UWAGA! TVN 16.02 Zabawa hallowenowa "Ciemnia" zakończyła się w szpitalu. Organizatorzy używali pił i paralizatorów

UWAGA! TVN/x-news

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Organizatorzy zabawy „Ciemnia” mieli dostarczyć swoim klientom mocnych wrażeń. Zabrali uczestników do zrujnowanej fabryki, włączyli piły motorowe, mieli paralizatory. Zabawa zakończyła się w szpitalu.

Zabawę o nazwie „Ciemnia”, można było kupić w internecie. Każdy uczestnik musiał wpłacić 60 złotych oraz podpisać oświadczenie, w którym zgadza się na warunki organizatora. Po dokonaniu formalności, klientów zawieziono samochodami w nieznane im miejsce.

- Umówiliśmy się na ulicy, wsiedliśmy do auta, zamaskowani kierowcy założyli nam worki na głowę i skrępowali ręce. Trochę nas to przeraziło, trochę rozśmieszyło. Ale stwierdziliśmy, że to zabawa – mówi Marta Jaworska.

Paralizatory i piły mechaniczne
Skrępowani linami uczestnicy zabawy, w kompletnej ciemności, zostali wprowadzeni do zrujnowanej hali pofabrycznej. Nikt nie był świadomy, gdzie się znajduje. Zadanie polegało na tym, aby wydostać się z budynku, bez jakiejkolwiek pomocy.

CZYTAJ TAKŻE: UWAGA! TVN 17.02 Warszawa: Tajemnica tragedii na Pradze-Północ. 75-letnia kobieta oblana kwasem przypadkową ofiarą? Zatrzymano trzy osoby

- Każde z nas było zamknięte w komórkach, na górze były haki. Sznur, którym mieliśmy związane ręce, był przywiązany do tych haków. Musieliśmy się uwolnić. Sznur był w smole lub smarze. W komórkach było kompletnie ciemno. Ci „oprawcy”, co jakiś czas się pojawiali w tych przestrzeniach. Jeden chciał naprowadzić nas na latarkę, która leżała na ziemi, ale nie miała baterii. A reszta biegała z piłami mechanicznymi. Były jeszcze paralizatory. Przez to, że było wilgotno na ziemi były kałuże. Pomyliłem z dziurą i do niej wpadłem, miałem obdartą nogę, na kostce miałem jakby rozcięte gwoździem – mówi jeden z uczestników zabawy.

- Po zejściu ze schodów kazał mi uklęknąć i popchnął mnie. Później poczułam ból, okazało się, że leżę na jakimś materacu. Ktoś po mnie zszedł, mówiłam, że ma mnie nie ruszać, bo mnie boli. Ale poprowadził mnie dalej – opowiada Marta Jaworska.

Mimo, że uczestnicy zabawy byli asekurowani przez organizatorów, doznali poważnych urazów. Marta, podczas zrzucania jej ze schodów, niefortunnie upadła na lewą stronę ciała. Jej przyjaciel spadając w dół, stukł mięsień uda.

CZYTAJ TAKŻE: Escape room okazał się śmiertelną pułapką. Koszalin opłakuje nastolatki. Kim były ofiary tragedii? [UWAGA! TVN]

Organizatorzy nie przejęli się urazami uczestników zabawy. Nikt nie wezwał pogotowia, nikt nie pomógł opatrzeć ran. Jeszcze tego samego wieczoru, Marta trafiła do szpitala, gdzie przeszła dwie skomplikowane operacje z powodu złamanego obojczyka.

- Dla mnie to jest oczywiste, że jak się komuś zakrywa oczy i wiąże się ręce to człowiek jest praktycznie bezwładny. Mogłam upaść na głowę i mogło być jeszcze gorzej – mówi Marta Jaworska.

„Pozostawieni sami sobie”
Zabawa miała dostarczyć silnych wrażeń, dlatego w podpisanym wcześniej oświadczeniu, uczestnicy zadeklarowali, że nie mają kłopotów zdrowotnych. Zabawa była dobrowolna i w każdym momencie mogła być przerwana na życzenie uczestnika. Organizator nie brał odpowiedzialności za żadne, powstałe podczas wydarzenia urazy.

CZYTAJ TAKŻE: Brutalne pobicie młodego mężczyzny w pow. włodawskim. Koledzy bili go, kopali, kazali siadać na kluczu. Ich ofiara targnęła się na życie

- Organizatorzy to byli raczej młodzi ludzie. Nie wiem, czy ktokolwiek z nich był powyżej 30-stki. Nie spodziewaliśmy się tego, że cała organizacja tego wydarzenia będzie polegała na tym, że nas ktoś wprowadzi do jakiegoś opuszczonego magazynu. Zostaliśmy jakby pozostawieni sami sobie – mówi jeden z uczestników zabawy.

Po wypadku, kontakt telefoniczny i mailowy z organizatorami urwał się. Ale już w trakcie wypadku, firma od kilku miesięcy miała zawieszoną działalność. Jej właścicielka jest nieuchwytna.

- Jak opowiadałam znajomym, co tam się wydarzyło, to mówili, że ktoś tam też był i miał pociętą rękę, złamaną nogę. Pomyślałam, że tak tego nie zostawię choćby, dlatego, żeby przeciwdziałać temu, że ktoś w ogóle taką aktywność prowadzi. Poszłam do prokuratury. Po przesłuchaniu mnie na komisariacie umorzono sprawę – mówi Jaworska.

Ostatecznie prokuratura wznowiła śledztwo. Jak ustalono, właścicielka firmy przebywa obecnie w Japonii. Mimo uchylania się organizatorów od odpowiedzialności, będą badane okoliczności wypadku oraz stan bezpieczeństwa budynku, do którego zabierano klientów.

Pogrzeb nastolatek w Koszalinie. Ostatnia droga Amelii, Karo...

Materiał oryginalny: UWAGA! TVN 16.02 Zabawa hallowenowa "Ciemnia" zakończyła się w szpitalu. Organizatorzy używali pił i paralizatorów - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3