W ciągu roku rezygnują nieliczni

Justyna Wojciechowska-Narloch
Złość, zdenerwowanie, bezradność, a nawet łzy - takie emocje towarzyszyły części rodziców, którzy w poniedziałek dowiedzieli się, że dla ich dzieci zabrakło miejsc w przedszkolach.

Złość, zdenerwowanie, bezradność, a nawet łzy - takie emocje towarzyszyły części rodziców, którzy w poniedziałek dowiedzieli się, że dla ich dzieci zabrakło miejsc w przedszkolach.

<!** Image 2 align=right alt="Image 82199" sub="O prawdziwym szczęściu mogą mówić ci rodzice, których dzieci znalazły się na listach przyjętych. Jedną ze szczęśliwych jest pani Małgorzata, której synek Michał, znalazł swoje nazwisko na liście przyjętych do Przedszkola Miejskiego nr 15 / Fot. Łukasz Trzeszczkowski">- Składałam wnioski do trzech miejskich placówek. Na żadnej z list nie ma nazwiska mojego syna - skarży się młoda kobieta. - Nie wiem, co teraz zrobię. Wszystkie plany legły w gruzach. Trzeba będzie znów szukać opiekunki, a przecież każdy wie, że to nie to samo co przedszkole.

W poniedziałek oficjalnie zakończyła się rekrutacja do 17 miejskich przedszkoli w Toruniu. Jej wynik dla nikogo nie był zaskoczeniem. Od dawna wiadomo było, że przedszkoli jest za mało, a te istniejące nie zapewnią miejsc wszystkim chętnym. Tak stało się m.in. w Przedszkolu Miejskim nr 2.

- Jest mi bardzo przykro i współczuję rodzicom. Mam świadomość, że są bardzo rozczarowani, ale nie potrafię im pomóc. W mojej placówce nie zmieści się już ani jedno dziecko więcej ponad te, które zostały przyjęte - mówi Aleksandra Szlendak, dyrektor Przedszkola Miejskiego nr 2. - Odmówiliśmy aż 94 dzieciom. Z tylu maluchów można utworzyć kolejne przedszkole. Rodzice nalegają, żeby tworzyć listy rezerwowe, ale to nie ma większego sensu. W czasie roku szkolnego tylko nieliczni rezygnują z miejsca w przedszkolu.

<!** reklama>W toruńskiej „szesnastce”, która podobnie jak „dwójka” ma także dzieci niepełnosprawne, przyjęcia odmówiono 47. maluchom. Powód był ten sam - brak miejsc.

- Przy rekrutacji postępowaliśmy zgodnie z procedurami - tłumaczy Maria Lamparska-Borowicz, dyrektor PM nr 16. - Rozumiem niezadowolenie rodziców, ale nic nie mogę poradzić. W przedszkolu nie ma więcej wolnych miejsc.

Anna Blum, dyrektor PM nr 1 odmówiła przyjęcia 38. maluchom.

- Wszystkie te dzieci spełniały kryteria, ale my nie mamy już więcej miejsc - mówi.

Komisje kwalifikacyjne, które dokonywały rekrutacji dzieci przy ich doborze kierowały się kilkoma zasadami. Pierwszeństwo przy przyjmowaniu do miejskich placówek miały maluchy z rodzin wielodzietnych, dzieci samotnych rodziców oraz takie, których rodzeństwo już chodzi do danego przedszkola. Rodzice mają prawo złożenia odwołania od decyzji komisji kwalifikacyjnej, ale tylko w razie popełnionych przez jej członków błędów proceduralnych.

Od kilku lat władze Torunia starają się rozwiązać problem z brakiem miejsca w przedszkolach. W ubiegłym roku przybyło prawie 130 miejsc dzięki temu, że nowy budynek dostało Przedszkole „Słoneczko”.

W tym roku, wskutek zmian organizacyjnych, zwiększono liczbę miejsc o 200. Od stycznia ruszyć ma nowe przedszkole niepubliczne na Bydgoskim Przedmieściu, które zapewni opiekę 60-ciu dzieciom. Są także chętni do zakładania tzw. domowych przedszkoli współfinansowanych przez gminę. Wciąż czekają jednak na szczegółowe wytyczne z resortu edukacji.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie