W musicalu chciałby zagrać rolę Simby w spektaklu „Król Lew”

Marta Manerowska
Mateusz Burdach przyznaje, że pasję do musicalu zaszczepiła w nim Elżbieta Szczypińska, założycielka toruńskiej Małej Rewii
Mateusz Burdach przyznaje, że pasję do musicalu zaszczepiła w nim Elżbieta Szczypińska, założycielka toruńskiej Małej Rewii Nadesłane
Rozmowa z Mateuszem Burdachem, pochodzącym spod Torunia studentem Akademii Muzycznej w Gdańsku i aktorem Kujawsko-Pomorskiego Impresaryjnego Teatru Muzycznego.

Skąd pomysł na aktorstwo?
[break]
Gdzieś tam był mały chłopiec, który tańczył i śpiewał w snopach siana. Do Baja Pomorskiego chodziłem z klasą jeszcze jako dziecko, ale zawsze mnie to fascynowało. Chciałem być po tej drugiej stronie i zawsze to sobie wyobrażałem. Układałem swoje misie, lalki i pacynki. Często też brałem dezodorant do ręki i śpiewałem do niego niczym do mikrofonu, tańczyłem - było mnie wszędzie pełno. Śpiewać tak naprawdę nie uczyłem się nigdy, dopóki nie dowiedziałem się o istnieniu Małej Rewii w Toruniu. To jej założycielka, pani Elżbieta Szczypińska zaszczepiła we mnie pasję do musicalu. Spod jej skrzydeł kilka dziewczyn dostało się do Studium Wokalno-Aktorskiego przy Teatrze Muzycznym w Gdyni, co mnie bardzo zafascynowało. Moja polonistka z VIII Liceum Ogólnokształcącego w Toruniu, pani Krystyna Aleksandrowicz często organizowała wyjazdy do Teatru Muzycznego w Gdyni. Kiedy tam jeździłem, jeszcze bardziej chciałem spróbować aktorstwa. Czułem, że to jest to, co chcę robić w życiu.
Były też zajęcia koła teatralnego?
Nie do końca systematycznie. W szkole podstawowej i gimnazjum jeździłem do Szkoły Podstawowej w Warszewicach na konkursy interpretacji prozy i poezji polskiej, które organizuje do dziś pani Hanna Wojnowska. To wszystko dzięki polonistce w podstawówce, pani Marii Szymańskiej.
A jak przyszły aktor trafił w liceum do klasy biologiczno-chemicznej? Był jednak jakiś inny pomysł na życie?
Wcześniej uczyłem się w klasie teatralno-dziennikarskiej. Przeniosłem się do klasy biologiczno-chemicznej po rozmowie z rodzicami, bo zawód farmaceuty miał być bardziej realny i pewny. W klasie maturalnej zrezygnowałem jednak z matury z biologii i z chemii, o czym rodzice nie wiedzieli.
Jak trafił Pan do Akademii Muzycznej w Gdańsku?
Przeszedłem trzy etapy: taniec, śpiew i kształcenie słuchu oraz aktorstwo. Chętnych było około 190 na 18 wolnych miejsc. Pojechałem do Gdyni z panią Elżbietą Szczypińską, z którą przygotowywałem się do egzaminów i gdy zobaczyłem tych wszystkich ludzi, byłem przerażony. Jednak udało się.
Ma Pan wzór aktora?
Jest nim Mirosław Baka, a w musicalu - John Barrowman.
Jak znalazł się Pan w toruńskim Teatrze Muzycznym?
Bardzo chciałem grać w Toruniu. Pochodzę z Zamku Bierzgłowskiego, ale w Toruniu się urodziłem. Natomiast teatr muzyczny to przecież specjalność, w której się kształcę. Szukano osób w wieku powyżej 35 lat. Jestem młodszy, ale nie poddałem się. Zostałem zaproszony na przesłuchanie, na rozmowę z reżyserem, z dyrektor teatru. Gdy zostałem przyjęty, musiałem godzić studia w Akademii Muzycznej z próbami do spektakli, które odbywały się w Toruniu oraz z próbami do bajki „Klara i Babel” w Gdyni. W ramach Teatru Muzycznego raz wystawiliśmy mój autorski projekt „Broadway Show”.
Jest rola, na którą Pan czeka?
Cały czas się uczę, więc trudno wskazać. W musicalu chciałbym zagrać rolę Simby w spektaklu „Król Lew” i mam nadzieję, że będzie taka inscenizacja. Jeśli chodzi o rolę filmową, to chciałbym zagrać psychopatę. W tej roli musiałbym maksymalnie wejść w swoje wnętrze.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie