W Internecie bezpieczniej przez pay by link

Grzegorz Młokosiewicz
Trzy pytania do Piotra Józefowskiego z mBanku

<!** Image 1 align=left alt="Image 170902" >1. Legendy krążą o tym, jak hakerzy potrafią obchodzić wszelkie blokady i zabezpieczenia w Internecie wyprowadzając z e-kont znaczące sumy. Jak szary zjadacz chleba może się przed tym uchronić?

Przy płatnościach dokonywanych przez Internet należy pamiętać, że ich bezpieczeństwo w dużym stopniu uzależnione jest od właściwego postępowania samego posiadacza komputera. Niezależnie od zabezpieczeń stosowanych przez bank, każdy użytkownik Internetu powinien stosować program antywirusowy z aktualną bazą wirusów oraz osobisty firewall. Zabezpieczają one komputer przed ingerencją intruzów. Zasadnicze znaczenie ma również prawidłowe ustawienie przeglądarki internetowej.

<!** reklama>Zalecam każdemu, gdy tylko loguje się na stronie naszego banku, aby pamiętał o uruchomieniu oprogramowania personal firewall, oprogramowania antywirusowego i zabezpieczające przed internetowymi robakami, wreszcie programu zabezpieczającego przed spy-ware i ad-ware. Bardzo ważna jest też instalowanie aktualnych poprawek tzw. łat (ang. patch) publikowanych na stronach producentów oprogramowania. Dla użytkowników Windowsa są specjalne strony poświęcone bezpieczeństwu używanego systemu: http://www.microsoft.com/windows. Mój bank zachęca też do korzystania z list dyskusyjnych poświęconych bezpieczeństwu używanego systemu i przeglądarki oraz stałego uzupełniania wiedzy z zakresu bezpieczeństwa w sieci.

2. Podobno nawet, jeśli ktoś stosuje zabezpieczenia, o których Pan wspomniał, ale jest aktywny na Gadu, to jakby uchylał furtkę niepożądanym gościom?

Niekoniecznie, jeżeli nie zapisuje numeru klienta czy haseł dostępu w plikach tekstowych to wszystko powinno być w porządku.

3. Niektórzy grymaszą płacąc w restauracji, kiedy kelner z kartą znika z oczu i nie lubią płacić kartą w Internecie...

Przy kartowej transakcji w sieci podaje się nieco inne dane niż przy zakupach w zwykłym sklepie. Sprzedawcy żądają tu imienia i nazwiska, numeru karty oraz kodu CVV/CVV2. To trzy cyfry na odwrocie karty obok paska z podpisem posiadacza. Niech Bóg broni przed podawaniem PIN-u. Witryna, która tego zażąda, jest podejrzana i natychmiast trzeba zakończyć transakcję! Płacąc kartą tylko sklepowi internetowemu, który wykorzystuje technologię szyfrowania SSL.W takim sklepie adres zaczyna się od „https://, a w oknie przeglądarki pojawia się ikona zamkniętej kłódeczki. Brak kłódki lub kłódka otwarta oznacza, że dane są przesyłane w sposób jawny. Dodatkowo warto kliknąć na kłódeczkę. Jeśli adres, który się pojawi po najechaniu na nią kursorem, jest inny niż widniejący w oknie przeglądarki, to oznacza, że witryna mogła zostać spreparowana przez oszustów. Lepiej więc się wylogować. Dziś do regulowania należności za pośrednictwem Internetu polecałbym prostsze narzędzie typu pay by link, a u nas mTransfer. Nie trzeba do tego karty. Wystarcza dostęp do bezpiecznego komputera i komórki, na którą bank wysyła jednorazowe hasło. Płatność jest regulowana wprost z konta. Wszystko jest proste i zautomatyzowane. Jeśli wyrazimy odpowiednie zgody i potwierdzimy, pieniądze są przelewane z naszego konta. Podobne rozwiązania stosują już inne banki. Są to np.: MultiTransfer, Płać z Nordea, Millennium - Płatności internetowe, Płacę z Alior Bankiem, Przelew24.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie