jemu wystarczą trzy treningi, by potem móc się ścigać na poważnie. Ale teraz ma Pan trochę młodszy zespół, m. in. braci Pulczyńskich, Michaela Jepsena Jensena. Poza tym zawodnicy muszą się przyzwyczaić do nowych tłumików, a to może potrwać. Kiedy powinniście wyjechać na tor na regularne treningi, by być dobrze przygotowani do sezonu?

Jeśli w połowie miesiąca wyjedziemy na tor, to powinno wystarczyć. W przypadku, gdybyśmy nie mogli jeździć na Motoarenie, skorzystamy z torów w ościennych miastach. To nie jest absolutnie żaden problem. Mogę w tej chwili zapewnić, że żadnemu zawodnikowi jazdy nie powinno zabraknąć przed pierwszym meczem ligowym w Zielonej Górze. Mamy zaplanowane sparingi, występy w turniejach indywidualnych, więc powinno być dobrze.

Sparingi nie są zagrożone?

W tej chwili nie.

Co z przygotowaniami tych zawodników, których nie ma na miejscu, czyli Runego Holty, Chrisa Holdera, Mateja Kusa i Michaela Jepsena Jensena?

Kus jako pierwszy z zawodników toruńskich siedział na motocyklu - w piątek i sobotę jeździł z Martinem Vaculikiem w Goricanie. Podpisał kontrakt w lidze angielskiej, która rusza szybciej, a więc w marcu będzie miał sporo jazdy. Jensen w środę wyjeżdża z reprezentacją Danii na pięciodniowe zgrupowanie do Goricanu. Holta będzie się przygotowywał razem z nami, podobnie jak Sullivan, który mieszka w Toruniu. Holder przez cały styczeń jeździł w Australii, a od ok. 10 marca zacznie trenować na torach angielskich, tak więc z pewnością będzie dobrze przygotowany.

Na pewno zdążył już Pan poznać toruński zespół. Który zawodnik ma największe cechy przywódcze, a kto jest największym wesołkiem?

Zawodnicy różnią się, każdy ma inny charakter. Mentalnymi liderami, nie odkryję tu Ameryki, powinni być Ryan Sullivan i Rune Holta. Oni mają ciągnąć ten zespół do przodu. Mamy fajną mieszankę w drużynie. Reszta chłopaków jest jeszcze młoda, mam tu na myśli Adriana Miedzińskiego, choć on jest już utytułowany, Chrisa Holdera, który już drugi sezon będzie jeździł w Grand Prix oraz pozostałych, choćby nieobliczalnego Michaela Jepsena Jensena czy walecznego Mateja Kusa. Cały czas w odwodzie mamy Karola Ząbika, który podejmie walkę o skład, nikt go nie skreśla. Natomiast największym wesołkiem jest Holder. To typowa cecha dla Australijczyków. Pracowałem z nimi przez wiele lat w Lesznie i wiem, że jest to taka nacja, której przedstawiciele nie stresują się nawet w najbardziej krytycznych momentach. Z pewnością jest to też spory atut dla zespołu. Generalnie najważniejsze jest dla mnie, by moi zawodnicy dobrze punktowali, a to, czy ktoś jest wesołkiem, czy zamyka się w sobie podczas meczu i w ten sposób koncentruje, nie ma większego znaczenia. Każdy ma inne podejście. Wiadomo, jaki stres towarzyszy żużlowi i musimy to uszanować. Najważniejsze, by z tych dziesięciu zawodników, których mamy do dyspozycji, ulepić fajny, zgrany zespół i myślę, że jesteśmy na najlepszej drodze, żeby to zrobić.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie