VIP W PODRÓŻY - W Sydney czuć zapach słońca i zadowolenia

Jan Oleksy
W Sydney mieszkałem w przeszklonym apartamentowcu z basenem na dachu i widokiem na metropolię. To specyficzne miasto, w którym samochody nie trąbią, a ludzie się nie spieszą - o swojej artystycznej eskapadzie do Australii opowiada Adam Siałkowski*, artysta malarz, projektant i właściciel stajni Cassino S.

Wystawiałem swoje prace w różnych miejscach, ale zawsze w Europie. Tak daleko jeszcze nigdy nie byłem ze swoim malarstwem - przyznaje Adam Siałkowski, pochodzący z Torunia artysta malarz, projektant i właściciel stadniny koni Cassino S. Jego wyjazd na antypody był owocem kilkuletniej współpracy z galerią, która zajmuje się współczesną sztuką użytkową. Swego czasu wysyłał do niej zaprojektowane przez siebie przedmioty użytkowe, m.in. lampy oraz wzory na tkaninie, ale jego obrazów nie mieli okazji obejrzeć.

- Spory udział w promocji obrazów miał mój syn Olaf, który od 15 lat mieszka w Australii i zawodowo zajmuje się designem - wspomina pan Adam. To właśnie on przedstawiał prace malarskie ojca w australijskich galeriach, które żywo zainteresowały się tą twórczością. Jedną z nich była galeria Workshopped Sydney, w której 12 stycznia otwarto wystawę naszego rodaka. W międzyczasie pojawiły się już oferty z innych galerii, więc wiadomo już, że obrazy wędrować będą po Australii.

KLIMATYCZNIE

- Zabrałem z Polski 14 prac, a cztery stworzyłem na miejscu. Wspólnie z synem wystawiliśmy też kilka przedmiotów designerskich, m.in. wieszaki przez niego zaprojektowane, a przeze mnie ozdobione. Świetnie uzupełniały kolekcję obrazów, tworząc klimatyczny wystrój wnętrz - dodaje pan Adam.

W Australii czterdziestostopniowe upały nie są niczym nadzwyczajnym w grudniu czy styczniu. Tam to pełnia lata. Taka temperatura panowała również na uroczystym otwarciu wystawy, której towarzyszył wernisaż. Nawet sam organizator, czyli dyrektor artystyczny galerii, był zaskoczony tak wielką liczbą przybyłych gości. - Cieszyłem się opiniami, że moje malarstwo jest optymistyczne, kolorowe, pasujące do australijskiego klimatu i tamtych słonecznych wnętrz - mówi autor.

Pan Adam, mimo iż wiedział, że tworzy dla australijskiego odbiorcy, niczym się nie sugerował, nie nawiązywał do sztuki aborygeńskiej. - Myślę, że dzięki temu moja sztuka była czymś oryginalnym, czymś z Europy, co powstało tylko w mojej głowie - zauważa. Na wystawie miał okazję poznać przedstawicieli świata kultury, marszandów, majętnych miłośników sztuki czy projektantów wnętrz i mody. Z sympatią wspomina m.in. Melanie Gale, dawną top modelkę australijskiej edycji „Vogue'a”, która aktualnie zajmuje się designem i handlem drogocennymi kamieniami.

SLOW Z SYDNEY

- W Sydney mieszkałem w przeszklonym apartamentowcu z basenem na dachu i widokiem na całą metropolię. To specyficzne miasto, w którym samochody nie trąbią, a ludzie się nie spieszą i gdzie nawet przy 40-stopniowym upale wieje zawsze lekki wiaterek od oceanu. Wszędzie ławeczki, na których można przysiąść, pełno zieleni, przeogromne parki, dziesiątki hektarów ogrodów botanicznych, a nawet stajnie z pięknymi końmi i to, co mnie najbardziej interesowało, czyli wiele galerii artystycznych - wylicza torunianin. Wspomina, że duży szok przeżył na wystawie olbrzymich, trzymetrowych naturalistycznych rzeźb, przedstawiających ludzi z anatomicznymi szczegółami.

Sydney to miasto, w którym zawsze odbywają się jakieś festiwale, ciekawe koncerty czy występy uliczne. Młodzi ludzie słuchają muzyki, siedzą na trawnikach, swobodnie popijają piwo albo wino. - W ramach kulturalnego spędzania czasu odwiedziłem sławną Sydney Opera House, która stała się symbolem Australii. Jej kształt przypomina morze bijące o brzeg. Wybrałem się na show inspirowany muzyką Led Zeppelin. Orkiestra symfoniczna wraz z zespołem rockowym grała znane kawałki tego legendarnego zespołu. Z tym koncertem występują na całym świecie. Piękne przeżycia dla tych, którzy lubią posłuchać starego rocka - mówi pan Adam.

UTRWALIĆ NA TWARDYM DYSKU

Po kilkudniowym pobycie w metropolii torunianin przeniósł się do syna Olafa, który mieszka w Pearl Beach, 80 kilometrów od Sydney. To miasteczko leżące nad samym Pacyfikiem, do plaży jest 500 metrów i parę kroków do Brisbane Water National Park. Świetne miejsce do długich spacerów po totalnie pustych, piaszczystych i kamienistych plażach. Tam artysta szukał inspiracji. - Wszystko utrwalałem w mózgu, czyli na moim twardym dysku, by potem rzeczywiste obrazy przetworzyć w artystyczną kreację - dodaje.

Australia to także dzika przyroda i masa przeróżnego ptactwa. Ich znakiem charakterystycznym jest to, że nie śpiewają, tylko w potworny sposób krzyczą. - Kiedyś usłyszałem przejmujący głos wołającego o pomoc. Pobiegłem, ale się okazało, że nie ma żywego ducha, a jedynie... ptaki. Dopiero później dowiedziałem się, że ptaki z okolic Sydney są ciekawostkami ornitologicznymi. Kukubara wydaje charakterystyczny śmiech, kakadu - chrapliwy skrzek, a lirogon umie naśladować nawet dźwięki wydawane przez ludzi - opowiada pan Adam. Pod domami przechadzają się dzikie indyki, czyli nogale brunatne, latają papugi półmetrowej wielkości, które nieraz mogą narobić szkód. Znany jest przypadek, gdy stado około stu papug obsiadło dom i zerwało całą elewację zrobioną z egzotycznego drewna.

DROGĄ WZDŁUŻ OCEANU

Pan Adam wiele podróżował wraz z synem. Bywały dni, że pokonywali mniej więcej 500 kilometrów drogą wzdłuż oceanu. Zwiedzali wszystkie ciekawe miejsca, małe kurorty, do których nie docierały hordy turystów. Jednym z nich było miasteczko Byron Bay, jakieś 1000 km od Sydney. - Zwiedzanie zaczęliśmy od sławnej knajpki o wdzięcznej nazwie „Niegrzeczna Małpka”. To kultowe miejsce, w miasteczku będącym kolebką australijskich hipisów. Do dzisiaj króluje w nim hipisowski styl, po ulicach jeżdżą volkswageny zwane „ogórkami”, kolorowo pomalowane, z obowiązkowymi „pacyfkami”. Młodzi, starsi i najstarsi z długimi włosami. Wszyscy na luzie. Mieszkają w pięknych posiadłościach, zajmują się uprawą ekologicznych warzyw i rękodziełem, produkując naszyjniki, koszulki... Fajne jest to, że można tam wyżyć z farbowania koszulek. Nie ma wariactwa, jak u nas w Polsce. Może to klimat sprawia, że życie jest przyjemne - zastanawia się artysta.

TALERZ Z OWOCAMI MORZA

Z racji bliskości oceanu, jedzenie to przede wszystkim owoce morza w różnych postaciach. Talerz rozmaitości: kraby, krewetki, homary z grilla, duszone i w zupie. - Nie sposób opisać wrażeń smakowych, zapachu i delikatności jego białego mięsa - zapewnia pan Adam. Australia słynie także z doskonałego wina, które jest tam niewiele droższe od piwa. Mocne alkohole są za to bardzo drogie. Co ciekawe, w Australii można wejść do restauracji z własnym alkoholem.

- Zażyczyłem sobie również wyprawę w głąb Australii, czego szybko pożałowałem. Jedziesz, jedziesz i wszędzie ten sam krajobraz: ogrodzenia, owce, krowy, konie i co jakiś czas przeskakujące przez drogę kangury. Na szczęście nikt tam nie pędzi, nawet na najszerszych autostradach kierowcy nie przekraczają 110. Tak dotarliśmy do miasta Tamworth, australijskiego centrum muzyki country, gdzie od lat 70. odbywa się jeden z największych festiwali tej muzyki na świecie. Zaskoczyło mnie, że o godz. 18 było już pusto na ulicach, a w ogromnym hotelu w stylu wiktoriańskim byliśmy jedynymi klientami, zaś w restauracji o godz. 21 kazali nam się przenieść na ulicę, bo zamykają - wspomina.

DOBRY MIESIĄC W RAJU

Pan Adam w trakcie wyjazdu nie zrezygnował z tworzenia. U syna urządził sobie pracownię, w której namalował cztery obrazy. - W Australii wszystko pachnie słońcem i zadowoleniem. Mógłbym tam mieszkać, gdyby nie to, że w Polsce zapuściłem głęboko korzenie i tu jest mój ukochany Toruń. Australia jest miejscem dla każdego, każdy ma tam szansę się rozwinąć i robić to, co lubi - mówi.

* ADAM SIAŁKOWSKI
jest artystą niezależnym, malarzem, projektantem, organizatorem widowisk. Posługuje się poetyką nadrealizmu i natchnionym wizjonerstwem. Urodził się w 1953 r. Toruniu, ale od wielu lat mieszka w Grabowcu, gdzie prowadzi stadninę koni Cassino S. Debiutował wystawą w Wiedniu w 1985 r., jego prace znajdują się w prestiżowych galeriach na całym świecie.

Najnowsze informacje o epidemii koronawirusa

Wideo

Materiał oryginalny: VIP W PODRÓŻY - W Sydney czuć zapach słońca i zadowolenia - Express Bydgoski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3