W kosmos w nowym stylu

Andrzej Szczepkowski
Paweł Rurak-Sokal, lider grupy Blue Cafe, mówi o nowej płycie i wokalistkach.

Paweł Rurak-Sokal, lider grupy Blue Cafe, mówi o nowej płycie i wokalistkach.

<!** Image 2 align=none alt="Image 172209" sub="Paweł Rurak-Sokal, lider grupy Blue Cafe, mówi o nowej płycie i wokalistkach. ">Co oznacza tytuł Waszej nowej płyty - „DaDa”?

Ktoś z zespołu zaproponował mi ten tytuł. Powiedziałem mu, że to przecież poważny termin, ale po zastanowieniu stwierdziłem, iż nie jest to głupi pomysł, bo rozbija schematy. Ogłosiliśmy konkurs i czekamy na odpowiedzi mailowe, w których internauci przedstawiają swoje rozumienie tego tytułu.

O nowej płycie Blue Cafe dowiedziałem się, gdy ujrzałem zespół śpiewający w programie „Dzień dobry TVN” piosenkę „Buena”. To świetny, tętniący życiem kawałek. Czy w takim charakterze utrzymany jest cały album?

Powiem krótko: postanowiłem, że będą to narodziny nowego Blue Cafe. W muzyce i na koncertach będzie więcej dynamiki i tańca. To ukłon w stronę Dominiki, naszej wokalistki, której energia ma się uzewnętrznić na scenie. Przyznam, że wcześniej miałem już materiał na płytę, jednak z niego zrezygnowałem. Stwierdziłem, że trąci myszką. Zacząłem tworzyć coś innego i okazało się, że czuję się w tym jak ryba w wodzie. Stwierdziłem, że muzyczny świat poszedł bardzo do przodu. Przykładami są Beyonce, Rihanna, Lady Gaga. A ponieważ te klimaty i mnie się podobają, chciałem nasz przekaz emocji wpleść w podobną stylistykę.

<!** reklama>Czy pracowaliście nad tą rewolucyjną płytą pod presją sukcesu wcześniejszych albumów?

Komponując nigdy nie jestem „wyrachowany”. Gdy piszę piosenki, muszę to czuć całą duszą, całym sobą. W tym przypadku było jedynie zamierzenie, by tworzony materiał był żywy i dynamiczny. A sukces... To sprawa ulotna. Dziś jednak mamy powody do radości, bo już teraz podczas koncertów ludzie świetnie się bawią i nawet śpiewają refreny nowych piosenek.

Pamiętam zaskoczenie, gdy w 2001 roku Blue Cafe otrzymało Fryderyka w kategorii Nowa Twarz Fonografii. Chyba tylko stali słuchacze radia Was znali. Mieliście jakieś układy?

Ja wtedy byłem muzycznym oseskiem na tym rynku! Miałem jedynie marzenia, że rozbiję schemat, wprowadzę trzy gitary, perkusję, sekcję dętą i ośmioro muzyków na scenę. Mówiono mi, że to się nie sprzeda. Jednak dopiąłem swego i się udało.

Używając tytułu Waszej pierwszej płyty można więc rzec, że nie były to tylko Pana fanaberie...

Gram na skrzypcach od piątego roku życia, skończyłem akademię muzyczną. Bach, Mozart to potężna siła, jeśli chodzi o świadomość muzyczną. Dzięki tej wiedzy mogę się bawić niemal każdą formą muzyczną, więc i każda płyta jest dla mnie nowym wyzwaniem.

Przełomem w Waszej karierze była wielka popularność utworu „You May Be in Love”. Szkoda, że ten utwór nie wygrał wyścigu do Eurowizji.

Też tak uważałem. Zresztą nie tylko ja. Ale wszystko się dzieje w pewnym kontekście i na wiele spraw nie mamy wpływu. Teraz, po wyjeździe na Eurowizję, moja znajomość tego konkursu jest zupełnie inna. Po prostu, muzyka to jest jedno, a geopolityka to drugie.

A jak przyjął Pan klęskę piosenki „Love Song” na festiwalu Eurowizji 2004 w Stambule?

To nie była klęska, przecież znaleźliśmy się w czołowej dwudziestce europejskich wykonawców. Oczywiście, każdy chciałby wygrać. Jednak uważam, że warto było tego doświadczyć, choć nie wiem, czy chciałbym powtórki, znając realia głosowania w tym konkursie.

W 2005 roku zespół pożegnała Tatiana Okupnik. Jej miejsce zajęła Dominika Gawęda. Jak by Pan scharakteryzował obie wokalistki i ich wkład w twórczość zespołu?

To bardzo fajne rozdziały, z których pierwszy jest już zamknięty. Tamto Blue Cafe było zespołem początkującym. Ale dobrze wspominam tamte lata. Dominikę nazywam „Zeligiem” Woody’ego Allena, ponieważ ma taką skalę głosu, że może śpiewać jazz, ballady albo ekspresyjne utwory, jakie znalazły się na nowej płycie.

Kibicuje Pan Tatianie w jej rozpoczynającej się karierze w Anglii?

Myślę, że dla każdego jest miejsce w show-biznesie i każdemu życzę, żeby nie zwariował i realizował siebie, bo to jest najważniejsze.

Dlaczego pierwszą płytę nagrał Pan dopiero tuż przed 40.?

Ja od młodości miałem różne zespoły, ale były dość trudne czasy. W okresie kartek na wszystko mieć gitarę to był ewenement. Grałem w filharmonii, w zespołach kameralnych, ale czegoś mi brakowało. Porzuciłem zawodowe granie na skrzypcach i postawiłem na Blue Cafe.

Czy promując płytę „DaDa” ruszycie w trasę?

Oczywiście. Uzgodniliśmy, że trzeba uatrakcyjnić stronę wizualną naszych koncertów, działać i na słuch, i na wzrok. Takie będą koncerty Blue Cafe pod hasłem „Kosmos”.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie