Urzędnika skarż publicznie

Joanna Pociżnicka
Skargi będą referowane podczas sesji Rady Miasta, a oskarżający będzie mógł osobiście wziąć udział w posiedzeniu. Projekt zmian ma być gotowy do 22 lutego.

Skargi będą referowane podczas sesji Rady Miasta, a oskarżający będzie mógł osobiście wziąć udział w posiedzeniu. Projekt zmian ma być gotowy do 22 lutego.

- Urząd Wojewódzki jakiś czas temu zgłosił swoje zastrzeżenia odnośnie trybu rozpatrywania skarg - mówi Grzegorz Górski, przewodniczący Komisji Statutowej UMT. - Chodzi głównie o to, że wnioski nie są analizowane na forum przez wszystkich radnych, a przez wąskie grono komisji.

Nowe przepisy mają to zmienić.

<!** reklama>- Powstała konieczność reinterpretacji prawa. Zależy nam, by ostateczne stanowisko dotyczące skarg było rozpatrywane przez całą Radę Miasta na przykład podczas sesji. Wtedy wszyscy mogliby wypowiedzieć się na dany temat oraz demokratycznie zagłosować, czy skarga ma zostać uznana, czy też nie - mówi Grzegorz Górski.

Nowe rozwiązanie ma wpłynąć na zwiększenie liczby uznawanych wniosków, która dzisiaj stanowi zaledwie kilka procent wszystkich zgłaszanych zażaleń.

Krystyna Dowgiałło, przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Urzędu Miasta Torunia, która na co dzień zajmuje się rozpatrywaniem skarg, jest zdecydowanie przeciwna zmianom. - Już teraz niewiele osób ma odwagę wyrazić swoje wątpliwości dotyczące funkcjonowania urzędu czy pracy niektórych wydziałów. Rocznie otrzymujemy zaledwie kilkadziesiąt takich pism. Kto ośmieli się przyjść na sesję i publicznie skarżyć urzędników? Sam sposób rozpatrywania czyichś problemów na forum również budzi mój niepokój - dodaje.

Czy nowe rozwiązanie się sprawdzi? Tego nie wiadomo. Dane Urzędu Miasta mówią jednak same za siebie. W 2010 r. w Centralnym Rejestrze Skarg UMT zarejestrowano zaledwie 76 skarg, a tylko 18 z nich uznano za zasadne.

Jak przebiega droga skargi? Zażalenia wpływają najpierw do Komisji Rewizyjnej. Stamtąd wędrują do prezydenta, który wzywa dyrektora skarżonego wydziału do wyjaśnień.

Nie zawsze jednak szefowie przyznają się do zarzucanych im nieprawidłowości. - Często musimy zwoływać dodatkowe posiedzenia, na których dopytujemy o szczegóły - dodaje Krystyna Dowgiałło. - Tak to już jest, że każdy chce pokazać swoją pracę od najlepszej strony, więc czasem pomija się detale świadczące o uchybieniach. Wszystko to musimy wyjaśnić.

Za błędy w pracy nikt jednak urzędnikowi głowy nie urwie. Co najwyżej - upomni. - W rękach dyrektora oraz prezydenta leży wyciągnięcie konsekwencji. Zwykle jest to jednak rozmowa dyscyplinująca, rzadko kiedy nagana - dodaje Krystyna Dowgiałło.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie