W obozie PiS jest wola zawalczenia o trzecią kadencję, ale o wszystkim zdecyduje frekwencja

Roman Laudański
Roman Laudański
Dr hab. Magdalena Mateja: - To, że teraz władza ma poparcie rzędu 30 proc., a opozycja łącznie 40-50 proc., nie znaczy, że wyborcy dokładnie w tych samych proporcjach ruszą do urn wyborczych. Kluczem po raz kolejny będzie frekwencja
Dr hab. Magdalena Mateja: - To, że teraz władza ma poparcie rzędu 30 proc., a opozycja łącznie 40-50 proc., nie znaczy, że wyborcy dokładnie w tych samych proporcjach ruszą do urn wyborczych. Kluczem po raz kolejny będzie frekwencja Fot. Filip Kowalkowski
Udostępnij:
Rozmowa z dr hab., prof. UMK Magdaleną Mateją, medioznawczynią z UMK w Toruniu.

- Po zawetowaniu przez Andrzeja Dudę “lex TVN” z Białego Domu popłynęły “wyrazy uznania” dla polskiego prezydenta. Ciekawe, jaki komunikat popłynął z centrali PiS?

- Część opinii publicznej spekulowała, że przyjęcie “lex TVN” przed świętami było “ustawką”, niejawnym porozumieniem między PiS a prezydentem. Jego weto miało być wpisane w ten spektakl. Zakładając jednak, że każda ze stron działała samodzielnie, PiS nie może być zadowolone z decyzji prezydenta. Oczekiwania obozu władzy były inne: podpisanie ustawy lub – w najgorszym wypadku - skierowanie “lex TVN” do Trybunału Konstytucyjnego. 

- Czy to mogła być “ustawka”? Jakie korzyści osiągnąłby obóz władzy przeprowadzając błyskawicznie przez Sejm taki projekt?

- Przed świętami pojawiło się wiele niewygodnych dla władzy tematów, które można było wygłuszyć, wprowadzając do kanałów komunikacyjnych wątek kontrowersyjnej ustawy. Była ona szybko i, jak twierdzi opozycja, nieregulaminowo procedowana. Pojawiły się komentarze, że PiS odświeżyło sprawę “lex TVN” jako rodzaj zasłony dymnej. Było oczywiste, że przyjęcie rozwiązania forsowanego przez PiS rozdrażni Amerykanów. Żeby uniknąć kolejnego konfliktu, prezydent mógłby zablokować niewygodne z perspektywy dyplomacji i stosunków międzynarodowych prawo lub przesunąć odpowiedzialność na TK. Jednak to tylko spekulacje. Przeważają głosy, że prezydent zdecydował zgodnie ze swoim sumieniem. Kilka miesięcy temu stanowczym głosem zapewniał, że nie wystąpi przeciwko prawu własności i porozumieniu ze Stanami Zjednoczonymi. Gdyby dziś podpisał się pod ustawą, zaprzeczyłby sam sobie. 

- Chociaż wcześniejsze podpisy prezydenta pod różnymi kontrowersyjnymi ustawami mocno wpłynęły na życie Polaków.

- Zaczynając od ułaskawienia różnych osób po rozwiązania dotyczące systemu sądownictwa w Polsce. Nie wspominając o przyznaniu telewizji publicznej ogromnych pieniędzy. Innymi słowy, pan prezydent partycypował w rozwiązaniach uznawanych w Polsce i na świecie za niezgodne z prawem i dobrym obyczajem.
 
- Orban na Węgrzech poradził sobie z niezależnymi mediami. To samo zrobił Putin w Rosji czy Łukaszenka na Białorusi. Politycy PiS naprawdę chcą stać z nimi w jednym szeregu?

- Nie jest to dla nich chlubą, lecz pamiętajmy, że do końca kadencji zostały niecałe dwa lata. Kampania wyborcza w najgorszym razie zacznie się za rok z kawałkiem. Zostało niewiele czasu na działania, które pozwolą utrwalić władzę.

Zakładam, że w obozie PiS jest wola zawalczenia o trzecią kadencję, co się do tej pory jeszcze nikomu nie udało. Będąca w podobnej sytuacji Platforma ujawniła "gen rezygnacji". W 2015 r. nie była zdeterminowania na tyle, by wygrać. Zabrakło Tuska na pokładzie, koalicjanci po ośmiu latach rządzenia nie mieli świeżości i woli walki. Obecny obóz władzy ma wiele powodów, żeby zawalczyć o trzecią kadencję. Zwiera szeregi, szykuje rozmaite instrumenty.

Konflikt z prywatnymi mediami był mu na rękę. Firmujący ten projekt Marek Suski nie ukrywał, że rządzący chcieliby mieć “jakiś wpływ na TVN”, chociażby przez dobór inwestorów. To przypomina sytuację na Węgrzech. Orban korzystał z pomocy przedsiębiorców, by przejąć niezależne media, a następnie je wyciszyć. Wolne, niezależne media to fundament demokracji liberalnej. Dołączyć do Orbana, Putina czy Erdogana czy zachować demokratyczne standardy? Ja nie mam dylematu, a co wybiorą rządzący, niebawem się przekonamy. 

- Nawet największa telewizyjna propaganda nie przykryje drożyzny, inflacji, tego co każdy czuje w portfelu. Choć w sondażach PiS ma ciągle poparcie na poziomie 30 procent. No i nie widać, by opozycja zwierała swoje szeregi.

- Około 30 proc. wyborców cały czas popiera PiS bez względu na to, co robi ta partia. Zacisną zęby, ucieszą się z każdej doraźnej pomocy, jak nadprogramowa emerytura czy tarcza antyinflacyjna. Będą płakać, płacić i... popierać. Uznają, że to cena sprawowania władzy przez Zjednoczoną Prawicę. Natomiast kluczem do wygranej w wyborach będzie nie tyle sondażowe poparcie, co frekwencja!

Część wyborców popierających teraz PiS ze względu na inflację, drożyznę po prostu nie pójdzie głosować, straci motywację. To, że teraz władza ma poparcie rzędu 30 proc., a opozycja łącznie 40-50 proc., nie znaczy, że wyborcy dokładnie w tych samych proporcjach ruszą do urn wyborczych. Kluczem po raz kolejny będzie frekwencja. Przypomnę, że w 2015 roku PiS wygrało właśnie dlatego, że "wyciągnęło" z domu około miliona ludzi, którzy wcześniej nie byli zainteresowani aktem głosowania. Czy obecne poparcie przełoży się na udział w wyborach? A może masy zniechęcone drożyzną, nieudolną walką z pandemią, innymi niepokojącymi sprawami, o których wspominał prezydent Duda, gdy uzasadniał swoją decyzję, zostaną w domu w dniu wyborów?
 
- Protesty uliczne, 2,5 miliona podpisów poparcia dla TVN pomogły?

- Nie potrafię powiedzieć, dlaczego prezydent Duda zawetował “lex TVN”, bo nie mam dostępu do wszystkich danych. Sukces ma wielu ojców, a porażka – jak wiadomo - jest sierotą. Zwycięstwo przypisują sobie politycy opozycji, którzy twierdzą, że zmobilizowali naród do protestów. Zadowoleni są protestujący, którzy przed świętami wyruszyli na place w wielu miastach, by zamanifestować swój sprzeciw. Ponadto satysfakcję wyrażają media grupy TVN, które mobilizowały swoich odbiorców do aktywności i podpisywania protestu w sprawie "lex TVN". Ulgę odczuwają dziennikarze innych mediów prywatnych. Spokojni są amerykańscy inwestorzy. Słowem, wiele środowisk cieszy się z tego rozwiązania i twierdzi, że miało swój udział w przekonaniu prezydenta do zawetowania ustawy. 

Materiał oryginalny: W obozie PiS jest wola zawalczenia o trzecią kadencję, ale o wszystkim zdecyduje frekwencja - Gazeta Pomorska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Masturbencja Cibulkova
Czy to jest autentyczny wywiad z obiektywnym naukowcem, czy zakamuflowane prywatne poglądy, pana redaktora R.L. również?! Coś mi się wydaje, że Pani Prezes (Red) Kania powinna przyjrzeć się redakcji GP w Bydgoszczu...
Dodaj ogłoszenie